©JAROSŁAW JĘDRYSIAK
WYDARZENIE. W poniedziałek prezydent Andrzej Duda przyjechał do Kłobucka, gdzie mówił o naszym mieście i powiecie, a potem – z bliska – z mieszkańcami, którzy na to spotkanie przybyli. Rzadko odwiedzają nas prezydenci. Co warto odnotować w związku z tą właśnie wizytą obecnej głowy państwa?
Wizyta prezydenta to w powiecie takim jak nasz zawsze spore wydarzenie. Poza Andrzejem Dudą był u nas kiedyś, już dość dawno temu, Aleksander Kwaśniewski. Ale inni prezydenci – już nie. Warto więc tego rodzaju spotkanie uważać za swego rodzaju wyróżnienie niezależnie od sympatii politycznych – bo nieczęsto gościmy na naszym terenie głowy państwa.
Mówił o Kłobucku
Prezydent przyjechał do nas po wcześniejszej wizycie w Lublińcu i w Herbach, więc niewielkie, 15-minutowe spóźnienie nie było niczym niezwykłym. Kilkaset osób czekało na niego w sali gimnastycznej byłego gimnazjum w Kłobucku. Kto przyszedł na miejsce na dwie godziny przed czasem, miał jeszcze szansę zająć miejsce w pierwszym szeregu. Okazało się potem, że to bardzo istotne – bo wiązało się z możliwością bezpośredniego porozmawiania z prezydentem. Z dalszych szeregów było to już niemal niemożliwe.
Prezydent, w asyście posłów i reprezentantów województwa, spotkał się najpierw z samorządowcami – zauważyliśmy w ich gronie większość wójtów i obu burmistrzów – a potem został ofi cjalnie przywitany przed publicznością przez starostę Henryka Kiepurę. Chwilę potem Andrzej Duda już sam zwracał się do mieszkańców. Było widać, że poświęcił chwilę i zainteresował się wcześniej Kłobuckiem i naszym powiatem, bo nawiązywał do kilku znanych nam tu faktów i do naszej wielkiej historii.
– Kłobuck był miastem nawet wcześniej lokowano Kraków. A tutejszy kościół św. Marcina należy do grona najstarszych świątyń w Polsce – mówił prezydent Duda.
Wiele słów padło też na temat wkładu naszych przodków – tych dawnych mieszkańców ziem powiatu – w budowę niepodległej Polski. I o tym, że ważny to wkład i ważne miejsce naszego regionu w kraju. Słowem: mieliśmy prawo poczuć się zauważeni i docenieni przez prezydenta.
– Jesteśmy w drodze do kraju, który będzie krajem zamożnym, silnym i jednym z najbardziej liczących się w Unii Europejskiej – spiął współczesną klamrą nakreśloną historyczną wizję prezydent Duda.
Było też oczywiście sporo nawiązań do spraw bieżącej polityki w Polsce. Ale tę tematykę łatwo zbadać, śledząc ogólnopolskie media.
Obwodnica niczym dworzec?
Burmistrz Jerzy Zakrzewski skorzystał z obecności prezydenta, by podczas spotkania w gronie samorządowców poruszyć temat braku obwodnicy Kłobucka. Andrzej Duda wspomniał o tym podczas swojego przemówienia. – Słyszę od pana burmistrza, że władze miejskie i powiatowe obawiają się, że wraz z budową autostrady bardzo się zwiększy ruch w mieście, że potrzebna jest obwodnica. Będę rozmawiał na ten temat z panem ministrem Adamczykiem – zapowiedział prezydent, otrzymując gromkie brawa.
Zastanawiamy się tu, czy pan prezydent nie „wdepnął na minę”. Skądinąd wiadomo, że o obwodnicy Kłobucka mówiono ministrowi Adamczykowi podczas jego przedwyborczej wizyty w Krzepicach – i jakoś nie widać, by sprawa ta wyraźnie ruszyła naprzód. Wiadomo też, że żelaznym argumentem drogowców jest też to, iż natężenie ruchu na krajówce w Kłobucku, jakkolwiek nam wydaje się spore, jest kilkadziesiąt razy mniejsze niż na kluczowych drogach w aglomeracji śląskiej. I to dlatego inwestuje się tam, a nasze potrzeby są gdzieś daleko, bardzo daleko na liście priorytetów. Choć więc nie można powiedzieć, że prezydent obiecał obwodnicę Kłobucka – bo ledwie wspomniał, że porozmawia o niej z ministrem – to nie jest wykluczone, że konkurenci polityczni tak to właśnie ujmą w swej narracji przed kolejnymi wyborami. Jeśli tylko nadal w sprawie nie uda się odnotować jakiegokolwiek wartego uwagi postępu.
Odnotujmy, że Andrzej Duda wspomniał i o kolejowej magistrali węglowej – i o tym, że w rozmowie z nim nasz starosta czasy jej funkcjonowania powiązał z okresem świetnego funkcjonowania Kłobucka. Nie było nic o dworcu – ale skoro było o tej linii kolejowej, która ma w pełni łączyć Śląsk i nasze tereny z Pomorzem, to… no cóż, zobaczymy.
Prezydent z bliska
Spotkanie z mieszkańcami miało bardzo bezpośredni charakter. Prezydent nie wysłuchiwał pytań z tłumu i nie odpowiadał na nie, ale sam podszedł do mieszkańców i zamienił parę zdań z wieloma z nich – głównie z tymi, którzy przyszli dość wcześnie i zdołali zająć miejsce w pierwszych szeregach. Zauważyliśmy, że dla wielu to spotkanie było przede wszystkim bardzo emocjonujące. Nic dziwnego. Nie co dzień ma się głowę państwa zaraz przy sobie, nie co dzień może się prezydentowi samodzielnie zadać pytanie czy zrobić z nim zdjęcie. To wyjście do ludzi, a nie przemawianie i odpowiadanie tylko z wysokości zaimprowizowanej trybuny, to na pewno plus do zapisania na konto głowy państwa w związku z poniedziałkową wizytą w naszej małej ojczyźnie.



















Facebook
YouTube
RSS