Popów, Zawady

Nie dokończą przedszkola? Dzieci będą marzły?

W gminie mają twardy orzech do zgryzienia. Radni analizowali, co stało się w sprawie inwestycji w budynek oświatowy w Zawadach. I jak wybrnąć z kłopotów, w których gmina się znalazła.
JAROSŁAW JĘDRYSIAK
Nie dokończą przedszkola? Dzieci będą marzły?

PROBLEM. W Popowie mają gigantyczny problem. Firma, która realizowała budowę przedszkola w Zawadach wraz z instalacją tam systemu ogrzewania opartego o pompy ciepła, odstąpiła od realizacji inwestycji. W zasadzie tuż przed jej zakończeniem i… tuż przed początkiem roku szkolnego

W tej chwili, w związku z tym, że inwestycja nie została zakończona, w budynku dla przedszkolaków nie ma ogrzewania. Do chłodów jesieni i do zimy wcale nie jest daleko. Radni zebrali się więc w trybie pilnym, by poszukiwać jakiegoś rozwiązania piętrzących się problemów. Na ich spotkaniu obecni byli także przedstawiciele firmy z Opatowa, która po wygranym przetargu realizowała budowę na rzecz inwestora, czyli gminy Popów. Choć radni oczekiwali osobistej obecności właściciela spółki, do gminy Popów przyjechali tylko trzej jego reprezentanci. I oni przedstawili powody, dla których firma złożyła oświadczenie o odstąpieniu od umowy. Jak dowodzą – z przyczyn leżących po stronie inwestora, czyli gminy Popów.

Firma uznała, że nie dostanie zapłaty
Przedstawiciele firmy potwierdzili, że do tej pory prace na budowie przebiegały w zasadzie bez zastrzeżeń. Ale w zakresie wykonywania odwiertów – związanych z zamiarem instalacji pomp ciepła – nie wszystko dało się tu zrobić zgodnie z założeniami projektowymi.
– 5 kwietnia poinformowaliśmy inwestora o konieczności zmiany technologii prowadzenia odwiertów. 9 kwietnia poinformowaliśmy o kosztach związanych ze zmianą tej technologii. To pismo pozostało bez odpowiedzi pisemnej. 23 kwietnia spotkaliśmy się z panem wójtem i innymi osobami ze strony inwestora. Na spotkaniu uzyskaliśmy deklarację, podpisaną przez wójta w formie notatki ze spotkania, że akceptuje nam zmianę tej technologii i deklaruje się do zapłaty nam wynagrodzenia w kwocie 90 tys. zł – przedstawił na spotkaniu reprezentujący firmę Tomasz Kotynia. Firma zabrała się do dalszej pracy – już według zmienionej technologii. Potem, jak mówią jej przedstawiciele, przez kilka miesięcy upominano się w urzędzie o aneks do umowy.
– Pan wójt wycofał się ze złożonych deklaracji i obietnic, pod którymi się podpisał. Zacytuję, że na spotkaniu z prezesem naszej firmy pan wójt powiedział: „Dziś jestem na stanowisku wójta, jutro może mnie już nie być. Ja już nic nie podpiszę, a jeżeli chcecie zapłaty, zawsze możecie iść do sądu”. Na takie oświadczenie w firmie zapanowała obawa o wypłacalność inwestora. Otrzymaliśmy też pisemną odmowę udzielenia nam gwarancji zapłaty – mówił dalej Kotynia. Kolejna kwestia, wokół której brakło porozumienia, to termin ukończenia inwestycji przez firmę. Jej przedstawiciel dowodzi, że wystąpienie niekorzystnych warunków atmosferycznych oraz obiektywne przyczyny technologiczne spowodowały, że prace uległy opóźnieniu. Spółka wystąpiła więc o przedłużenie terminu wykonania inwestycji, ale gmina się na to nie zgodziła.
– Brak współpracy inwestora z nami skłonił nas do złożenia oświadczenia o odstąpieniu od umowy z winy gminy Popów – podsumował przedstawiciel firmy. – Nie będziemy odpowiadać na pytania. Na wszystkie okoliczności są dokumenty, pod którymi są podpisy, w tym i pana wójta – dodał.

