Parzymiechy

Wspominano męczeństwo wsi polskiej

Szczególnie wzruszający był moment, w którym kwiaty na tablicach z nazwiskami zamordowanych rodzin przodków złożyły małe dzieci. To do nich będzie wkrótce należeć troska o pamięć o zbrodniach czasów wojny.
Wspominano męczeństwo wsi polskiej

Po raz kolejny w Parzymiechach obchodzono Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej. Właśnie ta miejscowość w naszym powiecie miała szczególne nieszczęście być jedną z najbrutalniej potraktowanych przez Niemców w skali całej Polski

Zbrodnicza armia niemiecka przetoczyła się przez Parzymiechy 1 września 1939 roku. Straty były ogromne – do tego stopnia, że niektóre rodziny dosłownie zniszczone zostały w całości. Zaraz po zajęciu wsi przez okupantów i potem przez kolejne lata nie było sposobności, by ściśle udokumentować, kto został zamordowany tu na miejscu, kogo losy potoczyły się inaczej i tylko do wsi nie wrócił, bo stracił życie z rąk Niemców gdzieś indziej. Do dziś nie wiadomo więc dokładnie, czy zabitych cywilów było w Parzymiechach około 150, czy może około 250 – albo jeszcze więcej. Jedno jest pewne: była to zbrodnia na skalę największą w tych stronach, bo żadnej wsi „niemiecki walec” nie zmiażdżył tak doszczętnie. Były tu masowe rozstrzeliwania kobiet i dzieci, była wielka pożoga, z której ocalały ledwie pojedyncze domy. Wieś niemal zniknęła.
Dobrze się stało, że odkąd ustanowiono to święto, służące wspominaniu martyrologii wsi polskiej, w Parzymiechach zawsze jest ono uroczyście obchodzone. Szkoda tylko, że nawet w takich sprawach zdaje się mieć znaczenie partyjna legitymacja. Bo przydałaby się obecność przedstawicieli wszystkich stron politycznych sporów. W środę, podobnie jak w kilku ostatnich latach, pod pomnikiem ofiar wojny wraz z mieszkańcami krótko wspominał wojenną tragedię prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Goście spoza gminy i powiatu byli jednak krótko, pędząc na kolejne podobne obchody Dnia Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej. Warto odnotować więc, że o tragizmie wojny w Parzymiechach i w ogóle w gminie Lipie mówiła do zgromadzonych wójt Bożena Wieloch. Wzruszający był moment, gdy na tablicach z nazwiskami ofiar kwiaty kładły dzieci. To młode pokolenie będzie kiedyś odpowiedzialne za pamięć o męczeństwie Parzymiech, gminy Lipie, powiatu kłobuckiego. Dobrze więc, że może czerpać wzorce z naszych zachowań – z naszej czci oddawanej przodkom. W końcu i my jesteśmy już tylko potomkami tych, którzy okropieństw wojny doświadczyli. Ale wiemy, że o nich wspominać trzeba. Bo zło imperializmu nie odeszło na zawsze. Widzimy to dziś aż nadto dobrze w sąsiednim kraju, który walczy z rosyjskim imperializmem i zbrodniczą ideologią „ruskiego miru” – a brutalność agresora daje się tam porównać chyba tylko z tym, co robili wcześniej hitlerowcy i stalinowscy komuniści. To dość, by mieć pewność, że pamięć o zbrodniach wojennych musi być szczepionką, której musimy się poddawać stale, przy każdej tragicznej rocznicy. Najlepiej zakopując choć w takich chwilach topory wojenne świszczące na co dzień w czasie politycznych batalii toczonych często właściwie o nic. (jar)

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Parzymiechy

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Parzymiechy

Posiłek w dobrych warunkach

Jarosław Jędrysiak30 października 2023

Odszedł charyzmatyczny popularyzator historii

Jarosław Jędrysiak28 października 2023

Część chodnika przy krajówce już gotowa

Jarosław Jędrysiak20 lipca 2023

ZRYW startuje w wielu imprezach biegowych

Redakcja24 maja 2023

Zwłoki w stawie

Jarosław Jędrysiak16 lipca 2022

Rozbił się quadem o betonowy płot

Jarosław Jędrysiak5 czerwca 2022