INWESTYCJA. Gmina Lipie wybudowała już odcinek kanalizacji, który połączył Lipie z Parzymiechami. Kolejny etap rozbudowy sieci dotyczy drugiej części Parzymiech. Warunki finansowe nie są tu jednak zbyt korzystne
Nitka kanalizacji, która dotarła do Parzymiech od strony Lipia i z której mogą korzystać mieszkańcy wschodniej części tej wsi oraz Napoleona, będzie rozbudowywana dalej na terenie Parzymiech – w następnym etapie w kierunku Zimnowody. Warunki dofinansowania, z których korzystała gmina przy wcześniejszych etapach budowy sieci kanalizacyjnej, były jednak lepsze niż te, które pozostały do wykorzystania jeszcze obecnie. Co więcej, zbiega się to z okresem wzrostu cen za w zasadzie wszelkiego rodzaju roboty budowlane do celów komunalnych.
– Znamy wyniki przetargu na drugi etap kanalizacji w Parzymiechach – mówiła podczas ostatniej sesji rady gminy wójt Bożena Wieloch. – Najkorzystniejszą ofertę złożyła firma z Częstochowy, ale jest to oferta na kwotę 4,1 mln złotych – dodała.
Ta uzyskana w przetargu oferta jest mniej korzystna z punktu widzenia gminy niż wcześniejsza, uzyskana na budowę nitki między Lipiem a Parzymiechami. Skala tej różnicy daje nieco pojęcie o tym, na ile droższe są teraz na rynku tego rodzaju roboty budowlane.
– W przypadku etapu Lipie-Parzymiechy było to ponad 9 kilometrów kanalizacji i wymiana wodociągu na odcinku ponad 2,6 kilometra. To wszystko za kwotę 5,8 miliona. Teraz, w drugim etapie, ma być zbudowane 3,5 kilometra kanalizacji oraz 1,7 kilometra wodociągu do wymiany, a kwota uzyskana w przetargu to 4,1 miliona złotych – podała radnym Bożena Wieloch.
Podana kwota ofertowa za budowę kanalizacji w Parzymiechach na ulicy Krzepickiej w kierunku Zimnowody, choć proporcjonalnie wyższa niż w przypadku wcześniej zbudowanej nitki kanalizacji, jest jednocześnie i tak najkorzystniejsza w obecnie przeprowadzonym przetargu. Oferty złożone tu przez inne firmy są od tej 4,1-milionowej znacząco droższe. Następna to około 4,8 miliona, kolejne – już blisko 5,5 miliona. Na tyle w ciągu kilku lat wzrosły ceny.
Wartość kosztorysowa tego etapu kanalizacji, który teraz ma być budowany, to niespełna 3 miliony. Z wyższymi kwotami w przetargu gmina staje więc przed trudnymi decyzjami. Bo co do samej budowy kanalizacji – jej kontynuacji w Parzymiechach – w zasadzie nie ma mowy o odwrocie.
– Musimy się zastanowić, czy rozpisujemy kolejny przetarg, czy przyjmujemy ofertę odbiegającą o około milion złotych od wartości kosztorysowej – przedstawiła alternatywę wójt.
Przyjęcie oferty wymagałoby przemyślenia wydatków gminy na inwestycje, bo dofinansowanie, które jest dostępne dla budowy drugiego etapu kanalizacji w Parzymiechach, to około miliona złotych. Już przy wartości kosztorysowej wymagało to dodania z budżetu własnego gminy około dwóch milionów. W przypadku przyjęcia oferty na 4,1 miliona – kolejny milion trzeba by gdzieś znaleźć. Zapewne odkładając coś z innych przewidywanych inwestycji.
Drugie wyjście – to unieważnienie przetargu i rozpisanie kolejnego. Podczas sesji wójt wyraziła przekonanie, że nie jest to rozwiązanie takie oczywiste.
– Jest zagrożenie, że wcale nie musimy uzyskać w tym drugim przetargu oferty korzystniejszej. Może to być 3 miliony, ale równie dobrze może być 4,5 miliona. Trudno to z góry przewidzieć i znaleźć w tym zakresie jakieś salomonowe rozwiązanie – dodała wójt.
Decyzja już zapadła. Uzyskane w przetargu ceny uznano jednak za zbyt wysokie i za bardzo odbiegające od kwot wskazanych w kosztorysie. Postępowanie przetargowe zostało więc unieważnione. Tym samym będzie ogłoszone kolejne. Jak informuje nas wójt Bożena Wieloch – nastąpi to w grudniu.
– Liczymy na to, że postępowanie ogłoszone w tym terminie, z rozstrzygnięciem w styczniu pozwoli nam uzyskać korzystniejsze ceny. Mieliśmy już podobne przykłady w innych latach – mówi nam w tym tygodniu wójt.
Tym samym nad nowymi ofertami debatować będzie się już na forum nowej rady gminy. Choć faktycznie jest możliwe, że nie będzie to aż tak konieczne. W samorządach, także w naszym powiecie, mówi się dość często o tym, że w okresie gorączki inwestycyjnej przed wyborami, gdy wszędzie masowo inwestowano, ceny na rynku wzrosły. W nowym roku lepsze oferty w przetargu są całkiem możliwe. A czy takie będą – to okaże się za niespełna 3 miesiące.


Facebook
YouTube
RSS