Region

Zimą prosta awaria może zagrażać życiu

Na zimowy wyjazd warto się specjalnie przygotować. Bo sto razy dojedziemy bez problemu, a ten sto pierwszy może nam napsuć sporo zdrowia. ARCH.
Zimą prosta awaria może zagrażać życiu

BEZPIECZEŃSTWO. Może się zdarzyć, że mimo zimowych warunków mamy potrzebę pojechania gdzieś dalej, także w godzinach wieczornych czy nocnych. Są pewne zasady, których warto przestrzegać w takich okolicznościach, gdyż w sytuacjach awaryjnych zimą może zrobić się niebezpiecznie, a pomoc może nie nadejść tak szybko, jak latem

W ciepłej połowie roku możemy w zasadzie pojechać sobie gdziekolwiek bez specjalnego przygotowania. Nawet bez jedzenia czy picia w sytuacji awaryjnej wytrzymamy wystarczająco długo i bez problemu. Zimą beztroska może kosztować sporo stresu, a czasem nawet zdrowia. O czym warto więc pamiętać?
Trzeba móc wezwać pomoc
W przypadku nieprzewidzianych zdarzeń latem jest łatwiej: pomoc drogowa dotrze szybciej, a jeśli nawet będzie konieczność dojść gdzieś piechotą, to letni „spacer” nie stanowi problemu. Jeśli zimą, podczas śnieżycy, auto wysiądzie nam gdzieś w szczerym polu dalej od miejscowości, możemy tam utknąć na dłużej w warunkach trudnych, a nawet niebezpiecznych. Pierwszą zasadą jest więc zadbanie o możliwość wezwania pomocy. Dziś to o tyle łatwe, że mamy komórki, a zasięg jest prawie wszędzie. Trzeba jednak zadbać o to, by w trasę wybrać się z naładowanym telefonem. I mieć ze sobą także samochodową ładowarkę albo jakiś awaryjny powerbank. Możliwość kontaktu i wezwania pomocy to podstawa.
Mieć czym sobie pomóc
Załóżmy, że w trasie musieliśmy na chwilę stanąć na poboczu – i zakopaliśmy się w śniegu. Środek nocy, nikt nie jedzie, nie pomoże. Banalną sprawą jest zabieranie ze sobą choćby jakiejś saperki, która może pomóc w wykopaniu się ze śniegu. W dłuższą trasę warto też zabrać łańcuchy na koła. Niektórzy kierowcy wożą też zimą trochę piachu w butelce, by móc go podsypać pod ślizgające się koło. Jeśli więc nie łańcuchy, to może jakiś taki „domowy” sposób? W każdym razie sytuację, w której nie potrafimy ruszyć z miejsca, warto uwzględnić – i się na nią przygotować.
Innym podstawowym elementem jest sprawna latarka. Co prawda każdy ma dziś światełko w telefonie, ale w sytuacji, gdy telefon służy do kontaktu i wzywania pomocy, lepiej oszczędzać baterię. A i używanie latarki będzie prostsze. Odkopując się nocą z zaspy, możemy ją położyć gdziekolwiek, by mieć widno. Telefon będzie mniej poręczny.
Dorzućmy tu jeszcze kable do uruchamiania silnika. Nasz problem może wynikać z rozładowania akumulatora. Przy małej pomocy kogoś innego poradzimy sobie bez wzywania pomocy drogowej.
Gdy trzeba poczekać
Może się zdarzyć, że gdzieś utkniemy, choć auto ma sprawny silnik. Zimą to szansa na zapewnienie sobie ciepła w kabinie. O ile pomyślało się o tym, by w trasę wyruszyć z odpowiednim zapasem paliwa. To jest więc także ważne. Również dlatego, że w zimowych warunkach auto spali więcej, a nagły brak paliwa w drodze będzie znacznie większym problemem niż taka sytuacja latem.
Często przyczyną problemu może być jednak niesprawność silnika. W takim samochodzie podczas mrozu szybko robi się zimno. Kwestią bezpieczeństwa jest więc zapewnienie sobie możliwości przetrwania czasu, w którym będzie się czekać na pomoc. Co prawda u nas raczej się nie zamarznie na śmierć, jak gdzieś na Syberii – ale i tak nie warto narażać się na dyskomfort i niebezpieczne może przechłodzenie organizmu, skoro rozwiązania są proste. Należy bezwzględnie mieć ze sobą ciepłą odzież – taką, w której w danych warunkach moglibyśmy normalnie przebywać pod gołym niebem. Nieważne, że w sprawnym aucie ciepło jest w samej koszuli. Nawet lekka kurtka wystarczy tylko wtedy, gdy nie dojdzie do sytuacji awaryjnej. Konieczność poczekania na pomoc 2-3 godziny – to już okoliczność, w której odzież dopasowana do warunków na dworze może być niezbędna. Ba, radzi się nawet, by w dłuższe trasy zabierać jeszcze śpiwór. Oczekiwanie na pomoc przez kilka godzin w śpiworze z pewnością może być przyjemniejsze, gdy mróz i zamieć wyciągają z wnętrza samochodu każdą odrobinę ciepła.
Dobrym pomysłem jest także zabranie w termosie ciepłego napoju. Taki rozgrzewający łyk w sytuacji awaryjnej, na chłodzie, będzie bezcenny.
Może warto też kupić sobie za kilka złotych folię termiczną. Zajmuje tyle miejsca, co notes, zmieści się na byle półce w aucie, a w sytuacji podbramkowej – nawet jeśli istotnie nie ogrzeje, to choć trochę ochroni przed wiatrem. Może nie potrzeba wozić w aucie całego „zestawu przetrwania” – który może zawierać sporo elementów – ale taki drobiazg, jak folia ratunkowa, nie zawadzi zimą.
Na koniec jeszcze drobiazg. Jeśli jedziemy gdzieś z seniorem, który musi regularnie przyjmować leki – albo sami musimy to robić – zabieramy z tych leków coś na zapas. Gdyby dojazd „z przygodami” miał trwać niespodziewanie długo. (jar)

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!
Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty.

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Region

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Region

Osoby, które „idą w politykę” powinny umieć słuchać – rozmowa z Pawłem Baciorem, radnym Młodzieżowego Sejmiku Województwa Śląskiego

Wiktoria Wiśniewska12 grudnia 2025

Własny biznes? ZUS oferuje więcej niż myślisz. Sprawdź, z jakich ulg możesz skorzystać

Wiktoria Wiśniewska25 lipca 2025

Częstochowa uruchamia Centrum Pomocy Dzieciom

Wiktoria Wiśniewska20 lipca 2025

Wakacje od składek. Przedsiębiorcy mogą odpocząć nie tylko od pracy

Wiktoria Wiśniewska14 lipca 2025

Pierwsze wypłaty renty wdowiej już trafiają do świadczeniobiorców z KRUS

Wiktoria Wiśniewska14 lipca 2025

Dodatkowe wsparcie finansowe dla seniorów po 75. roku życia – ZUS wypłaca automatyczny dodatek pielęgnacyjny

Wiktoria Wiśniewska14 lipca 2025