PROBLEM. Wizyta w ambulatorium to główny sposób na uzyskanie pomocy lekarza po godzinach i w sytuacji, gdy potrzeba jej pilnie, choć sprawa nie kwalifikuje się do wezwania pogotowia. Okazuje się, że czasy epidemii pogmatwały też korzystanie z tej formy pomocy lekarskiej – w Kłobucku pacjenci zmuszeni są czekać na zewnątrz budynku, nawet na deszczu. Czy można coś z tym zrobić?
Jak wiadomo, obecnie bywa kłopot z dostaniem się do lekarza, bo niektórzy chorują, inni objęci są ograniczeniami – no i zdarza się, że w ośrodku zdrowia nikt nie przyjmuje. Bywa, że ktoś decyduje się wtedy na wizytę w szpitalnym ambulatorium. Bywa też, że nagłe pogorszenie samopoczucia zmusza do szybkiego udania się do lekarza wieczorem, bez czekania do dnia następnego. W końcu nie każdy przypadek kwalifikuje się do wezwania pogotowia, nawet jeśli wymaga skorzystania z pilnej porady lekarza. Teraz, gdy czasy pandemii wymuszają stosowanie daleko posuniętej ochrony i zachowywanie dystansu, pojawiają się dodatkowe kłopoty z korzystaniem z ambulatoriów. Zwrócono na nie uwagę podczas ostatniej sesji rady powiatu.
– Dotarło do mnie kilka takich głosów i sama znam tę sytuację. Chodzi o punkt świadczenia wieczornej i świątecznej pomocy medycznej przy szpitalu.
W czasie pandemii wygląda to tak, że wpuszcza się tam osoby pojedynczo. Nawet przy trudnej sytuacji pogodowej w lutym wiele osób stało i czekało w kolejce na dworze. Nie wiem, czy sytuacja pandemiczna daje tu jakąś możliwość, ale może dałoby się jakoś trochę „udogodnić” tym osobom czas oczekiwania. Może poprzez udostępnienie jakiejś ławki? Bo są to osoby chore, które muszą stać – zwróciła uwagę radna Olga Skwara.
Poniekąd odnosząc się do kwestii osób oczekujących w kolejkach do instytucji publicznych, starosta Henryk Kiepura przypomniał sytuację z kolejką pod wydziałem komunikacji starostwa. Jak powiedział, dla udogodnienia oczekiwania umożliwiono tam petentom przebywanie w środku budynku. Z zachowaniem zasad sanitarnych. Co spotkało się z różnymi krytycznymi uwagami. Także na naszych łamach była kwestia skargi ze strony czytelników na sposób odkażania numerków dla oczekujących i na liczbę osób wpuszczanych jednocześnie do pomieszczeń budynku. Sytuacja jest więc złożona – oczekiwania żądających zachowania dystansu i tych, którzy chcieliby raczej wygody oczekiwania są niekoniecznie możliwe do pogodzenia.
Co do samego ambulatorium, kwestia ławki jest już praktycznie załatwiona, choć dyrektor Zespołu Opieki Zdrowotnej w Kłobucku nie omieszkała napomknąć, że taką ławkę trzeba dobrze przymocować, bo… no cóż, zdarzają się kradzieże takich ławek. Czy coś jeszcze można zrobić?
– Będę się starała, żeby rozwiązać kwestię tych naprawdę newralgicznych godzin. Jest jednak tak, że kiedy pacjentów gromadzi się za dużo, to sami składają w tej sprawie skargi. Gdy muszą czekać na zewnątrz, jest źle. Gdy się ich wpuści, to też są skargi, że nie jest zachowywany odstęp. Jak się okazuje, żadne rozwiązanie nie jest tak do końca dobre – odpowiadała w kwestii kolejek Joanna Maruszczyk.
Czy zamontowanie ławki wystarczy jako odpowiedź na oczekiwania? Czy w ogóle tę sytuację da się sensownie rozwiązać? (jar)


Facebook
YouTube
RSS