Zimnowoda ma od późnego lata urządzoną na nowo przestrzeń publiczną przed remizą. To w tej miejscowości bodaj główne „miejsce wspólne” i zarazem reprezentacyjne. Trafiają się jednak tacy, którzy o to nie dość dobrze dbają
Chodzi przede wszystkim o przypadki wjeżdżania na urządzony teren ciężkimi pojazdami. Pod remiza jest droga wewnętrzna w tym roku pokryta asfaltem. Nie jest to więc zwykły kawałek drogi, który miałby odpowiednią nośność i był przystosowany do tego, by tam wjeżdżać czy parkować sporych rozmiarów ciężarówkami. Tak się jednak dzieje, że dostrzeżono kierowców łamiących zakaz wjazdu dla pojazdów przekraczających 3,5 tony masy. Istnieje zatem ryzyko, że całkiem świeża droga zostanie uszkodzona. O powstanie kolein i wybojów nietrudno, gdy podłoże nie jest przystosowane do przenoszenia dużych ciężarów. Byłoby bardzo szkoda, gdyby tak się stało. Teraz przed remizą stoi pomnik upamiętniający ofiary wojny – o jego odsłonięciu pisaliśmy we wrześniu. Jest tam też poprawiona zieleń, urządzone trawniki, nowe fragmenty chodnika, uporządkowany teren po bezużytecznym dawnym strażackim basenie. Miejsce wygląda porządnie. Po prostu szkoda to zmarnować.
Wójt gminy zaapelowała w związku z tym do wszystkich o to, aby przestrzegać obowiązujących znaków. W przeciwnym razie trzeba by tam ponastawiać barierek czy jakichś blokad. Ładnie by z tym nie było. No i trochę tak mało poważnie – skoro stoi znak, to powinien on wystarczyć każdemu w miarę rozgarniętemu człowiekowi. No cóż, zobaczymy, czy teraz zakaz będzie przestrzegany. Czy to miejsce publicznie dostępne i uporządkowane za publiczne, a więc wspólne pieniądze, nie będzie już narażane na szwank. (jar)


Facebook
YouTube
RSS