PW
ZBRODNIA. Do aresztu trafił 37-letni częstochowianin podejrzany o uduszenie swojej 59-letniej matki. Mężczyzna przyznał się do winy, ale motywu nie był już w stanie podać. Zwłoki kobiety leżały w ich wspólnym mieszkaniu przez osiem dni, w czasie których 37-latek nadal tam przebywał. Odkrył je dopiero drugi syn zamordowanej
– 24 maja wieczorem oficer dyżurny otrzymał zgłoszenie o znalezieniu zwłok kobiety w jednym z częstochowskich mieszkań w dzielnicy Ostatni Grosz – informuje Marta Kaczyńska z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie. – Już wstępne ustalenia wskazywały na zabójstwo. Przybyła na miejsce grupa dochodzeniowo-śledcza, pod nadzorem prokuratora, rozpoczęła oględziny, zmierzające do zabezpieczenia śladów, ustalania okoliczności zabójstwa, a przede wszystkim, zatrzymania sprawcy – podaje.
Podejrzenia szybko padły na 37-letniego syna kobiety, który mieszkał razem z nią. Policjanci zatrzymali go kilka godzin po znalezieniu zwłok. Był wówczas u znajomej. Przyznał się do zabójstwa. Wyjaśnił, że dokonał tego poprzez uduszenie. Na wniosek śledczych i prokuratura, sąd zdecydował o umieszczeniu go w tymczasowym areszcie.
Okazało się, że 37-latek dokonał zbrodni już 16 maja. Przez osiem dni przebywał w mieszkaniu razem ze zwłokami 59-latki. O matkę dopytywał w międzyczasie drugi z synów. Brat poinformował go, że przebywa ona w szpitalu, ale sprecyzować w którym dokładnie już nie chciał. Drugi z synów sprawdził więc wszystkie placówki szpitalne w mieście, a kiedy nie znalazł matki w żadnej z nich, pojechał do jej mieszkania przy al. Niepodległości. Zaczął domyślać się, że kobieta nie żyje jak tylko przekroczył próg i poczuł fetor rozkładających się zwłok.
– Podejrzany 37-latek nie był w stanie wyjaśnić dlaczego dokonał zabójstwa, dlatego są wątpliwości co do jego poczytalności. Sprawą zajmą się biegli psychiatrzy – informuje Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.
Osadzonemu w areszcie mężczyźnie grozi kara nawet dożywotniego więzienia. (PW)


Facebook
YouTube
RSS