POLITYKA. Cała Polska żyje ostatnio tym, co w ubiegły piątek działo się w Sejmie i wokół niego. Swoje wersje wydarzeń przedstawili ostatnio częstochowscy parlamentarzyści PiS i PO i jak łatwo zgadnąć, te dwie narracje mają ze sobą niewiele wspólnego
Daniel Nogal
W zeszłym tygodniu głośno zrobiło się o PiS-owskich planach ograniczenia swobody działania dziennikarzy w parlamencie. W piątek protestowali przeciwko temu głośno posłowie opozycji z Platformy i Nowoczesnej, na sali plenarnej zapanował chaos. Doszło w końcu do tego, że marszałek Marek Kuchciński (PiS) odebrał głos Michałowi Szczerbie (PO). Nie ostudziło to jednak atmosfery, wręcz przeciwnie. Oburzeni koledzy partyjni posła Szczerby rozpoczęli blokowanie mównicy, a Komitet Obrony Demokracji zorganizował protest pod Sejmem.
Tymczasem posłowie PiS przenieśli się do Sali Kolumnowej, by tam kontynuować głosowanie nad kolejnymi ustawami, dotyczącymi przede wszystkim przyszłorocznego budżetu państwa. O zmianie miejsca obrad powiadomieni zostali także reprezentanci opozycji, większość z nich jednak nie przyszła. Później pojawiły się doniesienia, że utrudniano im udział w obradach.
– Większość rządząca, która i tak jest w stanie przegłosować każdą ustawę, nie chce się zgodzić, że poseł opozycji ma prawo przez minutę wypowiadać się w imieniu ludzi, którzy na opozycję głosowali – skomentowała Izabela Leszczyna. – Nie wolno nam tego zabrać! Jeśli PiS wyrzuci z Sejmu media, a posłom opozycji odbierze głos, to po co w ogóle taki parlament? Przestajemy być demokratycznym państwem prawa!
Posłanka Platformy pojawiła się w Częstochowie na konferencji prasowej, by przedstawicielom lokalnych mediów opowiedzieć o tym, co działo się w Warszawie. Towarzyszyła jej partyjna koleżanka, Halina Rozpondek. Obie wyraziły nadzieję, że PiS jednak ustąpi. Zarówno w kwestii ponownego głosowania nad budżetem, by nie było już wątpliwości natury formalnej, jak i utrzymania dziennikarskich swobód w Sejmie.
A jeśli nie ustąpi? – Wówczas opozycja będzie musiała spędzić Boże Narodzenie w parlamencie – zapowiedziały posłanki. – Jeśli trzeba, zostaniemy tam choćby do połowy stycznia.
Scenariusz był gotowy?
– Epizod z posłem Szczerbą to był tylko pretekst – przekonywał poseł Szymon Giżyński. – A wszystko, co się wydarzyło potem w Sejmie i poza nim, było ukartowane i rozegrane według przygotowanego scenariusza.
Zdaniem lidera częstochowskiego PiS-u opozycja nie może po prostu znieść spełnionych obietnic i sukcesów rządu. Nie mogą znieść go również „zagraniczne ośrodki”, którym przeszkadza „praktykowanie polskiej suwerenności”.
Na konferencji prasowej zorganizowanej przez Prawo i Sprawiedliwość zaraz po tym, jak z mediami spotkały się posłanki Platformy, obecni byli także inni reprezentanci partii. Oni również komentowali sejmową awanturę.
Posłanka Lidia Burzyńska wskazywała, że zapowiedzi protestów pojawiły się w kuluarach na długo przed odebraniem głosu Michałowi Szczerbie. Senator Ryszard Majer i poseł Konrad Głębocki podkreślali natomiast, że wszystkie budżetowe głosowania w Sali Kolumnowej odbywały się zgodnie z prawem i nie mogą zostać powtórzone. Okupację mównicy ten pierwszy nazwał „dyskredytowaniem polskiej demokracji”, drugi zaś – „działaniem przestępczym”. Senator Artur Warzocha dorzucił jeszcze kilka zdań o „zdziczeniu obyczajów”.
Widać zatem, że o porozumieniu na linii władza–opozycja nie może być na razie mowy. Czy zatem w nowy rok wejdziemy z trwającym kryzysem parlamentarnym?




Facebook
YouTube
RSS