INICJATYWA. Dla tutejszych mieszkańców park to ważne lokalne dziedzictwo. Byłoby też ono powodem do dumy, gdyby nie stan zaniedbania, w jakim się znalazło w ciągu ostatnich dekad. Teraz gmina próbuje powoli odwracać tę tendencję
Gmina Lipie skierowała wniosek do konserwatora w sprawie usunięcia z terenu parku posuszu oraz 207 drzew. Jeszcze w ubiegłym roku gmina uzyskała zgodę na wycięcie tu 49 drzew. Czas realizacji tego zamierzenia – do końca tego roku.
Czy usuwanie drzew w parku jest potrzebne? W pierwszej chwili może się kojarzyć z ogałacaniem parku. W praktyce wygląda to jednak inaczej. Kto był niedawno w parku w Parzymiechach i jednocześnie pamięta, jak to miejsce wyglądało dajmy na to trzydzieści lat temu, nie ma wątpliwości, że tego rodzaju zabiegi są tu potrzebne. Park przez lata był po prostu zaniedbany, pozostawiony sam sobie. Zarósł zupełnie na dziko roślinnością. Przez to zatraciły się niemal zupełnie cechy parkowe tego miejsca. Po prostu wygląda ono miejscami jak dziki, gęsty las. A nie powinno.
Dlaczego nie powinno? Do bujnego rozrostu przyrody w taki sposób, jak chce tego ona sama, mamy rezerwaty. Tam zresztą przyroda ma charakter naturalny i już przez samo to jest cenna, warta specjalnej ochrony. Parki zakładano sztucznie. Co najwyżej z wykorzystaniem odrobiny naturalnej roślinności wcześniej tu obecnej. Tu liczy się nie tylko przyroda, ale jej specjalne ujęcie przez człowieka, zgodne z zamysłem, z planem. Akurat w Parzymiechach ta cenna roślinność, starsza niż park i do niego włączona – głównie w postaci majestatycznych dębów – jest już częściowo stracona właśnie wskutek zupełnego zarzucenia na lata wszelkich zabiegów pielęgnacyjnych parku. Można powiedzieć, że teraz, po latach, dopiero gmina, uzyskawszy po długich staraniach możliwość decydowania o tym miejscu, próbuje przywrócić porządek. W parku dziś można znaleźć miejsca po dawnych wielkich dębach, z którymi na dobrą sprawę nie wiadomo, co się stało. Jest też przewrócony niedawno wielki, pomnikowy dąb. Po prostu to miejsce trzeba ratować na ile tylko można. Zabiegi pielęgnacyjne dotyczące parku są niezbędne.
Sam parzymieski park w ogóle jest obiektem zabytkowym. Został założony w stylu angielskim, z dużymi przestrzeniami wolnymi zupełnie od drzew. Dziś praktycznie nie ma po nich śladu. Jest zdziczały las. W stanie obecnym ta liczba ponad dwustu drzew do wycięcia to i tak niewielki „zabieg kosmetyczny” w kierunku przywrócenia parkowi choć części jego wartości przyrodniczej i krajobrazowej. Po latach zaniedbań trzeba od czegoś zacząć.
Przypomnijmy też, że gmina Lipie niedawno organizowała konkurs prac studenckich, zawierających koncepcje możliwego zagospodarowania parku. Pisaliśmy o tym wówczas szerzej. Te pomysły do niczego nie zobowiązują, ale pokazują, jak duże są możliwości. Poniekąd też: jak dużo trzeba naprawić. Wypracowany został w urzędzie całościowy program prac konserwatorskich w parku. Na razie jednak będą się nad nim jeszcze zastanawiać radni. Tu, co jasne, trzeba pogodzić potrzeby i możliwości. (jar)


Facebook
YouTube
RSS