PROBLEM. Kolejne kłopoty z budową boiska na terenie OSiR Kłobuck. Wcześniej terminy poprzesuwał koronawirus. Teraz pojawiły się problemy, które uniemożliwiły odbiór robót. Ich usunięcie zajmie dodatkowe miesiące
– Podczas procedury odbiorowej zostały stwierdzone wady w wykonywanych robotach. Takie jak: nierówności nawierzchni trawiastej, zróżnicowana jakość użytej trawy, miejscowe znaczne nawodnienie nawierzchni. W związku z tym zgodnie z postanowieniem umowy procedura odbiorowa została przerwana – poinformował radnych podczas ostatniej sesji burmistrz Kłobucka.
Co dalej? Postępowanie jest standardowe. Miasto jako zamawiający wyznaczyło termin, w którym wykonawca ma usunąć odkryte wady. Choć sama realizacja inwestycji już była ponad miarę rozciągnięta w czasie, bo jeszcze jesienią zaczęło się tu od problemów firmy z kadrami wykluczonymi z prac przez przepisy służące zapobieganiu epidemii, to teraz wskazano dla usunięcia usterek czas do kwietnia. Boisko, jak doskonale wiadomo, powstaje po to, aby kłobucka drużyna mogła u siebie odbywać mecze ligowe, skoro już awansowała poza lokalne, niskie klasy rozgrywek. Boisko musi być nie tylko zgodne z wymaganiami związku piłkarskiego, ale musi też być po prostu technicznie bez zarzutu. Zwłaszcza że to naprawdę spora inwestycja.
Skąd termin usunięcia wad dopiero wiosenny? Cóż, w tym roku akurat mamy zimę, a do zrealizowania poprawek musi być po prostu odpowiednia do tego pogoda. Wyznaczono więc termin 30 kwietnia. I to – jak się okazuje – nie musi być nawet termin ostateczny. Dlaczego?
Podczas sesji była chwila dyskusji o problemach z boiskiem. Tomasz Wałęga poruszył zwłaszcza kwestię zastoisk wody na obiekcie. Oczywiście nie powinno ich być. Zresztą to nie jest po prostu łąka, gdzie się robią kałuże, ale obiekt wyposażony w drenaż pod powierzchnią płyty boiska. Cała woda powinna stąd po prostu odpływać, a nie zbierać się. Zdaniem radnego problem może być poważny, więc ma on nawet obawy, czy ten odległy termin kwietniowy wystarczy. Czy nie jest za krótki. Ze strony urzędu padła na sesji odpowiedź, że wskazano termin wstępnie, a nie ostatecznie.
– Jeśli warunki pogodowe uniemożliwią dokonanie robót naprawczych w tym terminie, to jest rzeczą oczywistą, że będzie on zmieniony – podał kierownik Piotr Chaliński.
Sama istota problemu zastoisk wodnych jest zresztą analizowana. Boisko oglądał hydrogeolog. Poproszono go o konsultację, gdyż w ratuszu zastanawiano się, czy podczas budowy boiska nie doszło to do naruszenia naturalnych spływów wód.
I to, co widać, jest tego efektem. Wniosek z obserwacji fachowca jest taki, że jednak przyczyna problemu może być inna.
– Być może krótko po robotach warstwa nad drenażem i warstwą odsączającą jest jeszcze zbyt mocno zbita. I po prostu nie przepuszcza tej wody głębiej – streścił opinię hydrogeologa Chaliński.
Tak czy inaczej: wody na boisku być nie może. Zresztą jest i ta trawa, i te nierówności. Zebranie tego wszystkiego razem – no cóż – nie robi po prostu dobrego wrażenia. Miasto z pewnością jednak wykorzysta wszelkie możliwości, by inwestycja była doprowadzona do stanu zgodnego z oczekiwaniami. Podkreślono dobitnie, że oczywiście nie ma mowy o odebraniu boiska od wykonawcy, dopóki dostrzeżone usterki nie zostaną usunięte. A termin? No cóż, może uda się dotrzymać tego końca kwietnia. A może to tegoroczna wiosna i jej aura przesądzą, czy będzie możliwość prowadzenia prac w terenie. I tym samym jak długo to wszystko jeszcze potrwa, zanim na boisku OSiR będzie się mógł odbyć ten zapowiadany już w zeszłym roku mecz otwarcia. (jar)



Facebook
YouTube
RSS