Kłobuck

Do lekarza? Proszę przyjść za tydzień

Brak lekarzy, którzy mogliby przyjąć pacjentów od ręki, to spory problem. Co się stało w przychodni przy Staszica?
Do lekarza? Proszę przyjść za tydzień

NASZE INTERWENCJE. Nasza czytelniczka z Kłobucka w poniedziałek „odbiła się od okienka” przychodni w Kłobucku na Staszica. Choć oczekiwała pomocy w dniu, w którym się zgłosiła, dowiedziała się, że na wizytę może liczyć dopiero… za tydzień. O co chodzi?

Z reguły gdy ktoś się decyduje pójść do lekarza, zwłaszcza teraz, gdy czasy mamy dość szczególne, to liczy na pomoc od ręki, a nie w jakimś odległym terminie. Bo nie mówimy tu o poradzie specjalisty, na którą się trzeba zapisać, ale o wizycie u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Tam, gdzie nie chodzi się z chorobami przewlekłymi, które mogą „poczekać”.
Najbliższy termin: za tydzień
Mieszkanka Kłobucka skontaktowała się z nami krótko po tym, jak tylko okazało się, że z wizyty u lekarza nic nie wyjdzie. Że nikt jej nie przyjmie. – Zdenerwowałam się, bo przecież nie po to się idzie do lekarza rodzinnego, żeby tam w rejestracji usłyszeć, że każą przyjść dopiero za tydzień – mówi nasza czytelniczka. Kobieta miała wystarczająco pilną potrzebę skorzystania z porady lekarskiej, by nie móc odkładać jej na później, aż na następny poniedziałek. Nic dziwnego, że ją ta sytuacja wyprowadziła z równowagi.
– W tej przychodni w ogóle od dawna jest problem, żeby się zapisać do lekarza w dogodnych godzinach, na przykład popołudniowych. A teraz okazało się, że w ogóle każą czekać tydzień. Na co? Wcale nie ma lekarza w tej przychodni? W środku miasta? Gdzie ludzie mają się zwracać po pomoc? Do tego dowiedziałam się, że nawet z porady zdalnej, choć do takich kiedyś namawiano, też skorzystać nie mogę – denerwuje się kobieta.
Kłobucczanka, nie mogąc czekać na wizytę aż tydzień, zdecydowała się jeszcze tego samego dnia pójść do szpitalnego ambulatorium. Rozmawialiśmy po tej wizycie. – Razem ze mną w kolejce było tam jeszcze sześć osób, które tak samo jak ja nie mogły się dostać do przychodni na Staszica. Chyba nie po to jest przychodnia, żeby się tłoczyć w kolejce w ambulatorium? Zwłaszcza w tych czasach – zauważa. Trudno się z tym nie zgodzić.
Co z tą przychodnią?
Domyślamy się, że zdarzyło się coś niestandardowego, skoro kazano pacjentce zgłosić się do lekarza rodzinnego dopiero za tydzień. Dzwonimy ze sprawą do Zespołu Opieki Zdrowotnej w Kłobucku, który tę przychodnię prowadzi.
– Rzeczywiście jest to problem wynikający z okoliczności losowych. W tej przychodni mamy zatrudnionych trzech lekarzy, z których dwóch od pewnego już czasu nie pracuje, ale oczekujemy, że do tej pracy wrócą.
Jest i trzeci lekarz. I tu właśnie wystąpił problem, bo i w tym wypadku zdarzyły się okoliczności, w wyniku których i ta osoba nie mogła przyjść do pracy – opisuje stan z tego tygodnia dyrektor Katarzyna Gieracz-Majchrowska.
Sytuacje takie, gdy lekarz z jakiegoś powodu w pracy jest nieobecny, a pacjenci mają problem z wizytą, są dobrze znane. Wynikają generalnie z problemów z liczbą lekarzy gotowych pracować w przychodniach. Zdarzało się to w powiecie już nie raz i często kończyło się skargami pacjentów do prasy. I takimi wyjaśnieniami szefostwa ZOZ-u: lekarza chwilowo nie ma, a nie mamy osoby, która by mogła go zastąpić.
No dobrze, ale czy rzeczywiście nawet w Kłobucku nie ma szans, żeby zastąpić lekarza, gdy żadne z trójki zatrudnionych nie może akurat być w pracy?
– Oczywiście, że mamy tu zorganizowane zastępstwa. Przy czym jest to sytuacja nadzwyczajna. Chwilowo pacjentów przyjmuje tam dodatkowy lekarz no i jeszcze pani doktor, która przyjeżdża specjalnie po pracy w innej przychodni – przedstawia wicedyrektor ZOZ.
Czemu zatem naszej czytelniczce nie udało się zarejestrować? Bez możliwości analizy tego konkretnego przypadku pani doktor przypuszcza, że po prostu w sytuacji, gdy trzeci z zatrudnionych tam na stałe lekarzy nie pojawił się w pracy, ta dwójka zastępców musiała przyjąć pacjentów już wcześniej zarejestrowanych. I mogło zabraknąć możliwości zarejestrowania kolejnych osób.