W urzędzie są pewni swoich racji
Po tym oświadczeniu przedstawiciele firmy opuścili spotkanie. Spotkało się to z wielką dezaprobatą kilkorga radnych. Padły nawet dość ostre słowa. Ale radni zostali w sali sami – z problemem do rozwiązania. Gmina zapłaciła już firmie większość kwoty kontraktu. Większość inwestycji jest wykonana – ale nie do tego etapu, by z obiektów można korzystać na potrzeby szkoły. W urzędzie gminy okoliczności braku porozumienia z firmą widzą inaczej – i też podpierają się dokumentami. – 23 kwietnia podczas spotkania rzeczywiście padło zobowiązanie, że akceptujemy zmianę technologii i dodatkową kwotę za wykonanie. Natomiast nikt nie powiedział, że kilka dni później prezes firmy zgłosi się do nas i wycofa się ze wcześniejszych ustaleń. Skoro prezes się wycofuje i nie podpisuje aneksu, to o czym my możemy dalej mówić? O jakiej kwocie. Na tym stanęło. Potem były jeszcze wielokrotnie spotkania, mówiono: „zrobimy, dogadamy się”. Tak się dogadaliśmy, jak widać – referowała radnym Monika Kowalczyk, podinspektor odpowiedzialna za inwestycje w gminie.
– Byłem przy rozmowie, podczas której pan prezes był u pana wójta i wycofał się, mówiąc, że taka kwota go nie interesuje – potwierdził przewodniczący Henryk Wróż.
– Od kwietnia klimat naszych rozmów z firmą był w zasadzie taki, jaki dziś państwo radni widzieli – dodała później sekretarz Ewa Kardas-Bernaś.
Piotr Targoński zauważył, że w związku z rezygnacją z umowy wina i koszty będą przerzucone na inwestora, czyli na gminę. A firma ma już wypłacone około 90 procent za inwestycję.
– Wójt nie podał zabezpieczenia bankowego na pozostałą kwotę. I to jest cała sytuacja, która doprowadziła do tego, że teraz my będziemy ponosić koszty kary umownej – przestrzegł radny.
Podobnie uważa Paweł Zatoń, który dopytywał, dlaczego gwarancji takiej nie udzielono, dając tym samym firmie podstawy do odstąpienia od umowy.
Kowalczyk uspokaja jednak, że termin udzielenia takiej gwarancji jeszcze nie upłynął. Z cytowanego przez nią nieco później pisma wynika, że firmie gwarancji nie udzielono, ale odpowiedziano, że środki na inwestycję są zapewnione w budżecie – więc są dostępne. Na chłopski rozum to niby to samo. W sensie formalnym – już nie. Targoński uważa, że w interesie gminy jest stosowną gwarancję przygotować.
– Najistotniejszą teraz sprawą jest to, aby dzieci mogły się tam uczyć. Nie my będziemy rozstrzygać, czyja tu jest wina. Tylko musimy jak najszybciej podejmować decyzje takie, żeby te dzieci mogły się zimą uczyć. Czyli albo kontynuujemy tę inwestycję i dopłacamy firmie, albo trzeba już myśleć nad zrobieniem jakiegoś rezerwowego pieca – uważa Paweł Zatoń. Skoro inwestycja w pompy ciepła nie została doprowadzona do końca, a dotychczasowego systemu grzewczego nie ma, to faktycznie czas rozpatrywać plany awaryjne, bo w zimnych salach dzieci nie będą mogły przebywać. I będzie trzeba je dowozić do Popowa. Samo działanie wymaga jeszcze odrobiny cierpliwości. Z przyczyn formalnych.
– Do końca terminu umownego nie możemy nikogo innego wprowadzić na teren budowy – zwrócił uwagę Bogdan Anioł, inspektor nadzoru obecny na zebraniu radnych. – Wszelkie dodatkowe koszty w procesie cywilnym będą mogły obciążać firmę. Ale to moje zdanie, bo to zadanie dla prawników – dodał w kwestii możliwego rozwoju sytuacji.
Mimo obaw o to, czy dzieci nie będą w placówce marzły i czy starczy czasu, by ewentualnie doprowadzać inwestycję do końca, sytuacja ma nie wyglądać wcale tak beznadziejnie.
– Wykonawca stwierdził wczoraj, że podłączenie dolnego źródła zasiania [chodzi o te pompy ciepła – przyp. red.] to kwestia dwóch tygodni robót. W tej chwili nie panikowałbym, że szkoła nie będzie ogrzana na zimę i dzieci trzeba będzie gdzieś dowozić – ocenił Anioł.

Skończy się w sądzie
Brak zgody na przedłużenie terminu realizacji inwestycji w urzędzie tłumaczą tym, że na etapie przetargu terminowe jej wykonanie było jednym z elementów wpływających na wybór ofert wykonawców. Z tego powodu zmiana tego parametru uznana została za niedopuszczalną. Z wymiany poglądów łatwo się zorientować, że kilka wersji wypowiada się też w kwestii wysokości kwot, które firmie miały być należne w związku ze zmianą technologii. Obie strony, jak widać, są pewne swej argumentacji. O ile nie dojdzie do jakiegoś przełomu, ważenie racji i rozstrzygnięcie sporu pozostaną w gestii sądu.
– Konsultujemy się z radcą prawnym co do naszego dalszego postępowania – stwierdziła Kowalczyk.
W gminie analizują, czy odstąpienie od umowy przez firmę jest prawnie skuteczne. W odpowiedzi na wątpliwości radnych wójt zapewnił, że sprawa jest traktowana priorytetowo.
– Nie tracimy czasu. Gdy tylko otrzymałem w piątek informację o odstąpieniu firmy od umowy, od razu poinformowałem naszego radcę prawnego. W sobotę rozmawiałem z panem mecenasem. Stwierdził, że gmina na tę chwilę nie popełniła, w jego opinii, żadnego błędu. Ale poprosił jeszcze o czas na dokładniejszą analizę umowy i dokumentacji. Czekamy na dalsze kroki, ale jestem spokojny o to, że gmina nie popełniła tu żadnego karygodnego błędu – zapewnił radnych Bolesław Świtała.
Wójt dodaje, że w tym momencie pozostaje gminie czekać na koniec terminu umowy. Dla firmy przygotowywana jest też pisemna odpowiedź na pismo, którym, poinformowała o odstąpieniu od umowy. Sprawa jest rozwojowa.

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popów, Zawady

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Popów, Zawady

Klub „Tygrysek” zaopiekuje się dziećmi

Jarosław Jędrysiak15 lutego 2024

Razem możemy więcej! Wielkanocny jarmark

Jarosław Jędrysiak2 kwietnia 2023

Dopiero szósty przetarg dał wyniki

Jarosław Jędrysiak12 grudnia 2022

Szambo w domu

Jarosław Jędrysiak26 czerwca 2018

W gronie szacownych jubilatów

Redakcja25 lutego 2017

Gimnazjalna ślepa uliczka

Redakcja3 stycznia 2016