Pozostałe artykuły

Depesza z Brukseli

Jadwiga Wiśniewska,
europoseł Prawa i Sprawiedliwości
Depesza z Brukseli

W Parlamencie Europejskim komisja FEMM, z nazwy broniąca praw kobiet i równouprawnienia, swoją działalnością pokazuje coś zupełnie przeciwnego. W grupie blisko 70 posłów na palcach jednej ręki można zliczyć tych o konserwatywnym światopoglądzie. Jako członek komisji z ramienia Prawa i Sprawiedliwości odnoszę wrażenie, że jej prace bronią interesów tylko jednej grupy kobiet – europejskich feministek. W FEMM każdy problem kobiet ma jedną przyczynę – utrwalone schematy społeczne. Podstawowy stereotyp będący przyczyną ucisku jest zawsze ten sam: kobieta chcąca koncentrować się na swoich dzieciach zamiast na życiu zawodowym. Feministyczna lista wstydu jest oczywiście dużo dłuższa i obejmuje takie przejawy „zacofania” jak brak równouprawnienia osób LGBTIQ, wstrzymywanie powszechnego dostępu do aborcji oraz częstsze zatrudnienie kobiet w zawodach opiekuńczych.
Propozycje FEMM to modelowy przykład kobiecości wypaczonej ideologią, która dzieci uznaje za przeszkodę w rozwoju kariery. Przykładowo, choć dostrzeżono, że szczególnie zagrożone ubóstwem są samotne matki, równocześnie za jego przyczynę uznano „zamykanie kobiet w typowo kobiecych rolach”. Zupełnie zignorowano fakt, że choć rozwój zawodowy jest konieczny do wyjścia z ubóstwa, to główną przyczyną biedy samotnych rodziców jest brak możliwości swobodnego kształtowania czasu pracy. Dzięki niej można łączyć obowiązki zawodowe i rodzinne, szczególnie obciążające dla samotnych rodziców.
Znalezienie odpowiedzi na realne potrzeby kobiet i rodzin wymaga politycznej woli, której w FEMM nie widać. Wypowiadając się o zmianach koniecznych dla faktycznego równouprawnienia, w raporcie o tzw. gender mainstreamingu zawarto szereg kontrowersyjnych postulatów. Wyposażenie Parlamentu Europejskiego w neutralne płciowo toalety czy szkolenia z feministycznej nowomowy to tylko przykłady. Wielokrotnie przywoływano też parytety płci w strukturach Parlamentu. Zaskakuje mnie, że patrząc na komisję FEMM, gdzie zasiada ponad 8 razy więcej kobiet niż mężczyzn, nikt z posłów nie doszedł do wniosku, że do równouprawnienia nie prowadzi ilościowy rozdzielnik. Jednak najbardziej szokuje mnie przekonanie o nieomylności FEMM, o czym świadczy propozycja automatycznego – bez wcześniejszego głosowania – dołączania feministycznych poprawek do dokumentów opracowywanych w innych komisjach.
Prace komisji FEMM stanowią najlepszy przykład tego, jak bardzo oderwane od rzeczywistości mogą stać się prace europosłów, gdy UE zapomina o wartościach, na których została założona. Powrót do nich wymaga jednak wyjścia poza utrwalane przez lata schematy. Debata na strasburskiej sesji plenarnej pokazała to wyraźnie – na wezwanie, aby nie niszczyć chrześcijańskiego dziedzictwa Europy, lewicowa deputowana ze Szwecji oskarżyła mnie o ciągłe blokowanie zmian poprawiających sytuację kobiet. Wydawałoby się, że przekonanie o absolutnej słuszności jednego światopoglądu odeszło wraz z realnym socjalizmem. Okazuje się jednak, że w komisji FEMM ma się ono, niestety, bardzo dobrze.

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pozostałe artykuły

Masz jakieś pytanie lub problem dotyczący naszego Tygodnika? Skontaktuj się z naszym biurem! Tel. 514 786 400

Więcej w Pozostałe artykuły

Magazyny energii – czy rzeczywiście warto w nie inwestować?

Ewa Chojnacka18 grudnia 2023

Sezon smogowy w pełni

Ewa Chojnacka11 grudnia 2023

Operat szacunkowy a rynek nieruchomości: Jak trendy rynkowe wpływają na wyceny?

Redakcja6 października 2023

TAURON napędza Hokej Ligę i Polską Ligę Hokeja Kobiet

Redakcja1 września 2023

Startuje nowa kampania edukacyjna Fundacji Enea

Redakcja25 sierpnia 2023

W trosce o Polaków Grupa Enea dba o bezpieczeństwo energetyczne kraju

Marcin Syguda21 sierpnia 2023