Podczas sesji plenarnej w Strasburgu odbyła się debata na temat kształtu europejskiej unii energetycznej, w której miałam okazję uczestniczyć jako członek Komisji ds. Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności. Unia energetyczna to w istocie kolejne wcielenie polityki klimatycznej, której konsekwencją jest: obniżenie bezpieczeństwa energetycznego, spadek konkurencyjności europejskiego przemysłu, ucieczka emisji a tym samym wzrost bezrobocia, wzrost ubóstwa energetycznego, którego przyczyną są wysokie ceny energii elektrycznej. Po pierwsze, unia energetyczna stawia na dekarbonizację, której konsekwencje najsilniej uderzą właśnie w polską gospodarkę opartą na węglu. Po drugie, brak sprzeciwu przeciwko projektowi Nord Stream II będzie dowodem na to, że zarówno bezpieczeństwo energetyczne, jak i solidarność energetyczna jest dla Komisji Europejskiej tylko pustym hasłem i dowodem na hipokryzję, bowiem priorytetem powinno być bezpieczeństwo energetyczne wszystkich państw.
W Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbyła się również debata podsumowująca szczyt klimatyczny w Paryżu. Część konkluzji szczytu daje powody do optymistycznego spojrzenia w przyszłość. W Paryżu zwyciężyła nie ideologia, lecz pragmatyzm. Cieszy docenienie roli lasów jako naturalnych rezerwuarów pochłaniających dwutlenek węgla. Jestem przekonana, że nadszedł czas, by Unia Europejska poważnie uwzględniła rolę lasów i gospodarowania ziemią w polityce klimatycznej. Powinniśmy jednocześnie zwrócić uwagę na bardzo niskie finansowanie zalesiania przez Unię Europejską. Porozumienie w Paryżu było możliwe także dlatego, iż nie znalazło się w nim słowo „dekarbonizacja”. To bardzo dobrze, bowiem każde państwo ma prawo do decydowania o własnym koszyku energetycznym. Myślę, że warto zainwestować w niskoemisyjne, czyste technologie węglowe.





Facebook
YouTube
RSS