KONTROWERSJE. Romuald Cieśla, po bezskutecznym dochodzeniu się z radnymi, sam wykonał i zawiesił kapliczkę przy ulicy Wieluńskiej. Uważa, że tak trzeba – bo tam spoczywają szczątki ludzkie z dawnego cmentarza
Cieśla poruszał tę sprawę na sesji rady miasta więcej niż raz. Chodzi o miejsce w Krzepicach przy ul. Wieluńskiej, blisko zamku, gdzie nie raz natrafiano na ludzkie kości ze zlikwidowanego cmentarza.
– Rok temu zwracałem się do was o umieszczenie małej tabliczki o cmentarzu przy Wieluńskiej. Zapomnianym, zbezczeszczonym. Domagałem się postawienia krótkiej informacji, by uszanować miejsce, gdzie są setki kości! Dziękuję, że „Gazeta Kłobucka” podjęła wtedy ten temat. Niestety, nie zrobiliście nic! Nie, bo nie, bo Cieśla prosił – skrytykował radnych popularyzator historii miasta.
Krzepiczanin uważa, że mieszkańcy powinni wiedzieć o ludzkich szczątkach w tym miejscu. Nie czekał więc już na miasto.
– Sam zrobiłem kapliczkę. Namalowałem obraz: „Matka Boska oganiająca się od wilków”. Bo tak to widzę! Jeżeli nie możemy uszanować przodków, to coś jest nie tak – podsumował Cieśla.
Padła też zapowiedź, co się stanie, jeśli te działania napotkają na jakiś opór.
– Jeśli nie dacie pozwolenia, to ja to ustawię, a wy to rozbierzecie. Będzie to pierwsza w Polsce rozbiórka kapliczki! Jak chcecie – dodał Cieśla. – Tam są kości pradziadków wielu z was. Moich akurat nie, bo stąd nie pochodzę – podkreślił.
W lutym konserwator zabytków pisał, że „brak jest dowodów na istnienie cmentarza w opisanym miejscu”. Ale kości są – nikt nie przeczy. Cieśla już kapliczkę zawiesił na jednym z drzew przy Wieluńskiej. (jar)


Facebook
YouTube
RSS