BEZPIECZEŃSTWO. Polacy coraz chętniej korzystają z możliwości zgłoszenia policji różnych problemów poprzez Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa. To przydatne, gdy interwencja nie jest potrzebna natychmiast – ale gdy jednak warto, by mundurowi ją w końcu podjęli
Od nadmiernej prędkości przez wybryki chuliganów po złe oznakowanie dróg. Od nieprawidłowego parkowania przez przypadki spożywania alkoholu po wypalanie traw. Poprzez Krajową Mapę Zagrożeń bezpieczeństwa można zgłosić ponad dwadzieścia rodzajów zagrożeń, którymi powinna się zająć policja. Zgłoszeń tych dokonuje się przy tym anonimowo. A funkcjonariusze rzeczywiście je weryfikują.
Liczba takich zgłoszeń w miniony weekend przekroczyła 1,8 miliona. I rośne. Zagrożenia można oznaczać na stronie internetowej, można przez aplikację. Świetnym przykładem skuteczności są na przykład kontrole policyjne w miejscach oznaczanych jako te, gdzie kierowcy jeżdżą za szybko. Potem często można tam zobaczyć drogówkę. I bywa, że problem znika – przynajmniej na jakiś czas.
Właśnie przekraczanie prędkości to najczęstsze zgłoszenia na KMZB. Ponad 28 procent wszystkich. Niewiele mniej dotyczy niewłaściwego parkowania. Sporo – spożywania alkoholu w miejscach niedozwolonych. Polacy coraz lepiej dostrzegają potencjał tego narzędzia i coraz chętniej z niego korzystają.
Pozostaje jedynie pamiętać, że mapa służy do zgłaszania przypadków niewymagających natychmiastowej reakcji. Gdy potrzeba ratunku, gdy dochodzi do przestępstwa, gdy dzieje się coś groźnego – mundurowych należy zawiadamiać tradycyjnie, to znaczy poprzez numer alarmowy 112. Wtedy interwencja podejmowana jest natychmiast. Zgłoszenia z mapy rozpatrywane są planowo, ale nie w trybie alarmowym. Po prostu dotyczyć mają innych problemów do rozwiązania. (jar)


Facebook
YouTube
RSS