PROBLEM. Wygląda to rzeczywiście dziwnie. Studzienki uliczne w Wapienniku w gminie Miedźno są… w zasadzie ani na drodze, ani na chodniku. Są pomiędzy. A przecież droga i chodnik znajdują się na różnej wysokości. Ostatnio interweniowała w te sprawie radna Agnieszka Związek. Czy powiat coś zrobi z tym problemem?
Różne rozwiązania spotyka się na naszych drogach, a nad niektórymi trudno się nie zastanowić. Nawet nie będąc fachowcem. Świeży tego rodzaju przykład podniesiony został na forum powiatu przez radną reprezentującą ten teren.
Specyficzne rozwiązanie
Studzienki umieszczone w jezdni to coś normalnego. Jeśli tylko nikt nie zrobił ich źle, to nawet nie przeszkadzają w jeździe. Podobnie studzienki w chodniku nie muszą komplikować życia pieszym. Tymczasem w Wapienniku są studzienki takie… ni to w drodze, ni to w chodniku. Nawet bez ilustracji można sobie wyobrazić, jak to wygląda. Bo przecież wiadomo, że droga z reguły leży niżej niż powierzchnia chodnika. A to jakoś nie przystaje do lokalizacji studzienki. Zobaczenie tego w terenie pokazuje, że faktycznie wygląda to cokolwiek dziwnie. I nie kojarzy się z rozwiązaniem bezpiecznym. Można się potknąć. Lepiej chyba też mijać takie miejsca pojazdami kołowymi.
Mieszkańcy nazywają je „zapadliskiem”
Problem tych studzienek podniosła ostatnio reprezentująca Wapiennik radna powiatowa. Agnieszka Związek wystosowała w tej sprawie pisemną interpelację do starosty. Jak w niej pisze – po licznych głosach mieszkańców.
– Studnie kanalizacji sanitarnej, które są zlokalizowane w połowie przy krawędzi drogi, a w połowie w chodniku, pozostają niezabezpieczone i nie stanowią bezpiecznej części pasa drogowego dla uczestników ruchu, w tym pieszych – zwraca uwagę radna.
W tych warunkach, jak dodaje Związek, ktoś może się pokaleczyć, może nawet połamać nogi. Mieszkańcy mają wprost określać te miejsca zapadliskami.
– Zabezpieczenia stalowe, które zastosował powiat na studzienkach w Wapienniku, okazały się nietrwałe. Jak widać, efekty starań obracają się wniwecz i bywają kosztowne – podkreśla Związek.
Radna wytyka też staroście, że dokonywał objazdu dróg i nie zauważył tego zagrożenia dla pieszych w Wapienniku. I że powiat nie podjął tu dotąd próby poprawy sytuacji.
Trochę polityki?
Nie może być wyrw w chodniku, nawet jeśli powstały dla studzienek i z założenia miały być zabezpieczone. To zabezpieczenie musi działać, istnieć. To nie ulega wątpliwości. Sprawa ma też trochę powiatowego politycznego smaczku. Wapiennik jest w ciągu dróg, które ma na głowie powiat. Ale zdarzyło się kilka lat temu, że sprawami infrastruktury drogowej zajmowała się też tu – za powiat – sama gmina Miedźno. Radna zgłaszająca problem studzienek należy do opozycji w radzie powiatu. Relacje między starostwem i urzędem gminy bywają – użyjmy eufemizmu – szorstką przyjaźnią. I tu mamy więc taki polityczny smaczek. I przytyk wyrażony wprost.
Radna pisze, że po sąsiedzku, na kawałku drogi powiatowej, gdzie chodnik wykonała gmina Miedźno, problem zapadlisk nie występuje. Można było zrobić to dobrze? Wygląda na to, że tak. Kto nie dołożył staranności? Sugestia, choć nieujęta tak wprost, wydaje się jasna. Zresztą niech każdy to sam oceni.
Lista pytań
Co naturalne, radna pyta o termin naprawy zapadlisk w Wapienniku. O wykonanie skutecznych ich zabezpieczeń. Pyta też o to, jak powiat teraz ponaprawia uszkodzenia jezdni koło tych wpustów. Bo tu pojawiła się już degradacja. I – w zasadzie słusznie – radna wbija szpilę powiatowym drogowcom, pytając, dlaczego do tej pory powiat nie oznakował tych miejsc jako niebezpiecznych. To zresztą zwykle pierwszy krok po odkryciu niebezpieczeństwa na drodze: nim się problem rozwiąże, stawia się znaki, ostrzega, zabezpiecza. A tu – jakby nikt problemu nie zauważył. Już samo to wygląda fatalnie.
Będzie odpowiedź
Starosta musi na interpelację odpowiedzieć, ale ma na to jeszcze kilka dni. Nie będziemy tu wybiegać w przyszłość – po prostu wrócimy do tematu, gdy się ta odpowiedź oficjalnie pojawi. Na razie jesteśmy pewni jednego: najważniejsze jest bezpieczeństwo użytkowników drogi. Z wyrwami w chodniku – jak to w pewnym sensie dziś wygląda – tego bezpieczeństwa nie ma. Więc przywrócenie go jest priorytetem. Kto, jak, za co i z jakim uzasadnieniem – to już tak naprawdę sprawy z punktu widzenia mieszkańca drugorzędne.


Facebook
YouTube
RSS