©JAROSŁAW JĘDRYSIAK
PROBLEM. Dużo działań zapowiadano podczas zebrania mieszkańców w Lgocie, toteż nie dziwi, że powraca pytanie o ich efekty. A mieszkańcy interesują się, czy urzędnicy coś robią, czy czekają z założonymi rękami
Sprawa ostatnio ucichła, bo i obecnie na poletku bioremediacyjnym pod Lgotą zimą nie prowadzi się działań takich, jakie prowadzone były jesienią. Nie znaczy to jednak, że mieszkańcy utracili zainteresowanie.
– Czy są nowe materiały odnośnie cofnięcia decyzji starostwa powiatowego? – pytał na sesji Lech Chłąd.
Chodzi tu oczywiście o dokument, który umożliwił rozpoczęcie i prowadzenie działalności polegającej na przetwarzaniu odpadów w postaci gleby i ziemi zanieczyszczonej substancjami ropopochodnymi.
– Mieszkańcy obawiają się, że gdy przyjdzie lato, nie da się tam wytrzymać – dodał sołtys.
Przypomnijmy, że mieszkańcy zwracali nam uwagę na roznoszącą się woń substancji ropopochodnych, która – wedle ich relacji – ma okresowo docierać nawet do wsi. Firma prowadząca działalność przetwarzania odpadów kategorycznie stwierdziła natomiast w odpowiedzi, którą otrzymaliśmy, że ten niepożądany zapach nie rozprzestrzenia się aż tak daleko od poletka bioremediacyjnego. Aby ten parametr zmierzyć na miejscu, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska zainstalował w listopadzie stosowne czujniki (próbniki).
– Postępowania nadal się toczą – referował na sesji Krzysztof Nowak z zarządu powiatu. – WIOŚ złożył wniosek do Samorządowego Kolegium Odwoławczego odnośnie właściwości organu, który wydał zgodę – dodał.
Jak wiemy, zgodę wydał starosta, natomiast pojawiły się wątpliwości, czy decyzja taka nie powinna zapaść na wyższym szczeblu samorządu. Nowak wspomniał też o czujnikach badających powietrze.
– W aktualnej sytuacji, w porze zimowej, nie wiadomo, jakie będą z nich odczyty – powiedział.
Przedstawiciel władz powiatu zauważył, że latem łatwiej wyczuć tego rodzaju aromaty. Teraz, zimą, dodatkowo nic się nie dzieje na poletku bioremediacyjnym. Dodajmy, że podobne przekonanie w kwestii badania powietrza słyszeliśmy też od mieszkańców.
Nowak komentował też wyniki kontroli prowadzonej na miejscu przez WIOŚ. Jak pisaliśmy niedawno – nie stwierdzono rażących naruszeń zapisów pozwolenia, które firma dostała od starosty na tego rodzaju działalność. Krótka odpowiedź na pytanie, co zatem dzieje się w sprawie, brzmi: trwa oczekiwanie na rozstrzygnięcie SKO.
– Pani Kasprzak przytaczała informacje, że podobny spór o to, kto tego rodzaju decyzję ma wydać, toczy się bodaj w powiecie łomżyńskim. Trwa spór kompetencyjny, trudno mi powiedzieć, jakie będzie rozstrzygnięcie. Czekamy też na odczyty z czujników – podsumował Krzysztof Nowak. – Nie ma ustawy odorowej, która nie doczekała się uchwalenia. Problem na pewno będzie występował w okresie letnim. Pan Chłąd ma rację, że zjawisko może nabrać jakby większej ostrości – dodał. (jar)


Facebook
YouTube
RSS