Krzepice

Podejmują decyzje jak na folwarku?

Czy w Krzepicach oczekiwano, że radni przegłosują coś, co im do uchwały dopisano, wcale o tym nie informując?
Podejmują decyzje jak na folwarku?

KONTROWERSJE. Na ostatniej sesji zwyczajnej radni wpadli w konsternację, gdy okazało się, że burmistrz podjął decyzje dotyczące środków miejskich, jeszcze zanim zapytał o zgodę radę. Ostatecznie nie dano pozwolenia na takie działanie metodą „faktów dokonanych”

„Ręczne sterowanie” Krzepicami bez pytania o zgodę radnych „wydało się”, gdy na sesji przedstawiono radzie uchwałę w sprawach budżetowych, która… różniła się od tej, jaką wcześniej analizowała komisja budżetowa. Sposób podejmowania decyzji w ratuszu w pewnym sensie „potkną się” o kawałek chodnika i… „wpadł” do kanału deszczowego.
Nieprawda w uchwale?
– Nie neguję zasadności tego zadania – mówił o budowie chodnika w Starokrzepicach Rafał Balcerzak.
– Będziemy jednak procedować uchwałę, gdzie według dokumentów to zadanie jest dopiero do realizacji. A jak jest naprawdę? – zapytał radny.
Odpowiedź była krótka.
– Zadanie jest zrealizowane – podała skarbnik Anna Mońka.
No i tu jest problem. Coś już zostało wykonane bez pytania radnych. Oni dostali tylko do „klepnięcia” wydatki na zadanie zrealizowane bez ich wymaganej zgody. Poza obowiązującą w gminach procedurą.
Czy to w ogóle zgodne z prawem?
Wątpliwości kolejnych radnych posypały się jak z worka.
– Też nie mam nic przeciw temu chodnikowi. Ale czy my możemy refundować już zrealizowane zadanie? – pytał wiceprzewodniczący Roman Kudelski. Poproszono o opinię prawnika obsługującego obrady, ale ta opinia najwyraźniej wydała się radnym nie dość jednoznaczna. W kwestii refundowania mecenas stwierdził, że „wydaje mu się”, że można to zrobić. Nie z krzepickimi radnymi takie „numery”.
– To ja bym poprosił o podstawę prawną – punktował od razu wiceprzewodniczący Kudelski.
– Radni zapytali jasno: mamy projekt uchwały o planowanej inwestycji. O tym, że będziemy ją wykonywać i jesteśmy gotowi na przekazanie środków na jej wykonanie. A teraz mamy sprzeczność, bo wiemy, że faktycznie to już jest wykonane. Czy uchwały, które podejmujemy, są poprawnie sporządzone? Czy powinno być napisane w nich, że refundujemy, czy że będziemy refundować? – precyzyjnie dopytywał radny Grzegorz Mońka. Choć radca uznał, że w uchwale powinno być napisane o refundacji, zaoponowała skarbniczka gminy. Stwierdziła, że tak nie wolno. Czyli wszystko jasne. Wskutek decyzji podejmowanych bez pytania rady o zgodę powstał pat. I urząd próbuje jakoś z tego wybrnąć.
Jak na folwarku?
– Stało się, jak się stało. W sprawie chodnika był to koniec roku, był nowy parking, zbliżały się święta, chciano po prostu zapewnić bezpieczeństwo przy tym parkingu – próbowała uzasadniać skarbniczka.
– Sorry, tak się stało. Na pewno w dobrej wierze – dodała.
Czy to wystarczające usprawiedliwienie? Jeszcze ciekawsze, że sprawa chodnika nie jest jedyna. Ratusz zrealizował też remont kanalizacji deszczowej. I tu były wydatki, o które nie zapytano radnych. Czy jest to jakaś stała metoda działania urzędników w ratuszu: decydować, a radę stawiać przed faktami dokonanymi? Bo coś dużo w Krzepicach tych nagłych przypadków, w których się radę pomija. Prawie jak, nie przymierzając, w prywatnym gospodarstwie, gdzie wedle uznania decyduje właściciel i nikogo o zdanie nie pyta.
