POŻEGNANIE. Niemcy zabili go ot tak – bo przechodził w pobliżu. Pogrzebano go tam, gdzie legł. Dopiero teraz spocznie na cmentarzu
Tajemniczy grób w lesie pod Wapiennikiem krył szczątki cywilnej ofiary II wojny światowej. Ustalono to bez wątpienia podczas ekshumacji, zleconej przez IPN. Józefa Kiedosa Niemcy zastrzelili po prostu dlatego, że zobaczyli go na polu. Był inwalidą, nie mógł im nijak zagrażać…
Któż mógł przypuszczać – gdy gmina Lipie i parafia Lindów podjęły starania o to, by ta ofiara wojny spoczęła godnie na cmentarzu – że gdy do tego pogrzebu dojdzie, w innej wojnie, wywołanej przez Rosję na Ukrainie, równie zbrodniczo będą mordowani niczemu niewinni cywile. Los spiął te fakty nieoczekiwaną klamrą. To właśnie pokazuje, jak ważne, by zbrodnie wojenne stale piętnować. A ich ofiarom – zapewniać godny spoczynek. Po to jest ten cały szczytny zamiar, po to ekshumacja – i godny, w końcu, po latach, pochówek mieszkańca tej małej ojczyzny.
Uroczystość rozpocznie msza święta celebrowana przez ks. biskupa 27 marca od godziny 11.00 w kościele w Lindowie. Przy okazji pogrzebu Józefa Kiedosa oddany zostanie też hołd wszystkim pochodzącym stąd ofiarom II wojny światowej. (jar)


Facebook
YouTube
RSS