POLICJA. Wielu zdarza się czasem trochę przekroczyć prędkość. Niektórym może i więcej niż trochę. Ale są chyba jakieś granice?
Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie przekroczył pięćdziesiątki w terenie zabudowanym choć o kilometr. Wykroczenia takie zdarzają się nawet w większym nieco wymiarze, choć nie powinny – i są za to przewidziane kary. Skala niebezpieczeństwa dla innych na drodze rośnie jednak do absurdalnego poziomu, jeśli ktoś w terenie zabudowanym porusza się z prędkościami, które są dozwolone na specjalnie do tego przygotowanej autostradzie. Bez pieszych, z ruchem na jezdni w jednym kierunku, bez skrzyżowań. Niektórym jakby wszystko jedno. Ryzykują za innych. Kłobucka drogówka we wtorek prowadziła kontrole na ulicy Sienkiewicza w Łobodnie. To, dla jasności, droga przez miejscowość biegnącą w kierunku Kłobucka. Niedługo po trzeciej po południu namierzyli tam pędzące audi. Kierowca w terenie zabudowanym jechał 138 kilometrów na godzinę. Przy dozwolonej pięćdziesiątce przekroczył prędkość o 88 na godzinę.
Co go za to spotkało?
– Zgodnie z obowiązującymi przepisami kierowca, mieszkaniec gminy Kłobuck, otrzymał wysoki mandat karny w wysokości 500 złotych, 10 punktów karnych i stracił prawo jazdy, które odzyska za trzy miesiące – podaje rzecznik kłobuckiej policji, sierż. sztab. Marlena Wiśniewska.
Drogówka mierzy prędkość codziennie. W kilkunastu różnych miejscach w powiecie. Warto o tym pamiętać. Nie tylko po to, by nie jeździć przez wieś jak po autostradzie. Także po to, by się nie zagapić i nie złapać mandatu.
Policja podkreśla tradycyjnie, że pomiary prędkości są stosowane, bo ze statystyk wynika, że przekraczanie dopuszczalnej prędkości to wciąż jedna z głównych przyczyn wypadków drogowych na polskich drogach. (jar)


Facebook
YouTube
RSS