Wszedł w życie zakaz sprzedaży energetyków osobom niepełnoletnim. Napoje z dodatkiem tauryny lub kofeiny mogą być sprzedawane tylko dorosłym, czyli obowiązuje zasada taka, jak w przypadku napojów alkoholowych. Podobnie też złamanie zakazu wiąże się z karami. Za sprzedaż energetyka osobie poniżej 18. roku życia grozi nawet do 2 tysięcy złotych grzywny. Podkreśla się również, że szczególnie istotne jest, iż wprowadzono zakaz sprzedaży napojów energetycznych na terenie szkół i innych jednostek oświatowych, a także w automatach (bo automat nie weryfikuje wieku nabywcy)
Dla jednych jest to zamach na wolność, dla innych – oczekiwane rozwiązanie problemu niekontrolowanego zakupu tego rodzaju napojów przez dzieci.
To szkodzi?
Energetyki mają specyficzne działanie, które nie jest obojętne dla organizmu. Może być jednak subiektywnie inaczej odbierane, bo ktoś będzie odczuwał nie tylko pobudzenie, ale i negatywne skutki spożycia takiego napoju (często wymienia się tu odczuwalne wyższe tętno, drżenie rąk itp.), a ktoś inny niczego niepokojącego nie odczuwa i na pewno będzie twierdzić, że cały problem jest dęty. Mający pojęcie o ludzkim organizmie wyniesione z laboratoriów naukowych, a nie tylko z własnego „wydaje mi się” zauważają, że niezależnie od tego, jak się odczuwa skutki wypicia energetyka, napoje te, zwłaszcza zbyt często spożywane w większej ilości, istotnie podnoszą ciśnienie krwi i mogą zaburzyć pracę serca. Jeżeli ktoś ma z sercem problemy – a może o tym nie mieć pojęcia, bo nie zawsze się to manifestuje w sposób jednoznaczny – może sobie takim energetykiem zaszkodzić. Uważać powinny także osoby chore na cukrzycę, gdyż często są to napoje piekielnie mocno dosładzane. Energetyk może być więc dla wielu niewinnym napojem, czymś tak samo „codziennym” jak kawa. Ktoś inny może natomiast czuć się po nim źle (i najczęściej takie osoby i tak energetyków nie kupują już po pierwszych próbach ich spożycia). Problem w tym, że ryzyko dla zdrowia osób, które mają przeciwwskazania do picia takich napojów, może nie być dla nich samych oczywiste i znane aż do momentu, gdy coś złego się stanie. Można by więc uznać, że jest to trochę jak z alkoholem: coś jest w sprzedaży, ale w praktyce nie każdy powinien po to sięgać, a umiar przyda się każdemu.
Dlaczego dzieci?
Zwraca się uwagę, że kofeina, która stanowi podstawowy składnik napojów energetycznych, nie jest zalecana w diecie dzieci, gdyż ma działanie psychoaktywne. Wzrost jej spożycia przez dzieci może powodować zmiany nastroju, rozdrażnienie czy niepokój. Spożycie dużych ilości – a w przypadku niekontrolowanej sprzedaży energetyków to się zdarzało wśród dzieci – powoduje wzrost ciśnienia tętniczego krwi.
Celem zakazu sprzedaży jest przede wszystkim wyeliminowanie braku kontroli dorosłych nad tym, czy dzieci piją takie napoje. Ustawa z dnia 17 sierpnia 2023 roku o zmianie ustawy o zdrowiu publicznym oraz niektórych innych ustaw, opublikowana 28 sierpnia, wprowadza zakaz sprzedaży napojów z dodatkiem tauryny i kofeiny (czyli – mówiąc inaczej – energetyków lub napojów energetycznych) osobom poniżej 18. roku życia, a także na terenie szkół i innych placówek oświatowych (na przykład w przedszkolach, placówkach wychowawczych, bibliotekach pedagogicznych) i w automatach vendingowych. Ustawa określa, co uznaje się za napój z dodatkiem kofeiny lub tauryny. Według tej definicji jest to napój będący środkiem spożywczym, ujęty w Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług, w którego „składzie znajduje się kofeina w proporcji przewyższającej 150 mg/l lub tauryna, z wyłączeniem substancji występujących w nich naturalnie”.
Obowiązki sprzedawców
Ustawa nakłada na producentów lub importerów napoju z dodatkiem kofeiny lub tauryny obowiązek oznaczenia opakowania wyrobu widoczną, czytelną oraz umieszczoną w sposób nieusuwalny i trwały informacją o treści „Napój energetyzujący” lub „Napój energetyczny”. Ponadto za sprzedawanie takich produktów nieletnim grozi kara do 2 tysięcy złotych. Za produkowanie lub sprowadzanie nieodpowiednio oznaczonych napojów grozić zaś będzie grzywna w wysokości aż do 200 tysięcy złotych.
W praktyce zmieni się to, że podobnie jak w przypadku alkoholu w razie wątpliwości co do wieku kupującego sprzedawca w sklepie będzie mógł zażądać okazania dokumentu potwierdzającego wiek nabywcy. Rodzice będą mogli z kolei oczekiwać, że ich dzieci wbrew ich woli nie będą mogły kupować energetyków. Jeśli stwierdzą, że jednak och pociechy mają do tego dostęp, będzie to znaczyło, że ktoś złamał prawo i im taki produkt udostępnił. (jar)



Facebook
YouTube
RSS