PROBLEM. Miejsce po starym przedszkolu we Wręczycy Wielkiej robi wrażenie opuszczonego i zapuszczonego. Jakby po rozbiórce zapomniano o potrzebie zaprowadzenia porządku. Zwraca to uwagę mieszkańców, którzy postanowili nawet brać sprawy w swoje ręce i robić tam porządek. Ale okazało się, że roboty jest aż za wiele na taką obywatelską inicjatywę
– Jest tam płot, który jest na stanie gminy. Czy można by rozpocząć procedurę jego rozbiórki? Poprzez wypisanie go ze stanu majątkowego. Proszę zwrócić uwagę, że ten płot już w ogóle się rozpada, stanowi zagrożenie. Dochodzą kwestie estetyczne – zaczęła opis problemu na ostatniej sesji Anita Toborek.
Radna dodała, że płot między garażami a strefą przewidzianą pod rekreację to nie wszystko, co stanowi tu kłopot. Bo po prostu jest tam wielki bałagan.
– Mieszkańcy podjęli w sobotę próbę uporządkowania tego miejsca, posprzątania go. Natomiast plac jest tak obszerny i tak zaśmiecony jeszcze po rozbiórce [przedszkola – dop. red.], że w ciągu czterech godzin, nawet z pomocą strażaków nie byliśmy w stanie tego zrobić – dodała radna.
Toborek sugeruje, by zadanie przekazać pracownikom interwencyjnym. Jest tam roboty, w jej ocenie, na kilka dniówek. Jest też jeszcze dół do zasypania, w który miała być nawożona ziemia.
– Wszystkie następne kroki są wstrzymywane ze względu na to, że nie możemy tam wchodzić, bo stanowi to elementarne zagrożenie dla życia i zdrowia – dodała radna. Co na to wójt?
– Na ten moment zostaje wszystko tak, jak jest. Nie zamierzam prowadzić innych prac do momentu, kiedy nie zasypiemy tej dziury i nie porównamy terenu – powiedział krótko Tomasz Osiński.
Z ogrodzeniem, argumentuje wójt, trzeba poczekać dlatego, żeby ktoś nie uznał, że miejsce po przedszkolu to otwarta przestrzeń i można tam swobodnie wchodzić.
– Bo nagle możemy mieć po tych dołach jazdę quadami czy motocyklami – wyraził swoje obawy wójt.
Co do samej potrzeby zrobienia porządku na terenie po przedszkolu wójt jednak nie ma wątpliwości. Tyle że właśnie po wyrównaniu terenu – zasypaniu istniejących tam dołów. Na razie zajęto się przygotowywaniem ziemi, która pozwoli te doły wypełnić. Ma to związek z osuszaniem terenu boiska w Truskolasach. To stąd grunt trafi potem do dziury na terenie po przedszkolu.
Cóż, najwyraźniej jeszcze to trochę potrwa, zanim teren przestanie straszyć i stwarzać ryzyko dla tych, którzy się tam bez niczyjej zgody spróbują dostać. (jar)



Facebook
YouTube
RSS