Choć dziś już trudno dostrzec ślady tej przeszłości, jeszcze do czasów naszych dziadków najbliższe nam okolice słynęły z wydobycia rudy żelaza i mają bogate tradycje hutnictwa. W Pankach i w Przystajni właśnie obchodzono 650-lecie narodzin górnictwa i hutnictwa w dolinie Pankówki – dopływu Liswarty. Sporo uwagi poświęcono tej ciekawej historii
Być może Panki i Przystajń właśnie odnalazły coś, co ma szansę przerodzić się w świetny tak zwany „produkt turystyczny” – czyli atrakcję przyciągającą do obu miejscowości wielu zainteresowanych ludzi, także tych spoza bliskiego regionu. Nasze strony były przez wieki znanymi powszechnie terenami rudonośnymi. Tak jak dziś oczywiste jest, że Górny Śląsk to węgiel, tak dawniej oczywiste było, że ruda żelaza to nasze podczęstochowskie okolice. Jeszcze – zdawałoby się – przed chwilą działały u nas kopalnie rudy żelaza. A namacalne ślady tego, że działał u nas także przemysł hutniczy, do dziś są odnajdywane przez mieszkańców… choćby w przydomowych ogródkach, gdzie – w pobliżu dawnych hut i kuźnic – łatwo trafiały charakterystyczne produkty uboczne prowadzonej działalności przemysłowej. Szczególnie ważne, że te tradycje są mocno osadzone w dziejach i realnie są lokalnym dziedzictwem, po które warto tylko umiejętnie sięgać, by promować się i zaciekawiać ludzi z różnych zakątków kraju.
Wielki i udany krok w tym kierunku zrobiono 20 i 22 września. W piątek w Przystajni – w domu kultury – odbyła się ciekawa sesja popularnonaukowa. Prelegenci przybliżyli zdumiewająco szczegółowo dzieje hutnictwa i górnictwa w okolicach Panek i Przystajni, a także to, jak ta historia, która nam może się wydawać sprawą tylko lokalną, pięknie splata się z dziejami narodzin przemysłu i historią niezwykłych na skalę świata wynalazków. Przybliżony przykład podopolskiego Ozimka demonstruje, że w tym dziedzictwie tkwi ogromny potencjał – wart tego, by sięgano po niego nie tylko siłami lokalnych miłośników historii.
W niedzielę odbył się z kolei bardzo ciekawy piknik historyczny. W Pankach przy hali sportowej można było na własne oczy zobaczyć, w jaki sposób przez wieki dawnymi metodami pozyskiwano z rudy żelazo. Obok wytopu żelaza w piecu dymarskim było również kucie żelaza i pokaz bractwa strzelców hutniczych. Wszystko uzupełniono o warsztaty dawnych rzemiosł i rękodzieła oraz sporo tego, co typowe i charakterystyczne dla udanych plenerowych pikników. Bardzo ciekawa, nieszablonowa i udana impreza. Chciałoby się, aby znalazła choć jakiś rodzaj kontynuacji. Koniecznie trzeba dodać na koniec, że organizatorem wydarzenie była Lokalna Grupa Działania „Zielony Wierzchołek Śląska”. Wsparcie organizacyjne zapewniły obie gminy wraz ze swoimi domami kultury, szkoła w Pankach i Gminna Biblioteka Publiczna w Przystajni.






Facebook
YouTube
RSS