Szczególnie bulwersujące okazało się zwłaszcza to, że radnych nie tylko nie poinformowano zawczasu. Wszystko wygląda tak, jakby próbowano nie poinformować ich o zaistniałej sytuacji w ogóle. Kierujący komisją budżetową Balcerzak zauważył, że uchwała, którą na sesji podsunięto radnym, różni się od tej, która opiniowano na komisji. W ratuszu dopisano po prostu te wykonane bez pytania radnych zadania i środki na ich sfinansowanie. Nie mówiąc nic nikomu.
– Komisja opiniowała nie taki projekt uchwały, jaki mamy teraz – podkreślił dla jasności Rafał Balcerzak.
– Chciałbym poddać pod rozwagę sens przekazywania komisji budżetu i na sesję takich dokumentów, które się różnią. Bo to stanowisko, które komisja wypracowała, jest według mnie niewiążące na dzisiejszą sesję – zauważył trafnie radny Mariusz Droś.
– Te zmiany w uchwale powinny być nam podane co najmniej na początku dzisiejszej sesji – dodał.
Podkreślmy: radnych nie tylko nie zapytano o zgodę na wydatki przed ich poniesieniem, ale jeszcze podsunięto im zmienioną „na kolanie” uchwałę, do której te wydatki dopisano. Nie wspominając ni słowem, że tych zmian dokonano. Po prostu podłożono im coś, co mieli chyba nieświadomie „klepnąć”.
– Słucham i cały czas nie wierzę w to, co słyszę – wyraził się dobitnie Grzegorz Mońka. – Cały czas jesteśmy traktowani niepoważnie. Niedopuszczalne jest, abyśmy to tolerowali. Gdyby radni nie byli bardzo czujni, to można by im te dokumenty dowolnie podmieniać i zmieniać. A oni byliby przekonani, że głosują za tym, co wcześniej zaopiniowali – zauważył radny. Gdyby nie ta czujność radnych, być może podjęliby uchwałę, co do której tyle wątpliwości mieli na sesji. Być może nawet uchwałę prawnie wątpliwą. Nazywającą inwestycje już zrealizowane takimi, które dopiero mają się odbyć. Wygląda to wszystko fatalnie. Czy wystarczy powiedzieć „sorry”?
Radni na to nie poszli
Wypowiedziano jeszcze wiele wątpliwości co do zaistniałej sytuacji. To naturalne, skoro przecież w gminach bez problemu odpowiednio reaguje się nawet na sytuacje nagłe.
– Oba te zadania należało wykonać – zaznaczył Balcerzak. – Ale jeśli jest jakaś nagła sytuacja, to nic nie ma na przeszkodzie, aby zwołać sesję nadzwyczajną i przenieść na nie środki. Traktujmy się poważnie. Kto jest organem wykonawczym, a kto uchwałodawczym? – podkreślił. Próba doprowadzenia do tego, by radni po fakcie i bez odpowiedniego ich uprzedzenia podejmowali teraz decyzje ratujące sytuację, zakończyła się niepowodzeniem. Radny Mońka wyraził przekonanie, że w tej sytuacji nie powinno się podejmować takiej decyzji, a radny Damian Pilarz ujął to wprost we wniosek, by oba wątpliwe zapisy, wprowadzone za plecami radnych, po prostu z uchwały wykreślić. – Możemy dyskutować, że papier wszystko przyjmie, jednak wiemy, że rzeczywistość jest inna – podkreślił radny.
Większość radnych poparła to stanowisko. Z uchwały wyrzucono zapisy o środkach, o które nikt wcześniej radnych nie zapytał.
Czy teraz praktyka podejmowania decyzji w Krzepicach się zmieni? Czy skończą się podobne przypadki? Czy rada będzie mogła podejmować decyzje, które do niej należą? W końcu miasto to nie folwark władzy wykonawczej.

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!
Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty.

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Krzepice

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Krzepice

Szczegółowo badają warunki w szkole

Jarosław Jędrysiak12 marca 2024

Mierzono pył w powietrzu

Jarosław Jędrysiak2 marca 2024

Omówili zagrożenie wysokim poziomem wody

Jarosław Jędrysiak21 lutego 2024

Ferie w GOK-u trwają

Jarosław Jędrysiak6 lutego 2024

Debata o bezpieczeństwie w sieci

Jarosław Jędrysiak30 stycznia 2024

Inwestycje na 14,5 miliona złotych

Jarosław Jędrysiak23 stycznia 2024