– Przyznaję, tygodniowy termin oczekiwania to bardzo długo. Na pewno dokładamy starań, by takie sytuacje rozwiązywać. W przypadku braku możliwości zaspokojenia potrzeb z powodu braków kadrowych bardzo ważne jest, by pacjentów prawidłowo wstępnie kwalifikować. By przyjmować przede wszystkim tych, którzy nie mogą czekać. Być może ktoś, kto ma lekko podniesioną temperaturę, może w takiej sytuacji chwilkę zaczekać. A w ostateczności tym rozwiązaniem jest rzeczywiście ambulatorium. Tutaj pacjentka wybrała najlepszą możliwość. Ambulatoria są po to, by w razie potrzeby przyjmować pacjentów w nagłych przypadkach w godzinach po 18. – mówi szefowa ZOZ.
Tłok z różnych powodów Z jednej strony porada jest jasna: skoro jakieś okoliczności sprawiły, że cię do lekarza rodzinnego nie przyjęli, to w pilnej sytuacji udaj się do ambulatorium. Można też próbować wizyty w innym ośrodku, ale tu, z uwagi na sztywne kwestie finansowania przez NFZ, mogą być niechętni w przyjmowaniu osoby, która deklarację pacjenta ma złożoną gdzie indziej. Co do samego ambulatorium – jego „przepustowość” też nie jest nieograniczona. Doktor Gieracz-Majchrowska mówi nam, że zgłasza się tu czasem nawet grubo ponad setka osób dziennie. Każda wizyta wymaga czasu poświęconego przez lekarza. Zresztą tak samo jest z e-wizytami. Skoro nie ma lekarza do przyjęcia pacjenta w gabinecie, to i na potrzeby e-wizyty go nie będzie. Niezależnie od formy wizyty wymaga ona czasu. Każdy lekarz jest w stanie przyjąć tylko pewną liczbę pacjentów w wyznaczonych godzinach. Czyli dochodzimy do punktu wyjścia: kadr jest mniej niż potrzeba i gdy lekarz do pracy nie przyjdzie, czy to z powodu choroby czy z innej przyczyny, wszędzie może być problem.
– Mieliśmy takie kłopoty dłużej w przychodni na Rómmla. Teraz tam jest dobrze, a podobne wystąpiły na Staszica. Dokładamy wszelkich starań, by temu zaradzić. W miarę możliwości, które są dostępne – mówi wicedyrektor instytucji.
Co do przychodni na Staszica, trudności generuje też program szczepień na koronawirusa.
– W tej chwili wtorek jest dniem przeznaczonym na szczepienia. Niebawem dojdzie drugi taki dzień. I to także ma wpływ na dostępność przychodni dla innych pacjentów – dopowiada Gieracz-Majchrowska.
Sama wicedyrektor, jako lekarka, czasem sama przyjmuje wizyty pacjentów w przychodniach, gdy sytuacja tego wymaga i nie da się kogoś zastąpić. Dotyczy to też szczepień. No i wniosek jest z tego jeden: w tych czasach może się po prostu zdarzyć, że gdzieś lekarza nie będzie albo wskażą nam możliwą wizytę za parę dni. Co robić? Oczywiście pomstować można. Natomiast warto też w praktyce zrobić tak, jak nasza czytelniczka. Jeśli sprawa faktycznie jest pilna i te kilka dni poczekać nie można, to najlepiej zgłosić się do szpitalnego ambulatorium. Po 18. dyżurujący lekarz powinien tam przyjąć, udzielić porady, pomóc. W ZOZ zdają sobie sprawę, że nie jest to rozwiązanie idealne, zwłaszcza dla seniorów. Z drugiej strony – zawsze to lepiej niż w ogóle pozostać bez porady, gdy jest ona konieczna.

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!
Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty.

2 komentarze

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kłobuck

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Kłobuck

W Kłobucku uruchomiono nowoczesną syrenę alarmową

Wiktoria Wiśniewska7 lutego 2026

Kłobuccy policjanci wspierali WOŚP i promowali bezpieczeństwo

Wiktoria Wiśniewska3 lutego 2026

Ferie zimowe w Kłobucku – MOK zaprasza dzieci i młodzież

Wiktoria Wiśniewska1 lutego 2026

Burmistrz Kłobucka podsumował działania gminy na 2026 rok

Wiktoria Wiśniewska31 stycznia 2026

MOK Kłobuck w trakcie największej modernizacji od lat

Wiktoria Wiśniewska30 stycznia 2026

Kłobuck z budżetem gminy na 2026 rok

Wiktoria Wiśniewska25 stycznia 2026