Kłobuck, Krzepice, powiat

„Zginiecie jak kundle”

Instytucje w całym powiecie zostały zbombardowane wiadomościami o podłożeniu na ich terenie niebezpiecznych substancji. Alarmy okazują się fałszywe. A ten dodatkowy stres ktoś nam funduje w czasach, gdy mamy na głowie koronawirusa i wynikające z tego i tak spore już trudności.
„Zginiecie jak kundle”

PROBLEM. Między innymi takie pogróżki w minionym tygodniu były rozsyłane mailowo do jednostek publicznych, w tym szkół i przedszkoli w powiecie kłobuckim. Okazuje się jednak, że trafiły one nie tylko do naszych gmin, ale i do innych miejsc Polski. Ich autor straszy m.in. bombami gazowymi. W jednym z przedszkoli w Kłobucku doszło nawet do ewakuacji dzieci

Kilka różnych placówek – w wielu gminach – otrzymało w ostatnich dniach informacje, że na ich terenie zostały podłożone pojemniki ze śmiertelnie trującym gazem. Zdarza się, że wiadomość dotyczy uwolnienia nie gazu, a groźnego wirusa. W treści takich wiadomości z reguły pojawiają się też pogróżki i zapowiedź, że taki pojemnik wkrótce uwolni swą szkodliwą zawartość. I spowoduje zatrucie czy śmierć wszystkich znajdujących się w pobliżu osób.
Reagują według procedur
W gminie Kłobuck w tym tygodniu wiadomość taką odebrano w Miejskim Ośrodku Kultury. Ale podobne nadchodziły też do innych placówek, w dniach poprzednich.
– Dyrektorzy każdej z placówek podejmowali w takiej sytuacji działania zgodne z istniejącymi i działającymi u nas procedurami bezpieczeństwa. Przede wszystkim niezwłocznie informowali służby mundurowe, ale także urząd miejski. W Przedszkolu nr 2 w Kłobucku po odczytaniu takiej wiadomości zdecydowano się na ewakuację dzieci – informuje nas burmistrz Jerzy Zakrzewski.
Przedszkolaki trafiły czasowo do MOK-u. A sam MOK – w innym terminie – też dostał wiadomość o podłożeniu pojemnika z trującym gazem.
– Wiadomość ta przyszła w poprzedni piątek w godzinach wieczornych. Została odczytana w poniedziałek rano. W weekend MOK był zamknięty. Od razu po odczytaniu wiadomości powiadomiliśmy służby mundurowe. W przesłanej nam wiadomości była informacja, że w sali widowiskowej pod jednym z foteli znajduje się pojemnik z sarinem, z trującym gazem. I że gaz ten zostanie uwolniony, gdy ktoś usiądzie na tym miejscu. Oczywiście służby wszystko sprawdziły. Żadnego pojemnika z gazem nigdzie nie było – podaje nam Olga Skwara. Dyrektor MOK-u podkreśla, że mimo tego fałszywego alarmu w MOK-u jest zupełnie bezpiecznie. Bo nawet służby mundurowe oceniają, że ryzyko, iż za tymi wiadomościami stoi prawdziwe zagrożenie, jest bardzo niskie.
– Powiedziano nam, że są to wiadomości kaskadowe, rozsyłane do bardzo wielu instytucji w całej Polsce. Ktoś po prostu na masową skalę robi sobie takie karygodne żarty – mówi Olga Skwara.
Dyrektor dodaje, że wobec masowości tego typu powiadomień z jednostek odpowiedzialnych za zarządzanie kryzysowe płyną uspokajające komunikaty. W zasadzie nie zaleca się nawet ewakuacji obiektów. Możliwe, że te wiadomości w ogóle losowo rozsyła jakiś internetowy bot. A w praktyce zagrożenia nie ma. Pozostaje tylko złapać „dowcipnisia”, który stoi za tymi pogróżkami. I pociągnąć go do odpowiedzialności.
W wielu miejscach
Nie tylko w Kłobucku i w gminie Kłobuck odbierano w ostatnim czasie tego typu wiadomości z zapowiedzią uwolnienia trucizny. Pogróżki docierały tak samo do placówek w innych gminach powiatu kłobuckiego.
– U nas wszyscy dyrektorzy są powiadomieni, że tego rodzaju wiadomości są rozsyłane po różnych instytucjach. Chodzi o to, by w razie potrzeby reagować metodycznie, ale spokojnie – mówi burmistrz Krzepic.
Krystian Kotynia zauważa też oczywistą dziś prawdę.
– Za tym musi stać ktoś wyjątkowo nieodpowiedzialny. Teraz, gdy we wszystkich placówkach zmartwieniem jest zagrożenie pandemią, ten ktoś naraża jeszcze dzieci, nauczycieli, rodziców na dodatkowy stres i na trudności, które taki nawet fałszywy alarm wywołuje. To jest przerażające i bardzo smutne – konstatuje burmistrz.
Złapią łobuzów?
Kłobucka policja nie podaje obecnie żadnych szczegółów odnośnie do tych sytuacji. Choć wiadomo, że dotyczą one w zasadzie nie tylko naszego powiatu, ale całego kraju.
– Mogę potwierdzić jedynie, że mamy tego rodzaju zgłoszenia. Zasadą przyjętą przez policję jest jednak nienagłaśnianie takich spraw. Zapewniam, że policjanci wszędzie intensywnie zajmują się ustalaniem informacji związanych z tymi zgłoszeniami – podaje rzecznik kłobuckiej policji, mł. asp. Joanna Wiącek-Głowacz.
Policja przyjmuje po prostu, że lepiej namierzyć autora takich alarmów, a nie zachęcać przypadkiem żadnych potencjalnych naśladowców. My sądzimy z kolei, że lepiej dać do zrozumienia, że służby już są na tropie winowajców. Zawsze, gdy trwa dochodzenie, policja nabiera wody w usta – dla dobra śledztwa.
Dziś warto wiedzieć, że takie pogróżki masowo przychodzą do wielu instytucji w kraju. Warto o tym wiedzieć, by niepotrzebnie nie panikować. Realnego zagrożenia najwyraźniej nie ma. Choć oczywiście zawsze warto na siebie uważać. Tak po prostu.

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kłobuck, Krzepice, powiat

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Kłobuck, Krzepice, powiat

Place zabaw dalej zamknięte

Jarosław Jędrysiak18 czerwca 2020

Nowy pomysł na lokal po porodówce

Jarosław Jędrysiak20 lutego 2020

Przestaną odbierać śmieci?

Jarosław Jędrysiak9 września 2019

„Jak przeczytać takie małe literki?”

Redakcja1 stycznia 2017