PROBLEM. – Mieszkam w rejonie ulic Mickiewicza i Zamkowej. Od kilku dni bardzo silnie śmierdzi z oczyszczalni ścieków. Były oczywiście telefony do gminy w tej sprawie, ale nie jesteśmy tu usatysfakcjonowani ich efektem – mówi nam nasz czytelnik Damian Lizurej Podobno najgorzej jest o zmroku po gorących dniach. Czy jest szansa aby ostatecznie rozwiązać ten śmierdzący problem?
Sygnały dotyczące smrodu z oczyszczalni ścieków we Wręczycy zdarzają się w zasadzie dość regularnie. I to w sumie nic dziwnego, bo oczyszczalnia tutejsza korzysta z rozwiązań nie najświeższych technologicznie i ma otwarte odstojniki. Do tego jest położona dość blisko zabudowy.
– Mieszkam w rejonie ulic Mickiewicza i Zamkowej. Od kilku dni bardzo silnie śmierdzi z oczyszczalni ścieków. Były oczywiście telefony do gminy w tej sprawie, ale nie jesteśmy tu usatysfakcjonowani ich efektem – mówi nam Damian Lizurej.
Jak nam opisuje nasz stały czytelnik, problem daje o sobie znać zwłaszcza w specyficznych warunkach pogodowych. Szczególnie wtedy, gdy dzień jest upalny, a potem zapada zmierzch i powietrze zyskuje jakiegoś rodzaju większą „nośność” tych nieprzyjemnych woni z oczyszczalni. Smród jest odczuwalny nie tylko w rejonie, gdzie mieszka pan Damian, ale również dalej od oczyszczalnie. Inne sygnały o kłopotliwych zapachach mamy na przykład z położonego nieco dalej Grodziska. Jednym słowem: jest źle.
– To w ogóle absurdalny pomysł, że tę oczyszczalnię kiedyś umieszczono tak blisko domów mieszkalnych. Ona powinna być gdzieś w zupełnie innym miejscu. Co teraz zrobić? Nie wiem, może pomógłby tu jakiś szpaler drzew, które po posadzeniu trochę by powstrzymały ten obrzydliwy fetor? – zastanawia się nasz rozmówca.
– Nie, żaden szpaler drzew nic by tu nie dał – mówi z przekonaniem wójt Henryk Krawczyk, z którym rozmawiamy o smrodliwym problemie. Wójt mówi, że niedawno odbył już spotkanie z mieszkańcami tej części gminy, którzy uskarżają się na odory z oczyszczalni. Dodaje, że ten problem występuje tutaj regularnie, w zasadzie co roku o tej samej porze, czyli wiosną. Jak mu zatem zaradzić?
– Potrzebne jest usuwanie osadów, które najbardziej generują ten przykry zapach. I takie czynności są tu podejmowane. Zwiększono też napowietrzanie oraz podjęto rozpylanie środków, które ograniczają rozprzestrzenianie się tych przeszkadzających mieszkańcom woni – podaje nam Krawczyk.
– Rzeczywiście w ostatnich dniach już tak nie śmierdzi – potwierdza nam mieszkanka Grodziska, z którą mieliśmy okazję porozmawiać na ten temat. Skoro problem powtarza się co roku, zasadne jest pytanie, czy działania interwencyjne – bo z takimi mamy tu najwyraźniej w tej chwili do czynienia – są wystarczające i czy nie należałoby wdrożyć po prostu rozwiązania kompleksowego. Oczyszczalnia z otwartymi zbiornikami rzeczywiście jest blisko zabudowy. A może właśnie to należałoby zmienić? Okazuje się, że wójt ma tu gotową receptę.
– Ta obecna oczyszczalnia w przyszłości będzie ograniczona do minimum, a jej funkcje przejmie nowa, która ma powstać kosztem rzędu 10 milionów. Mamy już wykupione grunty, które będą na ten cel przeznaczone – mówi Krawczyk. Nieco zaskakiwać może jednak informacja, że planowana nowa oczyszczalnie nie powstanie gdzieś indziej, ale obok tej starej – czyli w sumie też stosunkowo niedaleko od zabudowy.
– Nowa oczyszczalnia będzie korzystała z zupełnie innych technologii, to będzie obiekt zamknięty. Odory nie będą się więc wydostawać z niego tak, jak z tej obecnej oczyszczalni – zapewnia wójt Wręczycy. – Taka oczyszczalnia sprawdza się nam już teraz w Truskolasach – dodaje. (jar)



Facebook
YouTube
RSS