JAROSŁAW JĘDRYSIAK
PROBLEM. Firma eksploatująca złoża wapienia w okolicy Raciszyna (gm. Działoszyn) wyraziła zainteresowanie uruchomieniem wydobycia także na terenie gminy Lipie. Zapytani o zdanie mieszkańcy najbliżej położonego Wapiennika na zebraniu jednogłośnie się temu sprzeciwili
W piątkowym zebraniu w Wapienniku wzięli też udział przedstawiciele spółki WKG z Raciszyna. Jak padło już na wstępie, zdają sobie sprawę, że ludzie nie są do tego rodzaju przedsięwzięć nastawieni pozytywnie. Próbowali więc w czasie zebrania zmienić to nastawienie, prezentując z jednej strony działalność firmy, z drugiej – rolę wapienia w gospodarce, która sprawia, że po prostu warto i trzeba go wydobywać. Firma dysponuje też m.in. zakładem, w którym kamień przetwarza się na mający szerokie zastosowanie pył.
W sąsiedztwie Wapiennika spół- ka jest zainteresowana złożem wapiennym, które wstępnie było sondowane i zostało określone jako kwalifikujące się do wydobycia. Obszar, gdzie się ono znajduje, położony jest około pół kilometra w głębi lasu na północ od wsi. Szacunkowo złoże obejmuje około 15-20 ha. Jak zapewniono, dla mieszkańców Wapiennika nie byłoby ryzyka, że transport kamienia będzie się odbywał drogami przez wieś, bo stąd prosto do zakładu pod Raciszynem najbliższa droga prowadzi na północ przez las – i to z niej by korzystano. Żeby w ogóle jednak myśleć o przygotowaniu, a potem rozpoczęciu wydobycia kamienia, potrzeba niezbędnych kroków formalnych. Jeden z nich zależny jest od gminy. Chodzi o dokonanie zmian w „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gminy Lipie”; dla obszaru, którym jest zainteresowana spółka, nie przewidziano, aby było tam dopuszczalne eksploatowanie złoża kamienia.
Czego dotyczą obawy?
Gdy głos oddano mieszkańcom, zgłosili oni szereg uwag i spostrzeżeń, m.in. o to, czy wydobycie nie spowoduje powstanie leja depresyjnego, który ściągnie całą wodę z okolicy i spowoduje brak wody w kranach. Przedstawiciele spółki usiłowali rozwiać te obawy.
– Możecie państwo określić w studium, że mamy pozwolenie na wydobycie tylko do poziomu wód gruntowych. Zresztą my nie planujemy wydobycia poniżej tego poziomu, bo jest ono po prostu ekonomicznie nieopłacalne. Skoro nie dojdzie do naruszenia poziomu wód, to woda u państwa nie zniknie – argumentował Radosław Michał Jagiełło, członek zarządu spółki WKG.
Obawy tonowała też obecna na zebraniu urzędniczka gminy, która w oparciu o posiadaną dokumentację mogła podać, że ujęcia wody w Wapienniku korzystają z podziemnego zbiornika, który ciągnie się tu od strony Napoleona, natomiast nie jest już związany bezpośrednio z obszarem na północ od wsi, gdzie miałoby się odbywać wydobycie wapienia. Inne obawy, które zasygnalizowano, dotyczyły wpływu wydobycia na środowisko. W pobliżu wsi jest obszar Natura 2000 – jaskinia Szachownica. Jak podkreślali mieszkańcy, oni sami mają kłopoty ze swobodą inwestowania właśnie z uwagi na sąsiedztwo tego obszaru ochrony przyrody.
Jagiełło zapewnił, że spółka jest w tym temacie dobrze zorientowana i nie planowałaby wydobycia w miejscu, w którym jest ono niedopuszczalne. Z kolei w kwestii hałasu związanego z odstrzałami prowadzonymi podczas oddzielania bloków skalnych stwierdzono, że ich liczba nie byłaby tu wysoka – prawdopodobnie najwyżej jeden dziennie. Przy czym przedstawiciele spół- ki zaznaczyli, że można wprowadzić ograniczenie w studium – i określić dopuszczalne inne metody wydobycia. Pytano też o kwestię możliwego pękania domów, gdyby dochodziło do wstrząsów związanych z wydobyciem. Mieszkańcy chcieli wiedzieć, czy spółka bierze na siebie koszty usuwania takich uszkodzeń. Jak wynika z odpowiedzi, którą uzyskali, każda taka sprawa jest indywidualnie analizowana. I nie ma gwarancji, że związek między uszkodzeniami a działalnością wydobywczą zostanie potwierdzony.
Dwa scenariusze
Gmina zamówiła i otrzymała ekspertyzę – na razie wstępną – przygotowaną przez profesora Jacka Ruszkowskiego z Uniwersytetu Śląskiego. Uczony ten, specjalizujący się w zagadnieniach geologii i hydrologii, wypowiedział się zwłaszcza w najbardziej ważnej dla mieszkańców kwestii wody. Jak podano, Ruszkowski ocenił, że zagrożenie co do utraty wody nie jest aż tak duże, ale jednak zależne od szeregu czynników. Gdyby więc doszło do tego, że woda zniknęłaby z poziomu niespełna 30 metrów – skąd jest pozyskiwana obecnie na Kitajce w Wapienniku – pozostałyby dwa możliwe rozwiązania. Pierwsze to pogłębienie istniejącej studni, choćby i do 70 metrów. Przy czym nie ma gwarancji, że na takim poziomie woda będzie w wystarczającej ilości i jakości. Drugie rozwiązanie zakłada, że woda może jednak zniknąć stąd całkiem. Wówczas konieczne by było poszukiwanie po prostu nowego miejsca dla ujęcia.
– Mówimy tu nie o sprawach błahych, jak dobra materialne, ale o dostępie do rzeczy tak podstawowej, jak woda. Koszt ewentualnego wykonania nowej studni, niemały, trzeba by na pewno uwzględnić w rachunku możliwych korzyści i strat – uważa wójt Bożena Wieloch.
Korzyści i ryzyko
Jak podkreśliła wójt, decyzję o ewentualnych zmianach w studium, by spółka mogła tu rozpocząć wydobycie złoża wapieni, pozostawia woli mieszkańców wsi; zaproszenie na zebranie otrzymali wszyscy. Wójt wskazała też, jakie widzi plusy i minusy rozpoczęcia wydobycia kamienia pod Wapiennikiem.
Wpływy do budżetu gminy z tytułu podatku w związku z prowadzeniem takiej działalności na obszarze około 13 ha wyniosłyby ponad 100 tys. zł. Obawy – to przede wszystkim kwestia wpływu wydobycia na poziom wód. Gdyby wystąpiła potrzeba budowy nowej studni, zwłaszcza o znacznej głębokości, wydatki mogłyby się zrównać z kilkuletnimi zyskami z tytułu podatków.
Przede wszystkim jednak zapytano o zdanie samych mieszkańców.
– Czy na tym etapie i przy obecnej państwa wiedzy rada gminy ma dokonać zmian w studium, które umożliwią spółce rozpoczęcie eksploatacji złoża zlokalizowanego w pobliżu wsi, na terenie lasów pań- stwowych? – pytała wójt Wieloch.
Odpowiedź, mimo pewnego zamieszania podczas próby głosowania, była negatywna. Mieszkańcy nie wyrazili zgody na podjęcie prac nad zmianami w studium. Dla spółki nie zniknie więc bariera w postaci tego dokumentu. Na ten moment sprawa wygląda na zamkniętą.



Facebook
YouTube
RSS