Lipie, powiat

Dlaczego ciągle wraca pijany?

Punkty handlowe, w których prowadzi się sprzedaż alkoholu, mają do takiej sprzedaży prawo w godzinach określonych pozwoleniem.
ARCH.
Dlaczego ciągle wraca pijany?

PROBLEM. Mieć w domu osobę, która co gdzieś wyjdzie, to wraca nietrzeźwa – to na pewno wielkie rodzinne utrapienie. Może się rodzić pytanie, skąd amator trunków ma do nich dostęp, niezależnie od pory dnia. A wraz z pytaniami mogą się rodzić podejrzenia. Tak jak w Lipiu

Między wierszami skreślonego ledwie czytelnym pismem listu do redakcji łatwo wyczytać, że silną motywację do jego napisania musiał dać alkohol. Najpewniej ten pity nadmiernie przez kogoś z członków rodziny. I choć taki opis w treści się nie znalazł, łatwo oczyma wyobraźni dostrzec męża czy syna, który regularnie wraca do domu pijany. Jak temu zaradzić? Wina bliskiego krewnego czasem schodzi na plan dalszy – i winy tej szuka się u tych, którzy poniekąd, często pewnie mimowolnie, pijacki proceder ułatwiają. Bo po prostu sprzedają alkohol. W liście znajdujemy więc nie skargę na krewnego alkoholika, którego istnienia aż nadto łatwo się domyślić, ale na tych innych, obcych. Czy działają zgodnie z prawem?

Sprzedają każdemu?
– Dlaczego sklep jest otwarty już od piątej rano i już wtedy sprzedaje się tam alkohol, w dodatku osobom nietrzeźwym? Dlaczego się sprzedaje „na zeszyt”, choć tyle się prosi, a to nic nie pomaga? Oni powinni mieć zakaz handlu alkoholem – czytamy w liście oskarżenia.
Nie tylko sklep jest obarczany odpowiedzialnością za nietrzeźwość.
– Na stacji paliwa też kupują alkohol i piją, choć nie ma żadnego baru – czytamy w dalszej części.
Trzeba tu rozróżnić dwie sytuacje: sprzedaż alkoholu w ogóle i sprzedaż w warunkach, w których nie powinna mieć miejsca.
W tej pierwszej sytuacji sprawa jest prosta. Trudno oczekiwać, żeby z tego powodu, że istnieją alkoholicy, zakazać sprzedaży alkoholu. Po to stoi on w sklepach, żeby można go było kupić, natomiast potem już każdy dorosły sam odpowiada za to, jak będzie go używać i w jakich ilościach. Dorosłość to odpowiedzialność. Na prohibicję nikt się nie zgodzi.

Kiedy można sprzedać alkohol?
Druga sytuacja jest nieco bardziej złożona. Chodzi o godziny sprzedaży alkoholu i zakazy dotyczące jego sprzedaży nieletnim i nietrzeźwym. Co do godzin – punkty handlowe, w których prowadzi się sprzedaż alkoholu, mają do takiej sprzedaży prawo w godzinach określonych pozwoleniem.
– Stacja paliw ma pozwolenie całodobowe, więc o każdej porze możliwa jest tam sprzedaż alkoholu. Sklepy mają takie pozwolenie w godzinach, w których są czynne. Dziś w praktyce często jest to od godziny szóstej rano. Nie słyszałam, żeby gdziekolwiek dochodziło do sytuacji, że sklep specjalnie jest otwierany jeszcze wcześniej, żeby sprzedać alkohol. W każdym razie nie mieliśmy nigdy tego rodzaju zgłoszeń – mówi nam Barbara Bukalska, referent do spraw działalności gospodarczej w lipskim urzędzie gminy. Nam też wydaje się to nieco absurdalne: otwieranie sklepu czynnego od szóstej już o piątej, by ktoś tam mógł już o tej piątej kupić sobie wódkę. Po pierwsze – komu by się to opłacało? Po drugie – przecież jest stacja czynna całą dobę, więc po co takie „cuda” ze sklepem?
Wiemy także coś jeszcze. Osoby uzależnione od alkoholu mają w zwyczaju chować go w różnych przypadkowych miejscach „na zapas”. Jeśli pojawi się głód alkoholowy – choćby o piątej rano – otwarty „na lewo” i przed czasem sklep nie musi być do niczego potrzebny. Zapasy wystarczą, by zaszumiało w głowie. A bliscy głowią się: skąd wziął wódkę o tej porze? Pierwsza myśl może więc być: „ze sklepu”. Ale domysł to nie żaden dowód.

