PROBLEM. Już od kilku lat trwają starania o to, aby gmina mogła zatroszczyć się o park w Parzymiechach z myślą o korzystaniu z niego przez mieszkańców. Sprawa ostatnio utknęła – nie wiadomo, na jak długo
Park jest własnością skarbu państwa, więc aby gmina na dobre mogła się zająć jego rewitalizacją, musi być decyzja, która pozwoli ten teren formalnie gminie użytkować. Taka rewitalizacja prędzej czy później jest zresztą i tak niezbędna, bo całe założenie zieleni jest, delikatnie mówiąc, zaniedbane. Podczas zebrania wiejskiego w Parzymiechach wójt Bożena Wieloch informowała nielicznie zgromadzonych mieszkańców, że gmina oczekuje na decyzję urzędu marszałkowskiego naszego województwa, która pozwoli na korzystanie przez gminę z parku. Problem jednak w tym, że mimo starań gminy wciąż jeszcze tej decyzji nie ma, choć sprawa ciągnie się już – licząc od pierwszych pomysłów zajęcia się parkiem – od kilku dobrych lat.
Podczas zebrania jedna z mieszkanek zwróciła uwagę na istotny szczegół. Zauważyła bowiem, że stan drzew i infrastruktury w zaniedbanym parku zaczyna zagrażać ludziom. Zwłaszcza dzieciom.
– Na teren parku wchodzą dzieci. Bawią się tam. W tej sytuacji, gdy to wszystko jest zaniedbane, może wydarzyć się jakieś nieszczęście – zauważyła mieszkanka.
Być może to okaże się argumentem dla władz samorządowych województwa? Gmina, jak zadeklarowała wójt Wieloch, ponowi swój wniosek do urzędu marszałkowskiego, dołączając do niego także głosy z zebrania wiejskiego, które dotyczyły istotnej wszak kwestii bezpieczeństwa. Czy to poruszy zakonserwowany chyba smogiem urzędniczy beton w stolicy województwa? Nadzieja zawsze umiera ostatnia. (jar)



Facebook
YouTube
RSS