NASZE INTERWENCJE. Mieszkaniec zgłosił nam uwagi co do jakości transmisji obrad popowskiej rady gminy
– Dzisiaj jest sesja w Popowie – dzwoni do nas nasz czytelnik. – Próbuję oglądać te obrady, ale trudno tam cokolwiek zrozumieć. Głos tak dudni, że nie da się słuchać. Po co w ogóle taka transmisja? – pyta mężczyzna.
Sesje w tej kadencji zaczęły być transmitowane na żywo w internecie. Realizowane jest to w różny sposób. Obecnie, gdy wciąż mamy ograniczenia związane z pandemią, sesje są organizowane w nieco zmienionych warunkach. Czasem w jakichś tymczasowo do tego wybranych salach. Tak też działo się w czwartek w gminie Popów. Tu wybrano salę w byłym gimnazjum. W takich decyzjach – nie tylko w Popowie je podejmowano – chodzi generalnie o to, aby uczestnicy sesji mogli w dużej sali siedzieć jak najdalej od siebie.
A co z dźwiękiem? Nasz czytelnik ma trochę racji, bo faktycznie w dużej sali jest dość spory pogłos. Dźwięki się ze sobą zlewają. Trzaski wydawane przez różne przedmioty potrafią zagłuszyć fragmenty wypowiedzi. My odnieśliśmy jednak wrażenie, że możliwe było – mimo wszystko – zrozumienie tego, o czym mówią uczestnicy sesji. Przy czym, jak wspomnieliśmy, nasz czytelnik słusznie się skarży i sugeruje, że dźwięk powinien być lepszy.
– Tam na sali mają chyba z dwa- -trzy mikrofony. Tylko. A osób jest wiele. To się nie sprawdza – ocenia nasz rozmówca.
A jak to jest w innych gminach? Cóż, są takie, które korzystają z systemów nagłośnienia, gdzie każdy ma własny mikrofon. Są takie, gdzie jeden mikrofon takiego systemu przypada na dwie-trzy osoby. Ale są i takie gminy – jak Popów – gdzie używa się mikrofonów przenośnych. Jak to się sprawdza? Ano – różnie. Wiele zależy właśnie od tego, czy sala jest wygłuszona, czy głosy zlewają się przez odbijające się od ścian dźwięki.
Nie dzwoniliśmy do Popowa w trakcie sesji, gdy skontaktował się z nami czytelnik. W czasie obrad i tak niewiele mogliby tam pewnie zrobić. Ale uwagę czytelnika niniejszym przekazujemy. Może jednak – tak na przyszłość – warto coś tam pokombinować z tym sprzętem? Skoro ktoś z mieszkańców nie słyszy i nie może zrozumieć, o czym mowa na sesji, to może takich osób jest więcej. Bo ktoś te transmisje jednak ogląda. A bez dźwięku – stają się one trochę takim kukiełkowym teatrem, w którym nie wiadomo, o co chodzi. (jar)


Facebook
YouTube
RSS