Praca

Polska to nie jedyny kierunek pracowników z Ukrainy

ARCH.
Polska to nie jedyny kierunek pracowników z Ukrainy

Na podstawie przelewów transferów pieniężnych można ocenić, że coraz więcej obywateli Ukrainy wybiera pracę w Europie, ale poza Polską

Na Ukrainie zarobki bywają bardzo skromne, a emerytury niewyobrażalnie głodowe, przy cenach np. żywności porównywalnych z polskimi. Toteż gdy ktoś z rodziny stamtąd wyjeżdża do pracy na zachód – np. do Polski – sporą część zarobionych pieniędzy przelewa rodzinie pozostałej gdzieś tam na Ukrainie, by była w stanie jakkolwiek funkcjonować. Te indywidualne przelewy sumują się w ogromne kwoty. I pokazują też przy okazji pewne prawidłowości. Jeszcze w 2015 roku było takich przekazów pieniężnych na Ukrainę łącznie 6,9 miliarda dolarów. W 2019 roku już 12 miliardów. Tak policzył to ukraiński bank centralny.
Choć najwięcej pieniędzy trafiło takimi prywatnymi kanałami od pracujących do ich rodzin na Ukrainie właśnie z Polski, to jednak w ubiegłym roku było to łącznie około 30 procent sumy wszystkich przekazów. Jedna trzecia Ukraińców zarobiła więc te pieniądze w Polsce, dwie trzecie – gdzie indziej w Europie. Jak łatwo zauważyć, nie da się wobec tego stwierdzić, że to u nas pracuje większość obywateli Ukrainy, którzy szukają zatrudnienia za granicą swej ojczyzny. Co więcej, liczba transferów z Polski, która rosła w ostatnich latach, już rok temu się zatrzymała. Była tylko symbolicznie większa niż rok wcześniej. To nam odsłania nieco wiedzy na temat rzeczywistego rozmiaru tej zarobkowej imigracji do naszego kraju – i wygląda na to, że nie jest ona aż tak powszechna, jak się mogło wydawać bez wglądu w liczby i dające się zmierzyć fakty.
Dokąd odpływają od nas robotnicy zza wschodniej granicy? Wbrew pozorom nie do Niemiec – choć tyle się mówiło, że to Niemcy odbiorą naszemu rynkowi tę poręczną i często niedrogą siłę roboczą. Większy wzrost liczby pracowników z Ukrainy zanotowano w Wielkiej Brytanii i… w Czechach. To stamtąd gigantycznie wzrosły ostatnio sumy transferowanych na Ukrainę pieniędzy z wypłat ukraińskich gastarbajterów. Gdy u nas wzrostów praktycznie nie odnotowano.
Konsekwencje? Będą różnorodne. Nie da się ukryć, że dostęp do tańszej siły roboczej to szansa na konkurencyjne ceny. Tu plusy będą notować więc teraz m.in. Czesi. Z drugiej strony wiele się u nas mówiło, że ta tańsza siła robocza blokuje wzrost zarobków w Polsce. Teraz jednak złożyło się tak, że stan gospodarki i bez tych najemnych z zagranicy może nie pozwolić na odczuwalny skok zarobków. Mówi się raczej o wzroście bezrobocia. No i obawy budzą ceny, które staną się codziennością na finiszu dopiero rozpoczynającego się kryzysu.
O zmianach w preferowanych kierunkach wyjazdów na granicę pracowników z Ukrainy i o notowanych zmianach kwot przelewanych przez nich pieniędzy w kontekście rynku przekazów pieniężnych pisze portal money.pl. (jar)

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Praca

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Praca

4-dniowy tydzień pracy w Niemczech. „Gigantyczny eksperyment”

Ewa Chojnacka17 sierpnia 2020

Zatrudnimy Pracownika Działu Sprzedaży!

Ewa Chojnacka29 lipca 2020

Pewna praca w Niemczech czeka

Ewa Chojnacka17 lipca 2020

Nagrody za stare zdjęcia

Jarosław Jędrysiak2 lipca 2020

Nagrody za stare zdjęcia

Jarosław Jędrysiak29 czerwca 2020

Będzie spis rolny, można dorobić

Jarosław Jędrysiak25 czerwca 2020