JAROSŁAW JĘDRYSIAK
PROBLEM. boisko w pankach jest nowoczesne, było też całkiem nietanie. Dlaczego jednak nie można z niego korzystać w czasie wolnym, choć bardzo by się młodzieży przydało? problem został poruszony na niedawnej sesji
– Gdy jest akurat czas wolny od szkoły czy pracy, jak choćby niedawno w czasie tego długiego majowego weekendu, to nasz orlik jest zamknięty – zwrócił uwagę Krzysztof Antończak. – Czasami nawet i dorośli chcieliby skorzystać z tego boiska właśnie w takim czasie – powiedział podczas sesji rady gminy.
Radny zdaje sobie przy tym sprawę, jaka jest przyczyna obecnego stanu rzeczy. To brak pracownika, który by się tym obiektem sportowym opiekował w takich właśnie terminach. Uważa więc, że należy tu coś zmienić.
– Orlik powinien być w takim czasie otwarty i to regulamin powinien regulować zasady korzystania z niego – sugeruje radny. – Był długi weekend, a niebawem przyjdą wakacje. Będą soboty i niedziele. I co? Orlik będzie wtedy zamknięty, bo nie ma pracowników? Dzieci wchodzą na orlika przez płot! – podkreśla.
Zamknięty orlik rozwija więc sprawność wspinaczkową, ale przecież nie o to tu chodzi. Widać też wyraźnie, że boisko jest potrzebne, skoro dzieci dostają się na nie nawet w taki niebezpieczny sposób – i grają przy zamkniętych bramach. Prawdopodobnie nikt z tych młodych amatorów sportu jeszcze nie spadł z ogrodzenia orlika, bo wtedy byłoby o tym głośno i może by już jakieś decyzje dorosłych zapadły.
– Regulamin mówi jasno i wyraźnie, że powinien tam być animator. Ale są jeszcze rodzice tych dzieci, którzy je puszczają i zgadzają się, by to dziecko przebywało na orliku i tam grało bez jakiegokolwiek animatora. Bo to w cudzysłowie „boisko” przy szkole w Pankach jest jakie jest – dodał radny podczas obrad.
Jak się okazuje, gmina Panki ma nie jednego, a nawet dwóch takich animatorów. W tej materii wypowiedział się wójt gminy. Jak uważa, mogliby animatorzy między sobą tak uzgodnić czas zajmowania się boiskiem, by obejmował i te godziny w czasie wolnym. Trochę gorzej z ewentualnym pozostawianiem po prostu otwartej bramy orlika.
– Można by orlika nie zamykać, ale fantazja młodych ludzi jest czasem taka, że były też przypadki, że wjeżdżano tam motorami. Odbywał się tam „motocross”. A jakiekolwiek wjechanie tam takim sprzętem powoduje zniszczenie drogiej nawierzchni – argumentuje Bogdan Praski.
Czy znajdzie się tu jakieś salomonowe rozwiązanie? Wydaje się, że to możliwe.
– Można by tam powiesić z dwie kamery. I wtedy, gdyby się sprawcę takiego zniszczenia namierzyło i złapało, ukarało raz przykładnie i sprawę opisało… Bo młodzież jest różna i jeśli jest animator, to on jakoś to wszystko kontroluje – dodaje wójt. Antończak taki pomysł poparł. Jak stwierdzono na sesji, koszt może się nawet zamknąć w kilkuset złotych. Czy więc takie – techniczne – rozwiązanie zostanie tu wybrane, czy może będzie reorganizacja czasu pracy animatorów – w zasadzie wszystko jedno. Ważne, by zwłaszcza w sezonie orlik nie stał w dni wolne pusty. Bo, owszem, był drogi, ale jeśli ma być tylko „od parady” – to okaże się po prostu „za drogi”. (jar)


Facebook
YouTube
RSS