49-letni mężczyzna miał szczęście, że ktoś usłyszał jego wołanie, a interwencję podjęli nie wahający się podjąć ryzyka policjanci. Gdyby nie skuteczność jednego z nich, mężczyzna utonąłby w grzęzawisku
W zeszłą środę po południu w Rębielicach Szlacheckich ktoś usłyszał dobiegające od strony rzeki wołanie o pomoc. Około wpół do piątej wezwano policję. Przybyli na miejsce mundurowi z Krzepic skierowali się pilnie w kierunku Liswarty, skąd słyszano wołanie. Na miejscu gęste zarośla uniemożliwiły dostrzeżenie osoby wzywającej pomocy, ale policjantom udało się nawiązać kontakt głosowy.
– Policjanci przekazali ustalenia dyżurnemu, który poinformował ich, że na miejsce skierowano już Państwową Straż Pożarną z odpowiednim sprzętem wodno-ratowniczym, pozwalającym dostać się do pokrzywdzonego – relacjonuje sierż. szt. Kamil Raczyński, rzecznik kłobuckiej policji.
Mężczyzna znajdował się w grzęzawisku. Zapadł się po klatkę piersiową i nie tylko nie umiał się wydostać, ale zapadał się coraz bardziej. Także w czasie oczekiwania na przyjazd strażaków ze sprzętem. Gdy w pewnym momencie kontakt głosowy zaczął się urywać, jeden z policjantów zdecydował się działać natychmiast.
– Nie czekając na wsparcie, wszedł kilkanaście metrów w zarośnięte grzęzawisko i wyciągnął wzywającego pomocy, który zdążył się już osunąć w głąb bagna aż do ramion – opisuje Raczyński.
Uratowany mężczyzna został przekazany zespołowi pogotowia ratunkowego. 49-latek nie potrafił powiedzieć, w jaki sposób znalazł się w bagnie. Nieco światła na ten okoliczności rzuca, jak się wydaje, wynik badania na zawartość alkoholu. Uratowany przez policjanta mężczyzna miał prawie 4 promile. (jar)


Facebook
YouTube
RSS