Składowane w Kamyku odpady budzą niepokój mieszkańców. Do kłobuckiego ratusza doszło już nawet, że niektórzy zastanawiają się, czy nie są to czasem jakieś odpady radioaktywne. Wiadomo, że w sprawie toczy się śledztwo. Czy tymczasem mieszkańcy mogą się czuć niezagrożeni – skoro są to odpady określane jako niebezpieczne?
Informacja w sprawie składowania niebezpiecznych odpadów w Kamyku trafi ła na sesję rady miejskiej praktycznie w ostatniej chwili, by – jak powiedziano – mieszkańcy dowiedzieli się, jak się sprawy mają. Właśnie ze względu na to, że jest wiele obaw. Burmistrz podkreślił, że dziś możliwe do podania jest tylko to, co dotyczy bezpieczeństwa mieszkańców, bo w związku z toczącym się śledztwem – i dla dobra tego śledztwa – w porozumieniu z policją z przedstawienia niektórych faktów trzeba w tej chwili zrezygnować. Sprawą zajmuje się wymiar sprawiedliwości.
Poszukiwany właściciel
W lipcu zeszłego roku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach powiadomił gminę Kłobuck o porzuconych odpadach niebezpiecznych w Kamyku. Rozpoczęła się procedura prowadząca do nakazu usunięcia tego rodzaju odpadów z miejsca dla nich nieprzeznaczonego.
– Jako gmina prowadzimy postępowanie w kierunku nakazania właścicielowi odpadów lub, jeśli nie ustalimy ich właściciela, to wtedy właścicielowi nieruchomości usunięcia tych odpadów z miejsca, gdzie się znajdują – poinformowała na sesji Anna Grabowska- Graj z kłobuckiego urzędu miasta.
Ratusz wystąpił o dodatkowe informacje do WIOŚ i do prokuratury. Posiada więc informację, jakie dokładnie odpady i w jakiej ilości umieszczono w miejscu, gdzie nie miały prawa się znaleźć.
– Odpadów jest dość znaczna ilość. Na pewno nie są to odpady radioaktywne. Są to odpady typu lakiery, rozpuszczalniki, farby, pozostałości po czyszczeniu urządzeń. Mamy też informację, że hala, gdzie się to znajduje, została wynajęta podmiotowi w celu stworzenia hurtowni kosmetycznej – dodała Grabowska-Graj.
Gmina podjęła próbę znalezienia rzeczywistego właściciela tych odpadów. Ustalono, kto był ich wytwórcą. Zwrócono się do tych firm o dokumentację. Jak już wiadomo, odpady przekazywano między różnymi firmami więcej niż jeden raz.
– Wytypowaliśmy trzy firmy, które są ostatnimi podmiotami, które prawdopodobnie przekazały te odpady firmie, która je potem zgromadziła w Kamyku – referowała dalsze ustalenia urzędniczka.
Firma ta ma siedzibę poza naszym województwem. Ratusz skontaktował się więc z odpowiednim dla tego miejsca urzędem marszałkowskim, bo tam wydano zezwolenia dotyczące odpadów. I tu jest sytuacja niczym z interwencji dziennikarskich w sprawach, w których ktoś został ze śmieciami – i ma problem.
– Ta firma została już zlikwidowana. Nie ma jej – podała Grabowska-Graj.
W tej chwili ratusz próbuje więc ustalić, czy śmieci faktycznie tej nieistniejącej już firmie przekazano. Kontakt z innymi firmami w tym „łańcuszku” przekazywania sobie odpadów jest bardzo trudny. Możliwe więc, że nie uda się ustalić, do kogo te substancje należą. Jak to się potocznie mówi: „pozamiatane”. Kto poniesie konsekwencje?
Problem właściciela działki
– Będziemy musieli wydać decyzję nakazującą usunięcie odpadów właścicielowi nieruchomości – potwierdziła urzędniczka.
I tu się sprawa nie kończy. Właściciel nieruchomości w międzyczasie zmarł. Jest trzech następców prawnych. Do 16 sierpnia muszą zdecydować, czy przyjmują, czy odrzucają spadek. Warto tu dodać, że duża ilość odpadów niebezpiecznych do utylizacji to mogą być gigantyczne koszty. Ratusz będzie musiał w sierpniu ustalić, z pomocą sądu, kto jest właścicielem nieruchomości.
Odpady są zabezpieczone
Urzędniczka podkreśla, że w tej chwili odpady są zadaszone, więc nie zaleje ich deszcz. Grunt jest utwardzony, więc to też nie podnosi ryzyka, że coś się będzie przedostawać do niego. Teren jest ogrodzony i zamknięty. To wszystko ma znaczenie – bo zabezpieczenie odpadów w tym momencie pozwala zredukować obawy, które powstały wśród mieszkańców Kamyka. Po to zresztą sprawę podniesiono na sesji, by mieszkańców uspokoić – odpady, owszem, są, niemniej ryzyka, że zaszkodzą zdrowiu, w tej chwili nie ma.
W kwestii zapachów, na których odczuwanie skarżą się mieszkańcy, ratusz zamierza wystąpić do WIOŚ – aby to ponownie formalnie i dokładnie sprawdzić.
– Najważniejsza informacja na dziś jest taka, że mieszkańcy są bezpieczni. Z naszych informacji wynika, że nie ma ryzyka zanieczyszczenia powietrza i gleby – podkreślił burmistrz Jerzy Zakrzewski.
Kto zostanie z problemem?
Co dalej? Jeśli nie zostanie ustalony właściciel śmieci, a potem nie będzie właściciela działki, to problem spadnie na gminę. Nie jest to w tej chwili przesądzone, ale… szacunkowy koszt utylizacji tych odpadów ma wynosić około 5 milionów złotych. To koszt ładnego odcinka drogi, której by się nie wybudowało, bo trzeba by utylizować odpady, które ktoś porzucił. Ale jest szansa w takiej sytuacji uzyskać środki na utylizację z ministerstwa. Więc i tu są nie tylko czarne scenariusze. W tej chwili składowane odpady – według badań – nie przedostają się do otoczenia i nie zagrażają mieszkańcom. To ważne, bo procedura, w której na końcu to wszystko z Kamyka zniknie, może potrwać długo.
Nie zostań ofiarą cwaniaków
Warto dodać, że już od dawna policja przestrzega przed oszustami, którzy czyhają na okazję, by komuś podrzucić straszliwie drogie w utylizacji odpady. Działa to właśnie tak, że nieuczciwi wynajmują jakąś nieruchomość niby pod działalność gospodarczą, właścicielowi nieruchomości płacą za to jakąś kwotę. Następnie, gdy już nieruchomość jest w ich dyspozycji, zwożą tam jakieś niebezpieczne odpady, których utylizacja kosztuje wielokrotnie więcej niż to, co właściciel działki dostał za wynajem. Tymczasem wynajmująca firma przestaje istnieć. Z odpadami zostaje właściciel działki. I to jest dla niego katastrofa. A oszuści tymczasem nieuczciwie zarobili na pozbyciu się za kogoś kłopotliwych odpadów.
Warto znać ten sposób działania, by nie skorzystać z „okazji” do zarobienia na jakimś posiadanej, a nieużytkowanej nieruchomości. Można narazić się na niewyobrażalne koszty. Kogo stać wyłożyć miliony na usunięcie cudzych śmieci? (jar)



Facebook
YouTube
RSS