O tym, że Unia Europejska wymaga głębokich reform, wszyscy mówili od dawna – wprawdzie nie wszyscy chcieli przyjąć to do wiadomości, ale dla uważnego obserwatora sprawa nie pozostawiała wątpliwości. Dziś, gdy w referendum Brytyjczycy dali czerwoną kartkę Unii Europejskiej w dotychczasowym kształcie, problem wrócił ze zdwojoną siłą i już nikt nie może zamykać na niego oczu. Nie ulega wątpliwości, że decyzja o Brexicie to duży cios dla idei integracji europejskiej. Jak wobec tego uleczyć obolałego pacjenta?
Propozycje terapii są zróżnicowane, diagnoza pozostaje jednak wspólna: w dotychczasowym kształcie Unia Europejska nie działa jak powinna. Ogromny potencjał, jaki stwarza współpraca gospodarcza pomiędzy państwami członkowskimi, i swobodny przepływ osób, towarów, usług i kapitału zdecydowanie muszą zostać chronione. Każde pogłębienie nastrojów antyunijnych prowadzić będzie wyłącznie do pogłębienia dotychczasowego kryzysu współpracy.
Jaki jest zatem sposób na wyjście z impasu? Tu propozycje są skrajnie odmienne. Pierwszy, doskonale już znany, głoszony przez eurokratów, polega na entuzjastycznym pokrzykiwaniu „więcej Europy!” zawsze wtedy, gdy zjednoczona Europa niedomaga, i wiecznym popychaniu UE w stronę federacji. Z drugiej strony stołu zasiadają eurorealiści – a wśród nich polski rząd – którzy chcą Europy silnych państw narodowych. Ten głos zdrowego rozsądku domaga się poszanowania podziału kompetencji między Unią a państwami członkowskimi i chce, aby unijne instytucje w zgodzie z zasadą pomocniczości działały tylko tam, gdzie mogą poradzić sobie z problemem lepiej od państw narodowych, a nie – jak dotychczas – wszędzie tam, gdzie państwa nie dość mocno tupnęły nogą. To głos, który chce poszanowania pieniędzy europejskich podatników, odbiurokratyzowania unijnych struktur i zakończenia bezkresnej litanii unijnych regulacji. To głos, który wie, że przyszłość Unii zależy od tego, czy zachowa ona swoją chrześcijańską tożsamość.
Warszawski szczyt NATO był historyczną okazją do pokazania, że europejscy liderzy chcą i potrafią kształtować konkretne rozwiązania, aby stawiać czoła zagrożeniom takim jak terroryzm, niekontrolowany napływ migrantów czy napięcia wywoływane przez Rosję. W ramach struktur Sojuszu Północnoatlantyckiego Polska aktywnie kształtuje bezpieczną przyszłość Europy i świata. Taką samą rolę Rzeczpospolita chce odgrywać w UE, aby mogła ona być tym, czym powinna być od samego początku: prawdziwym forum współpracy suwerennych państw narodowych, których siła zadecyduje o sile całego kontynentu.


Facebook
YouTube
RSS