Unijne instytucje nie mogą zapominać o tym, jak istotną rolę pełni Puszcza Białowieska w życiu lokalnej społeczności. Jest to istotne zwłaszcza teraz, gdy na wniosek fałszywych obrońców Puszczy do Komisji Europejskiej trafiła skarga przeciw Polsce. Dzięki moim staraniom na przełomie sierpnia i września w Parlamencie Europejskim zagościła wystawa „Puszcza Białowieska – lasy naturalne czy też dziedzictwo kulturowe miejscowej ludności”.
Wystawa pokazuje, jak bliskie są relacje między Puszczą a okolicznymi mieszkańcami, którzy od wieków otaczają ją troską. Odpowiedź ze strony KE wymaga bowiem przede wszystkim trzeźwej oceny faktów stojących za decyzją o wycince. Tymczasem w dyskusji na temat Puszczy dominują histeryczne argumenty, które z rzeczywistością mają niewiele wspólnego. Skala zniszczeń dokonanych przez kornika drukarza jest bowiem przerażająca. Dotychczas przez szkodnika zostało zaatakowanych ponad 400 tys. świerków, a uschnięte drzewa zajmują ponad 4 tys. ha, co odpowiada powierzchni 5600 pełnowymiarowych boisk piłkarskich. Na terenach nadleśnictw gospodarczych uschło 25% drzew. Wobec epidemicznych rozmiarów problemu oczywista jest chęć powierzenia losów Puszczy wiedzy i doświadczeniu specjalistów. A jednak, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, w odniesieniu do bezcennej Puszczy Białowieskiej nieustannie słyszymy pokrzykiwania znachorów ekologii.
Uważają oni, że lepiej od prawdziwych leśników potrafią powstrzymać inwazję kornika drukarza, która od kilku lat postępuje w Białowieży. Proponowana przez nich metoda jest faktycznie do bólu naturalna i polega na… czekaniu z założonymi rękoma, aż problemem rozwiąże się sam. Wśród pokrzykiwań „wycinać Puszczę to jak burzyć Wawel!” ekologowie zupełnie przeinaczają fakty: choć część Puszczy Białowieskiej faktycznie objęto ścisłą ochroną, to jednak aż 5/6 jej obszaru stanowią nadleśnictwa gospodarcze, w których prowadzona jest gospodarka leśna. Wbrew temu, co promują w mediach fałszywi obrońcy Białowieży, ten wyjątkowy las wcale nie jest terenem nigdy nietkniętym ludzką ręką. Wręcz przeciwnie – to dzięki mądrym decyzjom polskich leśników dziś w Puszczy Białowieskiej możemy spotkać gatunki zwierząt i roślin, które już dawno temu zniknęły z map Zachodniej Europy. Co więcej, wiele wieków liczy także tradycja opiekowania się Puszczą przez okolicznych mieszkańców. To właśnie wokół śladów ich działalności w Puszczy koncentruje się wystawa, którą można oglądać w Parlamencie Europejskim w Brukseli.
Fakty mówią same za siebie: w obliczu epidemii szukanie pomocy u znachora i czekanie, aż problem sam się rozwiąże, to skrajna nieodpowiedzialność. W sytuacjach nadzwyczajnych należy ufać specjalistom. Zwłaszcza, gdy do dyspozycji mamy tak doświadczonych ekspertów, jak polscy leśnicy. Ich wiedza jest dla nas gwarancją, że Puszcza Białowieska – oczko w głowie całej Europy – niebawem znów będzie zdrowa.



Facebook
YouTube
RSS