PIXABAY.COM
POLICJA. Zamiast chronić – sam stwarzał poważne zagrożenie. 30-letni strażak ochotnik okazał się seryjnym podpalaczem lasów w okolicy Częstochowy. Już nie poigra z ogniem. Został zatrzymany przez policję
Aż siedem razy dochodziło do pożarów leśnego młodnika w okolicach Blachowni. Trzeba tu zaznaczyć, że zaczynający się w rejonie Blachowni kompleks leśny ciągnie się stąd na zachód, południe i północ, obejmując sporą przestrzeń od gminy Przystajń i Wręczyca Wielka w powiecie kłobuckim po Boronów i Koszęcin w powiecie lublinieckim. Gdyby w warunkach suszy podpalenie spowodowało powstanie rozległego pożaru tutejszych lasów, zagrożeni byliby mieszkańcy kilkudziesięciu miejscowości.
Częstotliwość pożarów wzbudziła oczywiście uzasadnione podejrzenia, a śledczy ustalili, że ich przyczyną mogą być właśnie celowe podpalenia. W sierpniu w końcu piroman dokonujący podpaleń został zatrzymany. Straty, jakie spowodował, oszacowano na ok. 22 tys. złotych. Strażak podpalacz został doprowadzony przed oblicze prokuratora.
Przykre w całej sprawie jest to, że czyny 30-latka w oczach części mieszkańców mogą się położyć cieniem na całej formacji ochotniczych straży pożarnych. Nie dziwi, że specjalne oświadczenie w tej sprawie wydała tydzień temu macierzysta jednostka podpalacza, OSP Blachownia. Czytamy w nim, iż druhowie całą sytuację przyjęli z zaskoczeniem i smutkiem, bo nikt nie miał pojęcia o hańbiącym honor strażaka zachowaniu jednego z tutejszych druhów. 30-latek został już zawieszony w prawach członka OSP. Jeśli postawione mu zarzuty zostaną udowodnione, czeka go też nawet do 5 lat za kratami. (jar)




Facebook
YouTube
RSS