FINANSE. Budżet gminy Opatów da się dopiąć tylko dzięki obligacjom. W czwartek radni podejmowali związane z tym uchwały
– Sytuacja finansowa gminy jest dość ciężka i głównie spowodowana wydatkami bieżącymi, gdzie największy wpływ mają koszty oświaty – referował na sesji wójt Bogdan Sośniak.
– Jeśli do tej pory mówiłem o dzwonku ostrzegawczym, to w tym roku był to już wielki, głośny dzwon. Trzeba coś w tej materii zrobić, bo za chwilę nam braknie środków, by móc realizować jakiekolwiek istotne zadania związane z inwestycjami – ocenił.
Dochodzą do ściany
Potrzeby inwestycyjne natomiast są. Wójt wskazał przykład kanalizacji, z której w gminie może korzystać około połowy mieszkańców. A połowa jeszcze nie. Co się dzieje ze ściekami? To często jeszcze pytanie, niestety, retoryczne.
Inwestować trzeba jednak nie tylko z powodu konieczności zaspokajania potrzeb mieszkańców, ale i dla utrzymania ustawowych wskaźników finansowych budżetu. Bez inwestycji nie zostanie utrzymana wymagana relacja między wydatkami bieżącymi i inwestycyjnymi. Krótko mówiąc: skądś gmina musi te środki na inwestycje wziąć, skoro ma spore wydatki także na sprawy bieżące. Rozwiązaniem mają być obligacje.
Środki „na teraz” i w rezerwie
Propozycja, nad którą pochylili się radni, to pozyskanie z obligacji pół miliona obecnie, a w roku przyszłym możliwość wyemitowania obligacji na kwotę trzy razy większą. Gdyby nie udało się pozyskać oczekiwanych środków na budowę reaktora oczyszczalni ścieków.
– Otworzymy sobie bufor tych wydatków inwestycyjnych i w trakcie roku zobaczymy, jak będzie wyglądała sprawa z pozyskaniem środków zewnętrznych. Musimy je mieć w budżecie dla zachowania wskaźnika relacji wydatków inwestycyjnych i bieżących – podał wójt.
Oświata rujnuje samorządy
Problemu wydatków oświatowych to i tak nie rozwiąże. Wójt wskazuje potrzebę osobnego zajęcia się także nimi, bo wobec wzrostu wynagrodzeń i wydatków np. na media gmina temu może nie podołać. O plany, co z tym zrobić, dopytywał wójta radny Andrzej Zalski. Przypomnijmy, że dwa lata temu gminie nie udało się zamknąć szkoły w Iwanowicach Dużych, bo zablokowało to ostatecznie ministerstwo. Dziś wygląda to tak, że organy państwa przymuszają do utrzymania sieci szkół, a nie zapewniają na to dość środków, stawiając gminy w położeniu bez wyjścia. Takie są realia krajowej polityki.
Pomysłem „na teraz” – skoro z likwidacją jest problem – jest według wójta przekształcanie szkół na filie. Gmina, jak powiedział wójt, może dopłacać nawet 90 procent subwencji oświatowej. Tak w praktyce wyglądać potrafi państwowe utrzymanie szkół – pieniędzmi gmin. Obietnice składane w mediach w Warszawie kosztują często słono tu, na dole. Trwa więc zadłużanie gminy. Radny podsumowywał, że może czas ogłosić upadłość gminy, skoro realia z finansami i finansowaniem oświaty są właśnie takie. Wójt próbował uspokajać, że bankructwo może jeszcze gminie nie grozi, ale zarząd komisaryczny – już może. A wraz z nim, to dodajmy od siebie, na pewno drastyczne decyzje, niekoniecznie liczące się z oczekiwaniami mieszkańców. Przewodniczący Mirosław Szewczuk zaproponował, by kontekst oświatowy jednak odłożyć na kolejne obrady i osobną dyskusję.
Radni, po dyskusji, poparli natomiast uchwałę o emisji obligacji. (jar)


Facebook
YouTube
RSS