Światowe Dni Młodzieży dobiegły końca, a wraz z nimi zakończył się okres wytężonej pracy tysięcy osób odpowiedzialnych za ich pomyślny przebieg. Młodzi ludzie z całego świata wrócili do domów z papieskim wezwaniem, aby zaryzykować i zmierzyć się z wymaganiami prawdziwego świata, zamiast uciekać od nich na kanapie. To wezwanie (i wyzwanie!) przekazane przez Ojca Świętego to jednak nie jedyny bagaż, z jakim pielgrzymi wyjechali z podkrakowskich Brzegów, Jasnej Góry i Łagiewnik. Do swoich domów przywieźli także obraz Polski jako kraju, w którym mieszkają życzliwi i radośni ludzie o wielkich sercach, a co najważniejsze – kraju bezpiecznego.
Ogromny wysiłek, jaki w zapewnienie takiego wizerunku Polski został włożony przez rząd, służby mundurowe, organizatorów, a wreszcie samych Polaków, to najlepszy dowód na to, że na mapie Europy wciąż istnieją miejsca wolne od lęku. Światowe Dni Młodzieży – podobnie, jak poprzedzający je o kilka tygodni warszawski szczyt NATO – w pełni to potwierdziły. Brak jakichkolwiek incydentów uspokaja jeszcze bardziej, gdy zestawimy go z serią lipcowych zamachów terrorystycznych w europejskich miastach. W Nicei 84 osoby zginęły pod kołami ciężarówki prowadzonej przez Tunezyjczyka, kilka dni później w Monachium Niemiec irańskiego pochodzenia zastrzelił w galerii handlowej 9 osób, pasażerów pociągu pod Würzburgiem siekierą zaatakował Afgańczyk, w restauracji pod Reutlingen Syryjczyk zabił maczetą Polkę, a kilka godzin później w Ansbach wybuchł plecak samobójcy – imigranta z Syrii. Tragedii dopełniła informacja o francuskim księdzu, który podczas sprawowania Mszy Świętej został zamordowany w imię Allaha.
W tym dramatycznym ciągu wydarzeń szokuje nie tylko skala ludzkiego cierpienia. Równie przerażająca jest dezinformacja dokonywana w imię politycznej poprawności, w której imię – zwłaszcza w Niemczech – unika się szukania winnych wśród środowisk muzułmańskich. Co więcej, uwagę od sprawców odwraca się, wskazując na ich zaburzenia psychiczne bądź na skrajną prawicę. Okazuje się zatem, że od czasu zbiorowych napaści seksualnych, do jakich doszło w sylwestrową noc na dworcu kolejowym w Kolonii, niemieckie standardy wolności słowa nie uległy żadnej poprawie. Problemu terroryzmu i obłudnej polityki informacyjnej Niemiec wciąż nie widzi Komisja Europejska, którą zdecydowanie bardziej interesuje fikcyjny kryzys demokracji w Polsce. W zastępstwie milczącej UE opinię na temat terrorystów wygłosił natomiast lider KOD. Mateusz Kijowski stwierdził, że terroryzm islamski nie jest żadnym zagrożeniem w przeciwieństwie do… terroryzmu chrześcijańskiego! Jak rozumiem, głównym narzędziem zbrodni jest w tym wypadku nienawistnie odmawiany przez wiernych różaniec?…
Rozsądek działań polskiego rządu w odniesieniu do kryzysu migracyjnego nie pozostawia wątpliwości, a swoje potwierdzenie znajduje także w słowach Papieża, wygłoszonych podczas spotkania z biskupami. Franciszek podkreślał różnorodność sposobów dokonywania pomocy, a także wprost stwierdził, że w tej kwestii najważniejszy jest szacunek do człowieka, będącego przecież obrazem Boga. Szacunek, którego zaprzeczeniem są przymusowe przesiedlenia do państw zupełnie obcych kulturowo i odgórnie określane kwoty traktujące ludzi jak niechciane meble – przesuwane do woli. To słowa, które unijni „specjaliści” ds. chrześcijańskiego miłosierdzia powinni sobie szczególnie przyswoić.


Facebook
YouTube
RSS