DROGÓWKA. Policjanci przyłapali jednego z kierowców na tym, że ostrzegał światłami innych o patrolu drogówki mierzącym prędkość. Zaproponowali mu mandat
Sytuacja miała miejsce w niedzielę przed 9. wieczorem w Białej. Patrol drogówki mierzył prędkość aut jadących ulicą Częstochowską. Jeden z kierowców, jadący oplem od strony Kamyka, minął patrol z dozwoloną prędkością. Chwilę potem – jak wynika z wersji zdarzeń ustalonej wstępnie przez policjantów – najwyraźniej uznał, że powinien ostrzec jadących z naprzeciwka, że drogówka stoi w Białej i mierzy prędkość. Miał to zrobić w znany sposób, czyli mrugając światłami. Źle trafił. Jednym z aut, które ostrzegał, jechał inny patrol drogówki. Mężczyznę zatrzymano do kontroli.
– Za popełnione wykroczenie policjanci nałożyli na kierowcę mandat oraz punkty karne. 32-latek odmówił przyjęcia mandatu, dlatego jego sprawą zajmą się teraz policjanci z Zespołu ds. Wykroczeń kłobuckiej komendy – informuje st. sierż. Kamil Raczyński, rzecznik kłobuckiej policji.
Wielu kierowców wie o tym, że ostrzeganie innych światłami, że gdzieś „stoją” i „suszą”, jest niedozwolone. Jednocześnie wśród wielu budzi kontrowersje karanie za takie zachowanie.
Argumentują zwykle, że szkodliwość takiego mrugania światłami to drobiazg, a korzyść ogromna – bo każdy jadący z naprzeciwka zdejmuje nogę z gazu i zaczyna jechać ostrożnie. Ze strony policji słyszy się za to argumenty, iż nieświadomie można tak ostrzec na przykład poszukiwany pojazd, którym jadą przestępcy. W każdym razie jedno jest pewne: takie ostrzeganie jest traktowane jako wykroczenie, więc grozi mandatem i punktami karnymi. Czy zatrzymany w Białej udowodni swoją niewinność – wykaże postępowanie. We własnym zakresie – lepiej z góry nie narażać się na konsekwencje. (jar)


Facebook
YouTube
RSS