Kto w Zawadach ma w kranie wodę z Rębielic, często nie jest zadowolony z jej jakości. Czy możliwa jest tu jakaś zmiana? I co w ogóle gmina robi i planuje w tej sprawie?
Jarosław Jędrysiak
Sołtys Zawad skarżył się podczas ostatniej sesji, że mieszkańcy jego wsi bezpośrednio do niego kierują pretensje w sprawie jakości wody – choć to nie on o tym decyduje. Co jakiś czas dostaje w związku z tym, jak się wyraził, „mały ochrzantus” od ludzi. Zresztą nie tylko on, bo i radni mają często okazje słuchać takich skarg. Chciałby więc przynajmniej wiedzieć, jak się uzasadnia w urzędzie kwestię rozdziału wody z gminnych ujęć. I czy, po pierwsze, ma ona w ogóle merytoryczne uzasadnienie.
Pamiętają, że woda była dobra
– Mieszkańcy skarżą się na jakość wody z sieci. Wiadomo, co się mówi o wodzie ze studni w Rębielicach Królewskich. Dlaczego w Zawadach nie możemy być podpięci pod studnię z Popowa? – pytał Edmund Borecki.
Sołtysowi chodzi głównie o to, aby w tej chwili, gdy ciągle są obawy dotyczące jakości wody z Rębielic, Zawady podpiąć pod ujęcie z Popowa. Zmiana taka na pewno by uspokoiła nastroje.
– To nie jest mój wymysł. Po prostu takie pytania ciągle padają ze strony ludzi. Gdy chodzę z podatkiem, pytają wprost: co wy tam robicie w tej gminie? Czemu tego nie załatwiacie? – cytował sołtys.
– W tej chwili woda w Zawadach nie jest może taka, aby bezpośrednio zagrażała życiu. Ale nie jest ciągle taka, jakiej oczekują mieszkańcy. Stąd ich skargi. Tym bardziej, że ludzie pamiętają jeszcze, że we wsi w kranach była dobra woda – wtórował sołtysowi radny Kazimierz Owczarek.
Czytaj więcej w najnowszym numerze GK lub na e-wydaniu.



Facebook
YouTube
RSS