W Hutce sytuacja wokół nieczynnej żwirowni wzbudza coraz większy niepokój mieszkańców. Mimo że koncesja na wydobycie żwiru wygasa z końcem 2025 roku i złoże jest już praktycznie wyeksploatowane, teren został sprzedany nowemu właścicielowi. Transakcja budzi kontrowersje, a dalsze plany inwestora wywołują poważne obawy o środowisko i jakość życia okolicznych mieszkańców.
Sprzedana żwirownia nie ma już żadnej przyszłości wydobywczej. Złoże zostało wyczerpane, a wyrobisko osiąga głębokość około 12 metrów, zbliżając się do poziomu wód gruntowych. Mimo to, obiekt został zakupiony przez firmę powiązaną z branżą złomową. Z informacji zgromadzonych przez mieszkańców wynika, że przedsiębiorstwo prowadzi działalność pod różnymi nazwami i posiada cztery spółki o zróżnicowanym kapitale zakładowym.
Na spotkaniu z mieszkańcami nowy właściciel przedstawił ogólne informacje na temat planów związanych z żwirownią. Poinformował, że nie zamierza ubiegać się o przedłużenie koncesji na wydobycie. Jednocześnie zasygnalizował chęć wykorzystania terenu do celów związanych z kruszeniem i dystrybucją gruzu. Z jego wypowiedzi wynikało, że gruz nie miałby być przetwarzany na miejscu, a jedynie dowożony i sprzedawany z terenu żwirowni.
To budzi poważne pytania o rzeczywisty cel zakupu. Teren wyeksploatowanej żwirowni teoretycznie powinien być rekultywowany – poprzez zalesienie lub przywrócenie gruntów do użytku rolniczego. Pierwszy wariant – zalesienie – został już zastosowany na sąsiednim obiekcie i nie budził zastrzeżeń. Obecny właściciel deklaruje jednak zamiar przekształcenia terenu w grunty rolne i docelowo umieszczenia tam farmy fotowoltaicznej. Równocześnie mieszkańcy obawiają się, że pod pretekstem rekultywacji do wyrobiska mogą trafiać odpady i gruz, co stanowi realne zagrożenie dla środowiska.
W tle pojawiają się istotne informacje geologiczne. Według lokalnych danych, pod terenem Hutki występują rozległe zbiorniki wód podziemnych o znaczeniu strategicznym dla regionu. W ostatnim czasie w gminie pojawiły się też problemy z azotanami w wodach gruntowych. W tej sytuacji niekontrolowane działania rekultywacyjne – szczególnie związane z potencjalnym składowaniem gruzu lub innych materiałów – mogą prowadzić do trwałego skażenia wód i gleby.
W związku z podejrzeniami, że zamiast właściwej rekultywacji może dojść do zasypywania terenu materiałami nieznanego pochodzenia, mieszkańcy podjęli działania. Do marszałka województwa skierowano wnioski o udostępnienie informacji publicznej – dotyczące tego, jakie dokumenty wpłynęły w sprawie rekultywacji, czego dokładnie dotyczą i czy planowana działalność jest zgodna z przepisami ochrony środowiska.
Obawy społeczności Hutki są w pełni uzasadnione. Przykład podobnego przypadku w Szarlejce pokazuje, że bez reakcji lokalnej społeczności i samorządów, tereny pokopalniane mogą zostać wykorzystane do prowadzenia działalności odpadowej – często poza kontrolą i z naruszeniem przepisów. W Szarlejce udało się zablokować korzystanie z nielegalnej drogi dojazdowej i ograniczyć działalność, która mogła prowadzić do degradacji środowiska.
W Hutce sytuacja wciąż jest rozwojowa. Mieszkańcy nie godzą się na ryzyko degradacji terenu i zanieczyszczenia wód. Podnoszą, że właściciel nie zamierza mieszkać w okolicy, ale to oni będą ponosić konsekwencje jego decyzji. Domagają się jasnych odpowiedzi, kontroli instytucji i realnych działań zapobiegawczych – zanim dojdzie do nieodwracalnych skutków. (WW)



Facebook
YouTube
RSS