OCHRONA ZDROWIA . W środę pojawiła się informacja, że rząd jednak nie planuje przejmowania zarządu dobrze działających szpitali powiatowych. Przynajmniej takie są zapowiedzi. Tuż po tym, jak wydawało się, że klamka już zapadła – i że placówki te samorządy stracą – ministerstwo zaczęło tonować nastroje
Władza centralna w ostatnich dniach zdradza nam opracowane w zaciszu gabinetów i z dala od naszego wzroku swoje plany na nasz kraj, zwąc je „Polskim Ładem”. Nie wchodzimy tu w szczegóły i oceny tych rozlicznych pomysłów i rozwiązań. Interesuje nas tym razem tylko jedna kwestia: szpitale powiatowe. Kilka razy w ostatnich miesiącach pisaliśmy o ryzyku „skoku” na szpitale powiatowe. To znaczy placówki te mieli przejmować w zarząd – jak wskazywały przecieki – albo wojewodowie, albo marszałkowie województw, albo też miała powstać dla nich specjalna zarządzająca agencja. Sarkastycznie obstawiliśmy już wtedy, że na pewno powstanie agencja, bo to zawsze nowa instytucja, a więc i nowe posady dla „swoich”. Ironizując, mieliśmy jednak nadzieję, że się mylimy. Tymczasem w ramach prezentacji „Polskiego Ładu” najbardziej decyzyjna – w praktyce – osoba w państwie, czyli szef głównej partii rządzącej, zapowiedział powołanie Funduszu Modernizacji Szpitali, Funduszu Medycznego i właśnie Agencji Rozwoju Szpitali. Jak powiedział Jarosław Kaczyński, agencja ma porządkować sprawy w szpitalach, przeprowadzać restrukturyzacje, jeśli będą potrzebne.
Zależy, jak będą działać
Choć wcześniej można było przypuszczać, że dojdzie do przejęcia szpitali powiatowych „hurtem” i przekazania ich nowej agencji, w tym tygodniu pojawiły się informacje, że zamiary ekipy rządzącej nie idą tak daleko.
– Jestem właśnie na poświęconym tej tematyce spotkaniu – komentował dla nas w środę starosta Henryk Kiepura. – Przejęcie szpitali przez agencję było tylko jednym z pomysłów. Dziś tutaj, na spotkaniu przedstawicieli ministerstwa z udziałem samorządowców, otrzymaliśmy informacje i zapewnienie, że jednak centralizacja szpitali nie będzie realizowana. Ewentualne zmiany i restrukturyzacje mają dotyczyć tylko tych placówek, które sobie nie radzą. Do takich mają być kierowani pełnomocnicy, których zadaniem będzie uzdrawianie sytuacji. Przypomnę, że szpitale w naszym powiecie są w dobrej kondycji. Wielokrotnie mówiłem, że w ostatnich latach systematycznie prowadziliśmy w nich remonty, dbaliśmy o doposażenie. Zmiana nie powinna więc dotyczyć naszych szpitali. Na tę chwilę mamy takie zapewnienie – referuje starosta Kiepura.
Brzmi to pocieszająco. Największe obawy dotyczyły tego, że nasze szpitale, postawione na nogi wielkim wysiłkiem tutejszych samorządowców i osób nimi zarządzających, staną się „łupem” centralnej agencji, która – jak to się mówi – „przyjdzie na gotowe”. A w dalszej kolejności, kto wie, może zdecyduje o jakichś likwidacjach. Zagrożenie to było szeroko omawiane na różnych forach samorządowych. Rząd najwyraźniej zdecydował się więc nie iść tą drogą. Stąd zapowiedź kierowania do nowej agencji tylko tych placówek, które sobie nie radzą. Czyli tak, jak dokładnie powiedział to prezes Kaczyński: będą restrukturyzacje, jeśli będą potrzebne.
Nadal decydują o finansach
Szpitale powiatowe korzystają i nadal korzystać będą z budżetu na ochronę zdrowia. Tu nadal pozostaje w ręku władzy możliwość wpływania na kondycję takich placówek. Zresztą możliwość ta istniała i dotąd. Szpital w dobrej kondycji, jeśli nie uzyska finansowania NFZ z jakiegoś powodu, automatycznie znajdzie się w katastrofalnej sytuacji – i będzie się kwalifikował do tego, by się nim zajęła sama centralna agencja. Mieliśmy już przykład w czasie tworzenia sieci szpitali, że środki dla takich lokalnych placówek stanęły pod znakiem zapytania. Zapowiedź ministerstwa, że w obecnie proponowanych zmianach nie chodzi o przejmowanie dobrze prosperujących szpitali, można więc brać za dobrą monetę, ale tylko z zastrzeżeniem, że ta kondycja szpitali nadal zależy istotnie także od decyzji, które mają w ręku instytucje rządowe lub zależne. Może jednak unikniemy wojny o szpitale. Z pewnością przejmowanie i dążenie do ich likwidacji byłoby ciosem w „Polskę powiatową”. Obecna ekipa rządząca bardzo akcentowała zainteresowanie polską prowincją. Nawet jeśli ma trudności z jej „odbudową”, to choćby z przyczyn propagandowych może nie poważyć się na działania zmierzające do likwidacji lokalnych placówek. Miejmy nadzieję. W każdym razie będziemy śledzić ten temat i pisać o kolejnych szczegółach.
Część zapowiedzi „Polskiego Ładu” w sferze ochrony zdrowia trafnie wskazuje znane problemy tego systemu. Inna sprawa, czy podjęte rozwiązania okażą się skuteczne i możliwe do realizacji. I jak ostatecznie będzie z ich finansowaniem. Mamy już przykłady, że dalece nie każdy rządowy pomysł okazał się sukcesem.




Facebook
YouTube
RSS