Zimowe temperatury, w tym także te poniżej zera stopni, to spore zagrożenie dla osób, które bez odpowiedniego zabezpieczenia przebywają dłużej na dworze. Choć czasem pokutuje potoczne przekonanie, że „alkohol grzeje”, to jednak jest to złudne – ba, tym łatwiej zamarznąć, gdy „trunek” zaczyna grać główną rolę
Z uwagi na panującą porę roku policjanci systematycznie kontrolują różne pustostany i miejsca, w których mogą przebywać osoby szukające schronienia. Ale nie tylko w takich miejscach zdarzają się przypadki, w których mundurowi mają kontakt z osobą, której życie jest zagrożone z powodu niskiej temperatury – i przebywania w niej dłużej, a bez odpowiedniego zabezpieczenia.
Zauważyli ognień
– Policjanci z kłobuckiej komendy patrolowali miejscowość Ostrowy nad Okszą. Podczas przejazdu ulicą Zakładową zauważyli na obrzeżach pobliskiego lasu ogień. Mundurowi od razu postanowili sprawdzić, co jest jego źródłem. Kiedy dotarli na miejsce, zobaczyli dogasające ognisko. Obok niego spał mężczyzna – podaje rzeczniczka kłobuckiej policji, asp. Joanna Wiącek-Głowacz. Nie był to z pewnością miłośnik trenowania form przetrwania w trudnych warunkach. Mężczyzna spał i nie reagował na wezwania stróżów prawa. Przyczyną tego braku kontaktu był alkohol, którego woń była od śpiącego mocno wyczuwalna.
– Z uwagi na ujemną temperaturę policjanci pomogli 48-latkowi wstać, dojść do radiowozu i usiąść na tylnej kanapie, gdzie okryli go kocem termicznym. Jednocześnie za pośrednictwem dyżurnego jednostki wezwali na miejsce zespół ratownictwa medycznego. W trakcie oczekiwania na przyjazd ratowników medycznych mężczyzna odzyskał świadomość. Cały czas powtarzał, że jest mu bardzo zimno – relacjonuje rzeczniczka policji.
Szokujące powody ryzykowania życiem
Co spowodowało, że mężczyzna prawie zamarzł pijany, śpiąc przy dogasającym ognisku na skraju lasu?
– Jak się okazało, mieszkaniec gminy Miedźno pokłócił się z żoną. Chcąc uspokoić sytuację, zaopatrzył się w alkohol i poszedł do lasu, w którym planował spędzić noc – wyjaśnia policjantka.
Po przyjeździe karetki pogotowia mężczyzna został przekazany przez policjantów zespołowi ratowników medycznych i przebadany na miejscu. Na szczęście dzięki szybkiej reakcji mundurowych i udzielonej natychmiast pomocy nie doszło do wychłodzenia organizmu, które mogłoby zakończyć się śmiercią. Tym razem zapobieżono tragedii.
Warto zwracać uwagę
Ta sprawa nie dotyczy osoby bezdomnej. Może więc pokazuje lepiej także takim, dla których bezdomny to nie bliźni, że warto reagować na sytuacje, w których ktoś może potrzebować pomocy – i może na przykład zamarznąć. Nikt nie zasługuje na taką śmierć tylko dlatego, że popełnił jakiś błąd, że być może jest chory lub po prostu coś mu się zagmatwało w życiu. Prosta reakcja wystarczy. Nawet przecież nie trzeba pomagać „własnymi rękami”. Można zwrócić uwagę odpowiednich służb. Zresztą o to proszą.
– Po raz kolejny apelujemy o zwracanie uwagi na bezdomnych oraz mieszkające samotnie osoby starsze, które mogą stać się ofiarami niskich temperatur. Pamiętajmy o tym, aby alarmować służby ratownicze za każdym razem, kiedy ktoś jest narażony na wychłodzenie organizmu. Nawet, jeśli ktoś jest nietrzeźwy. Taka osoba również może zamarznąć. Obowiązkiem każdego z nas jest reagowanie na cudzą krzywdę. Nie bądźmy obojętni wobec tych, którzy zwłaszcza teraz mogą potrzebować naszej pomocy. Wystarczy tylko jeden telefon pod numer 112, by uchronić kogoś od wychłodzenia i uratować czyjeś życie – apeluje rzeczniczka kłobuckiej policji, asp. Joanna Wiącek-Głowacz. (jar)


Facebook
YouTube
RSS