Kłobuck co trochę styka się z problemami, które wynikają z obecnej sytuacji na rynku i które utrudniają funkcjonowanie wielu samorządom. Mimo ogłaszania przetargów, nie udaje się doprowadzić do inwestycji. Dotyczy to także planów termomodernizacji hali OSiR-u, budowy bieżni oraz zagospodarowania terenu przy szkole w Kamyku
Są to wszystko ważne inwestycje, oczekiwane, kosztowne i już dofinansowane. Rzecz w tym, że dofinansowania i kosztorysy to „dzieło” nieistniejącej już, przedkryzysowej sytuacji na rynku. Dziś jest drożej, trudniej o wykonawców. I z tą sytuacją zderza się wiele samorządów. Kłobuckowi też tu wyraźnie nie idzie, bo całkiem sprawnie funkcjonująca działalność w zakresie inwestycji odkąd zaczął się ten złożony, wielowątkowy kryzys – jakby się tu i tam zacięła. Perypetie pojawiły się przy budowie hali przy szkole, niedawno remonty Mickiewicza i Ogrodowej okazały się zadaniem nie na teraz, a nawet do remontu zabytkowych kapliczek za rozsądną cenę nie znajdowano chętnych. Tak to dziś wygląda w Polsce. Sytuacja dotycząca inwestycji na terenie OSiR-u i w Kamyku (bo to jedno wielowątkowe zadanie) nie odbiega od tej dzisiejszej smutnej „normy”. To nie są łatwe czasy dla samorządów. Często nie pomagają nawet potężne czeki z rządowych programów.
Na to łączone zadanie, w którym zawarta jest przebudowa i budowa infrastruktury sportowej na terenie Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kłobucku oraz przy Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Kamyku, ogłoszony był już drugi przetarg. Znów nie poszło to tak, jak powinno. W zakresie zamierzanej termomodernizacji hali sportowej nie wpłynęła po prostu żadna oferta. I takie sytuacje też nie są dziś rzadkością, gdy samorządy ogłaszają przetargi. Warto zwrócić uwagę, bo to może podpowiadać, jaka jest realnie sytuacja w zakresie działalności sektora budowlanego w kraju. Co do zamiaru przebudowy bieżni i trybun w Kłobucku, oferta wpłynęła – jedna. Na kwotę ponad 8,2 miliona złotych. Rzecz w tym, że pierwotnie na sfinansowanie tej części zadania przewidziano kwotę niespełna 3,2 miliona złotych. Nie pomyliliśmy cyferek. Oferta jest grubo ponad dwukrotnie droższa. Takie są dziś realia rynku, tak bardzo się zmieniły w ciągu ostatnich kilkunastu czy kilkudziesięciu miesięcy.
Oferta została złożona także na kamycką część inwestycji. I tu problemem okazała się aktualna cena. Zamierzano wykonać zadanie za 2,3 miliona, a jedyna oferta wpłynęła na kwotę ponad 3,3 miliona. Różnica miliona złotych to dla budżetu gminy nawet miejsko-wiejskiej to nie jest coś, co da się pokryć z „drobnych”, które się trzyma na takie sytuacje. No ale to jasne, że samorządowe budżety od zawsze i praktycznie wszędzie są dopinane dość ciasno.
Problem, jaki miasto ma z tą łączoną inwestycją, dyskutowano także podczas niedawnej sesji.
– W drugim przetargu sytuacja jest identyczna, jak w pierwszym. Po prostu „kopiuj – wklej”. Wykonawca również tak do tego podszedł. Po prostu te kwoty są identyczne. W zasadzie nawet nie poprawił przecinka w tych ofertach, tylko złożył je w tej samej kwocie. Kwoty te są abstrakcyjne, powiem szczerze. To, że oferta może być wyższa od kosztorysowej, to rozumiemy, znamy sytuację rynkową i konstrukcję „Ładu” [dofinansowań z „Polskiego Ładu” – dop. red.], że trzeba najpierw wykonać 100 procent, a później się zająć płatnościami – rysował obraz sytuacji burmistrz Jerzy Zakrzewski. – To powoduje pewne komplikacje. Z naszych informacji wynika, że powołana została komisja, która ma przeanalizować i zmienić zasady modyfikowania wniosków. Aby te oferty były możliwe do złożenia w realnych kwotach – dodał.
Kwoty z przetargów, które są o ponad sto procent wyższe niż wcześniejsze założenia kosztorysowe, są dla samorządu nie do przyjęcia choćby już z tej przyczyny, że nijak nie wpisują się w plany budżetowe, a dołożyć milionów z reguły w samorządach nie ma skąd. Pytanie zresztą, czy należałoby to robić. Gminy, owszem, dokładają środki ponadto, co pierwotnie zakładano, bo wszyscy biorą pod uwagę, że dziś jest po prostu drożej. Ale i tu jest pewna granica możliwości.
– Z gruntu nie powinniśmy przyjmować takich ofert, dlatego też unieważniamy takie postępowania – stwierdził na sesji Zakrzewski. – Tu nie jest ważne, którego z trzech zadań dotyczy ta sytuacja, bo wniosek do „Polskiego Ładu” jest jeden i to wymaga zrealizowania wszystkich tych zadań. Bo w przeciwnym wypadku cała kwota dofinansowanie nie będzie możliwa do uzyskania – dodał.
Inwestycje na OSiR Kłobuck i w Kamyku siłą rzeczy muszą więc poczekać na realizację. Na pewno nie jest to satysfakcjonujące, ale wobec takich wyników przetargów jest to jedyne możliwe rozwiązanie. (jar)


Facebook
YouTube
RSS