„Idziemy na narty i deskę do centrów handlowych” – happening pod takim hasłem organizują dziś w całej Polsce przedstawiciele branży zajmującej się produkcją nart i snowboardów oraz ich sprzedażą i wypożyczaniem. Żądają przede wszystkim otwarcia stoków. Protestujący pojawią się wieczorem w strojach narciarskich, z deskami i nartami w rękach, w otwartych ponowne galeriach handlowych (lista poniżej).
Zamknięcie stoków dla amatorów narciarstwa i snowboardingu decyzją rządu zostało przedłużone o kolejne tygodnie. Oburzyło to zarówno fanów sportów zimowych na świeżym powietrzu, jak i przedsiębiorców zajmujących się produkcją, sprzedażą i wypożyczaniem sprzętu, kolejny miesiąc z rzędu pozbawionych możliwości utrzymania. Zamierzają zawalczyć o rządową pomoc oraz o otwarcie stoków, co umożliwiłoby tej branży ponowne funkcjonowanie.
„Wielu z nas staje się bankrutami”
– Nasze straty idą już w miliony. Tym bardziej, że w pomocach sektorowych, tarczach rządowych i Polskiego Funduszu Rozwoju, jesteśmy cały czas pomijani. Wielu z nas staje się bankrutami. Chcemy zwrócić na naszą sytuację uwagę rządzących, którzy utrzymali lockdown stoków narciarskich, pomimo otwarcia dużych obiektów handlowych. Wykorzystamy to, aby o sobie przypomnieć – tłumaczy w przesłanej Onetowi informacji Arkadiusz Walus z Komitetu Narty Snowboard Outdoor, organizującego dzisiejszy protest.
Jak będzie on przebiegał? Narciarze, snowboarderzy i przedsiębiorcy branżowi przejadą się schodami ruchomymi w górę i w dół w wybranych, dopiero co ponownie uruchomionych, galeriach handlowych, w strojach narciarskich, goglach, kaskach, rękawiczkach i w maseczkach, a niektórzy nawet z nartami i deskami w rękach. Będą więc w reżimach sanitarnych, obowiązujących jeszcze w grudniu 2020 roku, kiedy stoki i wyciągi narciarskie mogły działać.
Uczestnicy happeningu będą robić zakupy w sklepach sportowych i brać jedzenie na wynos ze znajdujących się tam punktów gastronomicznych, aby wspomóc tamtejszych najemców, dotąd także pozbawionych możliwości pracy. Jak tłumaczą, w ten sposób chcą zrozumieć istniejący paradoks.
Zapewniają, że na stoku da się przestrzegać zasad sanitarnych
– Skoro sytuacja epidemiczna pozwala otwierać zamknięte przestrzenie na zakupy, to chcemy otwarcia wolnej przestrzeni na uprawianie sportu i nabywanie odporności. Zdajemy sobie sprawę z panującej epidemii i respektujemy zasady sanitarne. Pokazujemy, że na stoku jesteśmy zabezpieczeni strojem, maską, goglami, rękawiczkami i kaskiem. Tym bardziej, że na całym praktycznie południu Polski mamy obecnie tzw. strefę zieloną – podkreśla Arkadiusz Walus.
Organizatorzy protestu apelują do jego uczestników, by w galeriach nie grupować się, zachowywać dystans i daleką ostrożność. Schodami ruchomymi mają jeździć pojedynczo. Jest też zakaz wypowiadania się politycznie. Protestujący mają odwiedzać sklepy sportowe i robimy choć drobne zakupy solidarnościowe. Zdjęcia będą wrzucać w komentarzach wydarzenia na Facebooku i na swoje profile w social mediach.
– A gdyby ktokolwiek zabronił nam wejść do centrum handlowego ze sprzętem, poinformujemy go grzecznie, że mamy takie prawo, chociażby idąc do serwisu lub sklepu sportowego, aby dopasować np. buty do nart – podkreśla Arkadiusz Walus.
W których galeriach odbędą się protesty?
Happening rozpocznie się dziś, tj. w poniedziałek, 1 lutego, o godz. 18. Jego uczestnicy umawiają się w social mediach w lokalnych centrach handlowych, które planują odwiedzić. Jak dotąd, w sieci można zauważyć, że wybierają się do następujących miejsc:
– Bielsko-Biała, CH Sfera
– Gdynia, Centrum Riviera
– Gliwice, Forum
– Kraków, Galeria Bronowice
– Katowice, Galeria Katowicka
– Łódź, Manufaktura
– Poznań, Posnania
– Ruda Śląska, Plaza
– Rybnik, Focus
– Warszawa, Sadyba Best Mall
Z akcją solidaryzują się m.in. Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne oraz dziesiątki portali branżowych.
Branża Narty-Snowboard-Outdoor obejmuje: producentów i dystrybutorów sprzętu sportowego, sieci handlowe zajmujące się sprzedażą tego sprzętu, ponad tysiąc specjalistycznych sklepów narciarskich, snowboardowych i outdoorowych, ponad tysiąc wypożyczalni nart. Zatrudnia w Polsce ponad 50 tys. osób oraz generuje obrót ponad 5 mld zł rocznie w samych tylko miesiącach zimowych. Tymczasem tylko w listopadzie 2020 firmy z branży zanotowały spadki obrotów rzędu aż 50-80 proc. w stosunku do analogicznego okresu 2019 r.


Facebook
YouTube
RSS