JAROSŁAW JĘDRYSIAK
PROBLEM. Zanieczyszczające lokalne rzeki oczyszczalnia w Pankach stanowi poważny problem dla całego powiatu. Niektórzy urzędnicy wychodzą jednak z założenia, że skoro do powiatu nie wpłynęło w tej sprawie żadne pismo – to problemu nie ma
Na krzepickiej sesji radny Wojciech Droś usiłował dociec, co samorząd szczebla powiatowego robi w jednej z głośnych ostatnio spraw.
– Nie jest tajemnicą, że stan oczyszczalni w Pankach jest tragiczny, ścieki są zrzucane do Pankówki, płyną do Liswarty i dalej – wypowiedział się Droś. – Chciałbym wiedzieć, jakie jest stanowisko starosty w związku z nieczynnością oczyszczalni w Pankach, ponieważ starostwo wydaje pozwolenie wodno-prawne na zrzucanie ścieków do Pankówki. Co państwo w tej kwestii zrobili? – pytał krzepicki radny.
– Temat wszyscy znamy z mediów. Według mojej wiedzy do starostwa powiatowego nie wpłynęło w tej sprawie żadne pismo. Natomiast wiemy, że już wszystkie możliwe instytucje związane z ochroną środowiska sprawą tą się zajmują – odparł starosta Henryk Kiepura.
Drosia taka odpowiedź nie usatysfakcjonowała. Dopytywał, czy ktoś z władz powiatu, wiedząc o sprawie choćby z mediów, zainteresował się nią bliżej i czy podjęto jakiekolwiek działania.
Starosta dyplomatycznie obiecał sprawdzić to jeszcze dokładniej w wydziale ochrony środowiska – i wówczas dać odpowiedź. Natomiast na krzepickiej sesji swym punktem widzenia „błysnął” Józef Borecki z zarządu powiatu.
– Panie Droś, pyta pan, dlaczego nie interweniujemy. Na komisji rolnictwa rozmawiałem z panem naczelnikiem, czy coś wie o tej sprawie. Mówił, że żadne pismo do powiatu nie wpłynęło – powiedział Borecki. Wypowiedź ta spotkała się z krytycznymi komentarzami.
– U nas, do Krzepic, też nic nie wpłynęło. A jednak pan burmistrz pod naciskiem radnych podjął działania – wytykał Droś.
Trudno się dziwić, że między sobą krzepiccy radni komentowali wypowiedź Boreckiego z pewnym zdziwieniem czy może nawet rozbawieniem. W końcu władza samorządowa powinna się kierować interesem mieszkańców i zabierać się za sprawy dla nich ważne, gdy tylko się o nich dowie. A nie dopiero wtedy, gdy formalnie powiadomią ją na piśmie – i już nie ma wyjścia, musi coś robić. (jar)


Facebook
YouTube
RSS