PROBLEM. We wręczyckim urzędzie podsumowali, o ile mniej ma pieniędzy gmina w związku z decyzjami, które zapadają w Warszawie na szczeblu rządowym
Pisaliśmy już o podobnych wnioskach, które w gminach naszego powiatu wyciągano i podawano do publicznej wiadomości. Tak było na przykład w Opatowie. W Kłobucku o podsumowania poprosił jeden z radnych. Teraz dane upubliczniła gmina Wręczyca. Wzrost wydatków na oświatę wyniósł w tej największej gminie wiejskiej naszego powiatu aż 2,4 mln zł. Główne obciążenia miały dołożyć – jak podano – podwyżki dla nauczycieli. W zakresie finansowania oświaty wystąpiły zmniejszenie subwencji i jednocześnie wzrost wydatków. Wynik mógł być więc tylko jeden.
Nie wchodząc w szczegóły i oceny przyjętej metodyki obliczeń, podajmy jedynie, że we wręczyckim urzędzie doliczono się, że podejmowane w Warszawie zmiany reformy oznaczają dla gminy prawie 3,4 mln zł dochodu mniej, a równocześnie 3,7 mln zł więcej nieuniknionych wydatków. Łącznie to ponad 7 mln zł, które gmina (a więc i jej mieszkańcy) mają tracić w wyniku politycznych decyzji i reform płynących z centrali.
Ciekawie przedstawiono, co dałoby się zrobić w gminie, gdyby nie ta spora strata. Te – jak policzono – 7 mln zł to połowa wkładu na nową oczyszczalnię ścieków albo 4 km nowych, kompletnych dróg, albo dwa nowe żłobki, albo wymiana wodociągów wszędzie, gdzie jest to w gminie potrzebne. Można by też zamiennie wybudować w gminie własny dom pomocy społecznej albo rozbudować szkołę i przedszkole w Kalei, albo wybudować sporo innej potrzebnej infrastruktury. Można by też zamiast tego kupić 9 wozów bojowych dla straży. Jak zaznaczyliśmy, nie weryfikujemy poprawności wyliczeń (niektóre wyglądają na kalkulowane według dość optymistycznych cen), niemniej tak obrazowe ujęcie skutków ubytku w finansach gminy wskutek zmian wprowadzanych przez władze państwa – robi wrażenie.
Powtórzmy na koniec: z podobnymi problemami boryka się obecnie większość gmin. Są w tym takie, których budżety dotąd bilansowały się, a w tym roku – nie udało się uniknąć brania kredytów. Jeśli więc w Polsce poprawia się – jak się słyszy na niektórych kanałach TV – to dalece nie w każdej sferze funkcjonowania naszego państwa. Pytanie tylko, czy polityczni konkurenci mają na to receptę inną niż powtarzanie, że tego czy owego „nie da się” zrobić.




Facebook
YouTube
RSS