Na terenie gminy Kłobuck odkryto ostatnio dwa nielegalne składowiska odpadów. Sprawę zgłoszono na policję
Takie sytuacje wciąż mają miejsce, choć często odpady, których ktoś się pozbywa, można by było wyrzucić normalnie do kosza. Zdarza się, że nowe miejsca, w których ktoś porzucił odpady, są odnajdywane nawet w nieoczekiwanych lokalizacjach. Jedno z takich składowisk w granicach gminy Kłobuck znaleziono ostatnio w Białej. Znajduje się ono bezpośrednio przy autostradzie – właściwie to w pasie drogowym Autostrady Bursztynowej. Ktoś sobie to pewnie wykombinował, że odpady tam porzuci i ci z autostrady je uprzątną. No nie.
Drugie nielegalne składowisko odpadów odkryte zostało w granicach miasta. Konkretnie to w pobliżu hali Polomarketu. Także tu ktoś pewnie myślał, że nikt się jego brudami nie zainteresuje.
Odnalezienie odpadów powoduje podejmowanie konkretnych działań. I wcale nie jest to sprzątanie za brudasów. Oba nielegalne składowiska odpadów zostały zgłoszone do Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku. Teraz funkcjonariusze będą ustalać, do kogo to wszystko należy. I kto powinien to sprzątnąć – dostają „na dokładkę” stosowną karę.
Jeżeli ktoś myśli, że nie ma szans na ustalenie, kto się pozbył śmieci, to jest w błędzie. Przykładów wykrycia sprawców takich czynów jest aż nadto. Wpadają w różny sposób.
A to ktoś wywala swoje śmieci w teoretycznie zacisznym miejscu w leśnym zagajniku, a nie ma pojęcia, że na pobliskim drzewie leśnicy umieścili kamerę, która nagrywa to, co on tam wyprawia. Innym razem znów ktoś wiezie śmieci jakąś trasą i nie bierze pod uwagę, że po drodze kilka razy łapie go monitoring. Wystarczy połączyć fakty, a w przypadku poważnych szkód nikt się nie zawaha, by to dokładnie sprawdzić. Niekiedy w przyłapaniu śmieciowych „cwaniaków” pomagają przypadkowi świadkowie. Nikt dziś nie chce, żeby mu ktoś woził śmieci do lasu i paskudził otoczenie. Czasem też sami sprawcy są tak nierozgarnięci, że zostawiają „podpis” na śmieciach, których się pozbywają. Bywa, że w odpadach znajdują się jakieś paragony, więc ustalenie, do kogo należały, nie jest problemem. Bywa nawet, że sprawca pozostawia jeszcze bardziej dokładne namiary na siebie. Co prawda poszukujący winowajcy muszą nieraz w takich śmieciach trochę pogrzebać, ale po ustaleniu winowajcy to nie oni czują się najmniej komfortowo. Śmiecenie to złamanie przepisów i przykre konsekwencje. Do tego trzeba po sobie posprzątać. Nie jest na pewno tak, że sprawę zgłoszono policji i tyle. Wielokrotnie kończy się to schwytaniem brudasa. (jar)


Facebook
YouTube
RSS