Klient trzeźwy czy nie?
Co innego, jeśli alkohol sprzedaje się w przewidzianych godzinach, ale tym, którzy go dostać nie powinni. Co do nieletnich – sprawa jest prosta. Sprzedawca w razie wątpliwości powinien poprosić klienta o okazanie dowodu osobistego. Co do nietrzeźwych – jest trudniej. Mimo wynikającego z ustawy zakazu weryfikacja jest kłopotliwa. Przepisy nic nie mówią o sprawdzeniu trzeźwości osoby, która nabywa alkohol. A sprawdzenie „na węch” nie jest miarodajne. W zasadzie dopiero kiedy zachowanie klienta wyraźnie wskazuje, że jest nietrzeźwy, sprzedawca ma widoczne powody, by alkoholu mu nie podać. Jeśli więc klient nie mówi bełkotliwie, nie ma zachwianej równowagi, nie wykonuje nieskoordynowanych ruchów czy nie zachowuje się agresywnie – to sprzedawca nie ma w zasadzie jak założyć, że jest nietrzeźwy. Niezależnie od tego, co o tym sądzi rodzina alkoholika, który notorycznie zaopatruje się w trunek w sklepie. Może po prostu nie budzi podejrzeń, gdy stoi przy ladzie?

Kontrole są możliwe
A co robić, gdy jest jasne, że sklep, mimo okoliczności, które sprzedaży zakazują, jednak to robi?
– Jeśli mielibyśmy tego rodzaju sygnał, to wówczas wszczynamy stosowną procedurę i przeprowadzamy kontrolę, która, jeśli podejrzenia się potwierdzą, może prowadzić do odebrania placówce handlowej pozwolenia na sprzedaż alkoholu – mówi Bukalska.
Innymi słowy: jeśli coś faktycznie dzieje się nie tak, jak powinno, można powiadomić urząd gminy. A policję? W Lipiu słyszymy, że to dobre rozwiązanie, jeśli dochodzi do jakichś pijackich awantur w sklepie czy w pobliżu. Każdy wie z obserwacji, że „trunkowi” robią sobie czasem takie „nasiadówki” koło sklepów czy właśnie stacji benzynowych, gdzie jest alkohol. Tu jednak wkracza już policja. Spożywanie alkoholu w miejscach publicznych jest zabronione i mundurowi są od tego, by wyciągać z tego tytułu konsekwencje. Zostało nam na koniec sprzedawanie alkoholu „na zeszyt”. Pomijając kwestię dokumentowania sprzedaży do celów fiskalnych, sumienie sprzedawcy można próbować obarczyć odpowiedzialnością, jeśli to właśnie alkohol jest sprzedawany w taki sposób. Zwłaszcza wtedy, gdy ktoś z krewnych nabywcy musi potem te długi regulować. (jar)

Zobacz komentarze (1)

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Lipie, powiat

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Lipie, powiat

Nie wchodź do jaskini!

Jarosław Jędrysiak23 listopada 2022

W Lipiu grasuje wilk?

Jarosław Jędrysiak11 kwietnia 2021

Na zastrzyk – do ambulatorium

Jarosław Jędrysiak25 grudnia 2019

Dziura gigant straszy na jezdni

Jarosław Jędrysiak26 lutego 2019

Uwaga, dzwonią cwaniacy

Jarosław Jędrysiak15 grudnia 2018

Na wsi czyste powietrze? Wcale nie!

Redakcja16 kwietnia 2017