Bezpieczeństwo

Oszustwo na cudze pieniądze

Na pewno nie należy takich pieniędzy czy zgubionego portfela brać od ręki. QUOTEINSPECTOR.COM
Oszustwo na cudze pieniądze

UWAGA. Mamy jeszcze jedno uzupełnienie do przestróg przed oszustami. Tym razem coś, z czym możemy się spotkać na przykład podczas urlopowego wyjazdu

To dwa sposoby używane przez przestępców, które warto znać. Aby w sytuacji, gdy ktoś stosuje je wobec nas, od razu wiedzieć, z czym mamy do czynienia. I po prostu nie dać się bandytom. Oba warianty mają wspólny element. W obu może się skończyć utratą pieniędzy, a może i czymś gorszym. Kłopoty za dobre serce Wyobraźmy sobie sytuację, że jesteśmy gdzieś w podróży, na urlopie. Może to być jakiś popularny deptak, może być obszerna hala na dworcu kolejowym. Jakieś miejsce publiczne – wcale nie przysłowiowa ciemna uliczka. Nie spodziewamy się niczego złego. Nagle mija nas szybko idący człowiek. Nawet potrąca nas trochę przy tym łokciem czy barkiem. A może po prostu przechodzi obok. Wyraźnie widzimy, że gdy nas mija, wypada mu gruby zwitek pieniędzy. Chwila konsternacji: człowiek oddala się, pieniądze leżą, pewnie sporo. Najczęstszą reakcją jest krzyknięcie i zawołanie tego człowieka. On zwykle wraca. Gdy już zdążyło się podnieść z ziemi zwitek z pieniędzmi. Gdzie tu działanie przestępców?
Ono staje się jasne, gdy ofiara, która zauważyła wypadnięcie pieniędzy i zawołała tego, kto je zgubił, oddaje pieniądze właścicielowi. Ten rozwija rulon, przelicza szybko i oświadcza: brakuje. I domaga się oddania tego, czego brakuje. Oczywiście momentalnie w pobliżu pojawia się też kilka innych osób. I jest jasne, że to osoby współdziałające z tym, co to niby zgubił pieniądze. Jaki jest efekt? Bogu ducha winna ofiara próbuje tłumaczyć, że nie zabrała ani grosza, że nawet nie miała na to czasu. Oczywiście to nic nie daje. Bo ma do czynienia ze świadomie działającymi bandytami. A zgubienie pieniędzy było tylko odegranym teatrem. Kończy się często tak, że ofiara próbuje udowodnić, że nic nie zabrała. Bywa, że sięga po swój portfel. Jeśli jeszcze poda go do ręki komuś z bandytów, ten niemal na pewno coś tam niepostrzeżenie wyciągnie – gotówkę, kartę. Krotko mówiąc: za odruch serca ma się nieoczekiwanie wielkie kłopoty. No i zwykle straty. Dochodzi strach, bo ma się świadomość, że coś tu wyraźnie nie gra. W skrajnych przypadkach można też zostać brutalnie potraktowanym przez bandytów.
Czy zatem uzbroić się w znieczulicę i nie reagować, gdy ktoś zgubie pieniądze, a my to zauważymy? To już zależy. Najlepiej od razu, gdyby przydarzyło się coś podobnego, chcieć wezwać policję. Choć w krajach mniej po europejsku urządzonych może się zdarzyć, że to nic nie da. Na pewno nie należy takich pieniędzy czy zgubionego portfela brać od ręki. Choć i to nie gwarantuje bezpieczeństwa. No bo jak udowodnić, że się go nie dotykało, komuś, kto dobrze wie, jaka jest prawda?
Zatrzymasz się, to cię mają
Jedziemy autem i nagle ktoś, stojący gdzieś na poboczu – może gdzieś przy parkingu, przy stacji paliw, miejsce jest dość dowolne – pokazuje nam energicznie, że coś dzieje się z naszym autem. Pomyślimy: pewnie zauważył przebite koło. Zatrzymamy się – to bandyci rozpoczynają swoją grę. Może być tak, że gdy oglądamy, czy coś się stało z autem, ktoś na przykład przechodzi obok i gubi portfel. Albo ten, co nas zatrzymał, odchodzi nagle, ale jego portfel zostaje na ziemi. Ten, co niby zgubił, za chwilę wraca. Często z kilkoma znajomymi. Oczywiście w portfelu „brakuje” pieniędzy. I doskonale wiadomo, co będzie dalej.
Może być też inaczej. Może wcale nie podniesiemy tego portfela, bo będziemy zajęci szukaniem rzekomej usterki w aucie. Nie szkodzi. Ktoś inny ten portfel podniesie. Może wtedy powiedzieć, że w portfelu są pieniądze, i zaproponować podzielenie się. Nie ma znaczenia, czy ofiara cokolwiek weźmie. Gdy przybiegną szukający zguby, to od was będą się domagać zwrotu portfela. Ten, co go trzyma, oczywiście się nie przyzna. I oczywiście jemu uwierzą. Znów pozostaje w obronie zaprzeczanie, trzymanie się prawdy i gotowość wezwania policji. Może uda się wyjść z sytuacji bez strat i bez uszczerbku na zdrowiu.
No a jak się podzieliło „łup” z bandytą, to… To samemu się nim zostało i nie ma co płakać, że boli. No a jak w ogóle uniknąć podobnej sytuacji? Cóż, nawet gdy ktoś pokazuje, że urwało nam się koło, ale jednak czujemy, że auto jedzie normalnie dalej, to… przejedźmy jeszcze te 200- 300 metrów. Obejrzyjmy auto, gdy nikogo nie będzie obok. No i miejmy świadomość, jakich sposobów imają się bandyci. Im wcześniej zauważymy coś dziwnego i zrozumiemy, że idą kłopoty, tym łatwiej ich unikniemy. I nie damy sobie zepsuć urlopu.

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Bezpieczeństwo

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Bezpieczeństwo

Nabił dostawczaka jak szalony

Jarosław Jędrysiak1 lutego 2024

„Nigeryjski szwindel” wciąż w mejlach

Jarosław Jędrysiak4 kwietnia 2022

Tak nas okradają. Sposoby przestępców

Jarosław Jędrysiak11 stycznia 2022

Niebezpieczne kulki magnetyczne

Adam Świerczyński10 stycznia 2022

Oszukują… na wymianę rynny

Jarosław Jędrysiak22 grudnia 2021

Uważaj! To ci powie oszust

Jarosław Jędrysiak25 listopada 2021